Artykuł
Zaniedbanie polityczne
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01
Zaniedbanie polityczne

Pierwodruk: „Przegląd Wszechpolski”, 1898.

 

 

Niski poziom naszego wykształcenia i wyrobienia poli­tycznego staje się coraz bardziej widoczny w miarę roz­woju samodzielnej działalności społeczeństwa w zakresie spraw publicznych. Dopóki nasza polityka miała raczej cha­rakter dyplomatyczny, dopóki zmierzała do celów wyraźnie określonych i prostych, a ciężar jej prowadzenia spoczywał niemal wyłącznie na barkach warstwy inteligentnej, – zdo­byta przez nią w działalności tego rodzaju rutyna i tradycja wystarczały. W ostatnim jednak trzydziestoleciu wa­runki naszego życia politycznego i społecznego, a więc i na­szej działalności we wszystkich trzech zaborach radykalnie się zmieniły lub zaczynają się zmieniać.

Najbardziej znamiennym rysem tej zmiany jest upadek ekonomiczny i obniżenie stanowiska społecznego tej war­stwy, która miała jakby przywilej kierowania polityką naro­dową, a nawet obowiązek prowadzenia jej wobec ciemnoty i bierności mas ludowych. Różne czynniki wewnętrzne i ze­wnętrzne, których wykazywanie byłoby tu zbyteczne, przy­czyniły się z jednej strony do osłabienia lub nawet zupeł­nego zniweczenia przewagi warstwy czy warstw przewodnich w społeczeństwie naszym, z drugiej strony – do rozbudzenia świadomości narodowej, samodzielności politycznej i społe­cznej mas ludowych. Nastąpiła u nas we wszystkich trzech zaborach demokratyzacja społeczeństwa, której koniecznym wynikiem musi być demokratyzacja polityki narodowej, po­legająca nie tyle na wygłaszaniu zasady wszechwładztwa ludu, na stawianiu na pierwszym miejscu w programach żądań i interesów jego, ile raczej na powołaniu tego ludu do czyn­nego i świadomego udziału w sprawach publicznych.

Zacznijmy od zaboru pruskiego. W Poznańskiem i Prusiech Zachodnich upadek ekonomiczny i społeczny warstwy szlacheckiej jest faktem, któremu nikt nie przeczy. Fakt ten od dawna już sobie ludzie rozumni zaznaczali i, skutki jego przewidując, pracowali gorliwie nad rozbudzeniem i wyro­bieniem świadomości politycznej i samodzielności ekonomi­cznej warstw średnich i ludu. W ostatnim jednak dwudziestopięcioleciu jeżeli nie zaniechano zupełnie tej pracy, to nie pogłębiono jej programu, nie rozszerzono jej zadań i nie przystosowano działalności politycznej do zmieniających się coraz radykalniej stosunków społeczno-ekonomicznych. Jest trochę publicystycznej przesady w charakterystyce polityki szlacheckiej w zaborze pruskim, ale znamienne jej rysy i skutki trafnie uchwycił poznański organ ruchu ludowego.

„Przez cale lat 25 pędzono u nas politykę z dnia na dzień bez myśli; za to tym szumniejszą; deptano po prostu wszelką przezorność, wszelką krytykę, wszelki zdrowy zmysł polityczny; lekceważono wszelkie przestrogi, które życie samo dawało, a za to przyklaskiwano własnym „cnotom”, „zasługom”, „wielkościom”, dopóki ostrych zębów nie ukazała komisja kolonizacyjna. Na złą chwilę niczego nie przygoto­wano. Była w tym rozpusta polityczna, wprost wyuzdana, a jednak wszystko się tym – budowało. Aż się ta robota, to całe rusztowanie wzajemnej adoracji załamało nad głowami i oto społeczeństwo nasze znajduje się obecnie pod gruzami katastrofy, która samo na siebie sprowadziło”.

