Artykuł
Kilka słów o wzrastającym duchu pieniactwa
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01
Kilka słów o wzrastającym duchu Pieniactwa o szkodliwym jego wpływie na męztwo i oświecenie

Pierwodruk:  Pisma prozą, Kraków 1888.

 

Sunt deniq fines, quos ultra citraq nequit consistere rectum.

 

 

Kto tylko zastanawiał się nad dziejami ostatniego wieku Polski, trudno jest, aby nie policzył między przyczyny upadku naszego, tego ducha pieniactwa i wyuzdanej pieni, który w podobieństwie gangreny pokazawszy się na schorzałem ciele, był dla nas pewną bliskiego zgonu wróżbą.

Każdy wiek bytu naszego, miał inne znamiona klęsk i wiodących nas do upadku błędów. O ostatnim śmiało rzec można, że ile w ciągu jego, północne narody zostawiły na powierzchni ziemi polskiej śladów okrucieństwa i spustoszeń, tyle duchowi narodowemu smak w prawnictwie, zadał niezagojonych razów.

Naród polski od wieków wojenny, rósł orężem, upadał publiczną i prywatną niezgodą. Jak konstytucja 1717 r. zwinęła chorągwie rycerskie, a 1726 samej szlachcie otworzyła wrota do prawnictwa; synowie bohaterów, którzy uratowali Europę od zalewu barbarzyńców, przerobili się na wykrętnych prawników, lub zajadłych pieniaczów. Odtąd, co za smutny obraz kraju! Ojczyzna wśród spiknionych losów, bez rady i obrony; opuszczone przybytki nauk i kunsztów; zapomniane prawidła honoru i zalety męstwa: jedna chęć, jedna sława, prawność i trybunały. Dzieci na manifestach uczące się pierwszego składu zgłosek, nie inne zabawy między młodzieżą, jak prawnicze szermierstwa; nie inne przykłady w szkołach, jak gadaniny prawników; nie inne towarzystwo po wsiach, jak burgrabiów, wicesgerentów i komorników. Lublin, Piotrków i Lwów, miane za stolice smaku i rozumu; stamtąd zwyczaje, stamtąd gnuśność, mowa i ubiory, i do tego stopnia posunięta chełpliwa mędrkujących po prawniczemu duma, iż kto swego dobra dla spokojności odstąpił, lub cudzego dla cnoty nie wydarł, stawał się celem pośmiewiska. Taki sam był los nauk i wszelkiego rodzaju umiejętności:. Omni bona arte in exilium acta, ne quid usquam honestum occurreret. Płeć nawet piękna tak skłonna do nowości, w tej powszechnej zarazie, nie chciała być inaczej kochaną, tylko podług form prawnych. Młode dziewice, przynosząc mężom w posagu zbutwiałe szpargały nieśmiertelnej pieni, musiały szukać godnych swego rodu oblubieńców. Osierocone wdowy, ścigane od tych niebezpiecznych, nie wdziękami, ale majątkiem ich zachwyconych zalotników; albo kosztownymi zapisami smutną w pożyciu okupowały spokojność lub spiesząc na zapasy po sądach i trybunałach, i tam do zwycięskiego wdzięków swoich wozu, wiążąc sędziów i patronów, płci swojej, sprawiedliwości i kraju pomnażały ohydę. Język więc prawniczy, stał się językiem miłości. Bożek jej ze szkoły Anakreonta, przeszedł do szkoły Bartola, i dla Sarmackiej Wenery, najpiękniejszej po Greckiej , Lublin i Piotrków stały się Paphos i Cyterą.

Pół wieku trwał tak ohydny stan kraju; pół wieku toczyła się wojna pozwami; gdyśmy sobie nawzajem wydzierali własności, gdy krwią i zasługami rycerskich przodków od królów i Ojczyzny otrzymane dary, przechodziły w niegodne ręce zawziętych, chciwych i podstępnych prawników; obcy na nas ostrzyli miecze i gotowali cios niepodległości naszej.