Ruch ludowy w zaborze pruskim ma w pewnej mierze charakter żywiołowy i podkład społeczno-ekonomiczny, w swo­ich jednak dążeniach politycznych nie wyraża przeciwieństw klasowych. Program jego żąda powołania mieszczaństwa i ludu do czynnego udziału w życiu politycznym, ponieważ war­stwa szlachecka, prowadząca dotychczas politykę narodową, upada społecznie i ekonomicznie i obowiązkom swoim po­dołać nie może, w tych zaś dzielnicach kresowych, w których budzi się ruch narodowy, nie ma jej wcale. Przedsta­wiciele szlachty i inteligencji szlacheckiej nie przeczą tym wywodom, nie godzą się wszakże na ostateczna ich konsekwencje, twierdząc, że lud i mieszczaństwo nie są jeszcze do życia politycznego dojrzałe i potrzebują kierownictwa „sił wyrobionych”. Jeżeli istotnie działalności tzw. warstw niższych brak nieraz wyrobienia politycznego, to dlatego wła­śnie, że dotychczasowi przewodnicy zaniedbali tę sprawę. Ale stosunki wewnętrzne rozwijają się tak szybko, niebezpieczeń­stwo zewnętrzne tak jest groźne, że nie można powołania warstw ludowych do czynnego udziału w życiu publicznym odkładać i czekać na ich wyrobienie polityczne. O tym na­leżało myśleć wcześniej, dziś trzeba zgodzić się z konieczno­ścią i starać się o złagodzenie jej stron ujemnych.

W zaborze pruskim zresztą demokratyzacja polityki na­rodowe] jest łatwiejsza, niż w innych dzielnicach i żadnym niebezpieczeństwem nie grozi sprawie ogólnej. Konieczność tej ewolucji uświadamiają sobie wszyscy, wyższy zaś po­ziom oświaty i wyrobienia politycznego ludu, który, bądź co bądź, od kilkudziesięciu lat bierze udział w życiu publicznym, pozwalają przypuszczać, że zmiana nieunikniona dojdzie do skutku bez wstrząśnień, szkodzących solidarności narodowej.

W Galicji tłem, na którym rozwija się ruch ludowy, jest antagonizm społeczny, przeciwieństwo interesów polity­cznych i ekonomicznych z jednej strony – ludności wło­ściańskiej i robotniczej, z drugiej – warstwy a raczej warstw dotychczas faktycznie uprzywilejowanych. Tutaj warstwy przewodniczące zachowały jeszcze przewagę społeczną, a lud domaga się tych praw politycznych i ekonomiczny, które mu konstytucja przyznaje, i rozszerzenia ich, żeby mógł bro­nić skutecznie w pierwszym rzędzie swoich interesów eko­nomicznych. W zaborze pruskim toczy się przede wszystkim walka o dopuszczenie mieszczaństwa i ludu do czynnego udziału w prowadzeniu polityki narodowej, w Galicji o wy­zwolenie ludu z pod przewagi politycznej i społecznej warstw wyższych. W pierwszym wypadku interes klasowy jest czyn­nikiem pośrednim, w drugim bezpośrednim, głównym. Ale chociaż względy ogólnej polityki narodowej w ruchu ludo­wym galicyjskim stoją na drugim planie, ma on jednak aczkolwiek pośrednie, niewątpliwie jednak doniosłe znacze­nie dla przyszłości naszej sprawy narodowej.

Ruch ludowy w Galicji występuje od lat kilku z impo­nującą siłą, ale różne objawy jego wykazują niedojrzałość polityczną żywiołów, które w nim udział biorą. Włościanin i robotnik galicyjski jest na ogół barbarzyńcą politycznym, przyjmującym niekrytycznie różne hasła i nawet bałamuctwa niedorzeczne. Nie tylko powodzenie Stojałowskiego i jego klientów świadczy o tym i wskazuje niebezpieczeństwo. Zwy­cięstwo wyborcze socjalistów w Krakowie i Lwowie, świad­czące o sprawności organizacyjnej i sprężystości agitacyjnej stronnictwa, jest również objawem ujemnym. Nie dlatego ujemnym, że wybrano socjalistów, ale dlatego, że co naj­mniej 9/10 wyborców pp. Daszyńskiego i Kozakiewicza nic ma pojęcia o socjalizmie lub ma pojęcie zupełnie fałszywe. Nawet stronnictwo ludowe, które przedstawia najbardziej świadomy politycznie prąd ruchu, działa przeważnie w spo­sób agitacyjny.

Po wyłączeniu socjalistów, którzy, będąc nawet na swój sposób patriotami, nie są jednak i nie mogą być stronni­ctwem narodowym, przyznać musimy, że ruch ludowy gali­cyjski nie ma w sprawach polityki narodowej wyraźnego programu, który by określał lub bodaj wskazywał w ogólnych zarysach drogi działania. Nie mówimy tu, ma się rozumieć, o jego tendencji ogólnej, ale o jego świadomości polity­cznej w stosunkach realnych. Zaznaczyć tu zresztą trzeba trudności wyrobienia programu polityki nie tylko ogólno-narodowej, ale nawet stronniczej wskutek zbieżności rozwoju ruchu ludowego z przesileniem państwowym w Austrii, nie­zwykle skomplikowanym. Do orientowania się w położeniu, a tym bardziej do działania świadomego potrzeba dziś wła­śnie niezwykłej wytrawności politycznej, tymczasem nie tylko ludowi, ale i inteligencji demokratycznej w Galicji brak nie­raz podstaw elementarnych wykształcenia politycznego.

W ciągu 30 lat względnej swobody niewiele w Galicji zrobiono dla uświadomienia politycznego i społecznego ludu. Wykazał to niedawno tryumfująco p. Daszyński, twier­dząc, że tylko socjaliści coś w tej sprawie robili. Wina za­niedbania spada na warstwy przewodniczące. Gdzie indziej klerykali, a nawet konserwatyści, licząc się z następstwami ustroju konstytucyjnego, starają się o uświadomienie polityczne mas ludowych, ma się rozumieć, w zakresie swoich dą­żeń i interesów stronniczych, zakładają towarzystwa i organizacje polityczne, wydają pisma i broszury odpowiednie itd. Konserwatyzm galicyjski utrzymywał swą przewagę wódką i kiełbasą wyborczą, a gdy te środki nie wystarczały, interwencją władz administracyjnych. Demokraci zaś w najlep­szym razie poprzestawali na „budzeniu uczuć patriotycznych”, sądząc naiwnie, że opowiadanie o „czasach dawnych i mę­żach sławnych” lub demonstracje z chłopami od parady w dostatecznej mierze kształcą politycznie lud. Ta zaś inteligencja, która dziś ruchem ludowym kieruje, nie miała po prostu czasu myśleć o kształceniu politycznym mas. Ruch ludowy rozwinął się tak szybko i bujnie, że trzeba było my­śleć przede wszystkim o organizowaniu tego prądu żywioło­wego, o skorzystaniu z jego potęgi, o wyzwoleniu go z pod wpływu szalbierzy politycznych itd. To było zadaniem najpilniejszym, tymczasem stosunki polityczne w Austrii tak się ułożyły i splątały, że stronnictwom ludowym przypadła rola, przechodząca ich siły.

Powodzenie względne ks. Stojałowskiego i inne fakty podobnego rodzaju dowodzą, że lud galicyjski w znacznej swej części łatwo dziś jeszcze stać się może narzędziem bezwiednym agitacji szkodliwej, a nawet jawnie wrogiej spra­wie narodowej. Niebezpieczeństwo nie jest dziś wprawdzie grożącym nieodwołalnie, ale jest w pewnych warunkach prawdopodobnym.

I w zaborze rosyjskim widoczne są objawy budzenia się świadomości politycznej i społecznej ludu, i tam rozwój stosunków wewnętrznych i układanie się stosunków zewnę­trznych prowadzą do tego, że czynny udział ludu w polityce na­rodowej staje się sprawą bliskiej przyszłości. W odmiennych formach odbywa się tam ten sam proces społeczny, który w in­nych dzielnicach przybrał już widoczne kształty polityczne.

Do niedawna zadania polityki narodowej w zaborze ro­syjskim były bardzo proste i wyraźnie określone. Program polityki czynnej polegał na wywoływaniu i organizowaniu przeciwdziałania polityce rusyfikacyjnej rządu, na propago­waniu pewnych poglądów politycznych i społecznych w war­stwie inteligentnej, na oświecaniu mas ludowych i rozbudzaniu w nich świadomości narodowej, należałoby raczej powiedzieć uczuć – patriotycznych. Z chwilą wystąpienia na widownię polityki ugodowej program taki stał się niedosta­teczny. Akcja ugodowa zwrócić musiała zarówno zwolen­ników swoich, jak przeciwników ku realnym zadaniom poli­tycznym. Przeciwdziałanie tej szkodliwej robocie politycznej za pomocą odwoływania się do uczuć społeczeństwa i do przekonań i poglądów teoretycznych inteligencji okazało się niewystarczające. Polityka narodowa musiała stać się praw­dziwie demokratyczna, oprzeć swój program na przeciwsta­wieniu dążeń i interesów ludu dążeniom i interesom warstw wyższych, skłaniających się coraz wyraźniej do akcji ugo­dowej.

W dalszym następstwie trzeba będzie zorganizować masy ludowe o ile to jest w warunkach istniejących możliwe, do wzięcia czynnego udziału w działalności politycznej. Sta­nie się to konieczne tym bardziej, jeżeli – na co zresztą nie zanosi się obecnie – warunki tak się zmienią, że społe­czeństwo otrzyma możność działalności jawnej, chociażby w bardzo szczupłym zakresie życia publicznego.

To wzgląd jeden, jest jeszcze drugi, równie ważny, uza­sadniający konieczność wytężonej pracy w dziedzinie kształ­cenia i wyrabiania politycznego ludu. Rząd rosyjski, zanie­pokojony objawami budzącej się świadomości narodowej ludu i dotychczasowa działalnością polityczna żywiołów opo­zycyjnych, zamierza rozwinąć akcję w celu zjednania dla swych celów ludu polskiego i akcję tę już rozpoczął. Prze­ciwdziałanie usiłowaniom rządu za pomocą środków dotych­czasowych nie wystarcza. Polityce jego trzeba przeciwstawić jak najrychlej świadomy opór ludu, rozumiejącego swój in­teres narodowy i społeczny.

Otóż, niestety, dla uświadomienia i wykształcenia poli­tycznego ludu bardzo mało się robi w zaborze rosyjskim, a raczej to, co się robi, nie odpowiada temu celowi. Ma się rozumieć, mówimy tu niemal wyłącznie o tzw. działalności nielegalnej prowadzonej w zakresie dosyć szerokim ze spo­rym nakładem sił i środków. Do ludu dochodzą, co sam rząd rosyjski stwierdza, w coraz większej ilości książki i nawet pisma, wydawane za kordonem, i wywierają niewątpliwie wpływ dodatni. Ale ten wpływ ogranicza się rozwijaniem uczuć patriotycznych i pośrednio tylko budzi i kształci świa­domość polityczną.

Inteligencja demokratyczna w zaborze rosyjskim rozu­mie doskonale potrzebę uświadamiania politycznego ludu, ro­zumie niebezpieczeństwo, jakim zaniechanie tej pilnej dzia­łalności sprawie narodowej grozi, sama jednak nic w tym kierunku nie robi. Wydawanie broszur popularnych, zamie­szczanie w ludowych pismach zakordonowych, sprowadza­nych do Królestwa, artykułów poświęconych realnym spra­wom politycznym, jak czytelnie przez rząd zakładane, kura­toria trzeźwości, reorganizacja samorządu gminnego, stosunek rządu do duchowieństwa, nowe prześladowania unitów itd. oraz ogólnym, kształcącym czytelników zagadnieniom polity­cznym, jak znaczenie ustroju konstytucyjnego, równoupra­wnienia językowego itp. – jest przecie zadaniem wzglę­dnie łatwym. Tymczasem uświadamianie polityczne ludu w Królestwie odbywa się niemal wyłącznie za pomocą ksią­żek i pism, wydawanych w zaborze pruskim, a zwłaszcza. w Galicji i zastosowanych do warunków miejscowych i na­wet w tym zastosowaniu nie odpowiadających zwykle ce­lowi najważniejszemu.

A oprócz propagandy książkowej są inne jeszcze tru­dniejsze wprawdzie, ale jednak nieraz możliwe sposoby uświa­damiania i wyrabiania politycznego ludu, równie jeżeli nie bardziej skuteczne i równie zaniedbane. To zaniedbanie naj­ważniejszego dziś zadania narodowego, to karygodne leni­stwo myśli i woli większym grozi w przyszłości niebezpie­czeństwem sprawie narodowej, niż plany polityczne jej wro­gów, niż małoduszne konszachty i kompromisy wszelkiego rodzaju ugodowców.

 

Najnowsze artykuły