Grom 1775 r. ogłuszył tę pieniąca się rzeszę; ledwie ocuciła się i spostrzegła że żyje, z większą żądzą i zajadłością rzuciła się do swego rzemiosła. Widzieliśmy już my sami pełne archiwa szperających po zbutwiałych szpargałach, pełne kancelarie pozwów, umowy podstępów, testamenty piennych przekazów; pełne sądy pieniaczów i prawników, pełne domy grabieży i zajazdów; a co najgorsza senat i prawodawcza władza, lekarze choroby w tej samej gorączce, która cały naród niszczyła.

Stanisław August i kilku światłych około Niego Rodaków spostrzegli tę nieszczęśliwą zarazę; lecz ona tak już zepsuła całą krew narodową, iż uleczenie żyjącego rodu było prawie niepodobnym. Mądry ten król postanowił uratować od niej następne plemię.

Komisja edukacyjna ileż trudów, ileż mozołu nie przedsięwzięła dla skłonienia upartych ojców, żeby dzieciom swoim pozwolili więcej umieć, jak pisać pozwy złą łaciną.

Wrodzone przywiązanie i zapał do stanu tak korzystnego, a wziętego w kraju; mylne, lecz zwyczajne ludziom uprzedzenie, że to jest doskonałością w czym się sami doskonałymi czujemy; obawa, aby uczniowie stawszy się wyrodnymi synami, nie zrzekli się jedynych zbogacenia się i wyniesienia sposobów, jakże długą, z rozumem toczyły walkę? Póki zachęceniem króla, namową oświeconych, a na koniec wyśmiewaniem po teatrach i towarzystwach tej obrzydłej namiętności, więcej zrażeni jak przekonani ojcowie, wrócili synów narodowym szkołom, z którymi albo w zakonne ustronia, albo za granicę przed wschodzącym słońcem uciekali.

Temu to wyrodnemu kłótliwych ojców plemieniu, winna Polska całą swoją chlubę i wszystkie swoje zaszczyty. Jeżeli przygotowanej Ojczyźnie zguby, odwrócić nie zdołało, zgon Jej uświetniło. Jemu winniśmy szacunek Europy i niezwyciężonego Jej Władcy opiekę, Jemu te płody dowcipu i światła, które nas do złotego Zygmuntów wieku zbliżyły. Jemu zachęcenie, Jemu smak do czytania, Jemu wyszydzenie nałogów, Jemu wystawienie cnoty, szlachetności i męstwa; Jemu ohydzenie tej obrzydłej skłonności pieniactwa, przeciwko której już Krasicki, Naruszewicz i tylu innych gorliwych o dobro Ojczyzny i obyczaje narodowe mężów, groźnym piórem rozpoczęli walkę.

Rzetelności obrazu tego nie zaprzeczają przykłady cnoty i światła kilku mężów, którzy z owego nieszczęśliwego stanu rzeczy, do naszych czasów pozostali; dziś z równą nieskażonością i cnotą posługi krajowe pełnią, jaka ich wtedy albo od powszechnej złych skłonności powodzi uratowała, albo wezbraniem jej porwanych, bez skazy z niebezpiecznego odmętu na spokojny brzeg wyniosła. Nie było albowiem jeszcze tak zgubnego dla ludzkości wieku, aby w nim wpośród ciemnej występków i błędów pomroki, niekiedy czystej cnoty i światła promyk nie zajaśniał. Jeżeli oni bez uprzedzenia przypomną sobie większość, która stanowiła mniemania i nadawała cechę obyczajom owoczesnym, jeżeli cofną się pamięcią w życie ojców swoich i nie siebie, lecz drugich, z którymi żyli, na pamięć przywiodą; z zawstydzeniem dla wieku, wskażą, sami ten tryumf światła nad ciemnotą, szlachetności nad podłością, który im przygotować a synom dopiero dokonać przeznaczenie pozwoliło.

Póki ten duch ożywia umysły, póki ten ogień tleje na ołtarzu Ojczyzny; poty błyszczą dalsze nadzieje wskrzeszonego i żyć poczynającego narodu. Biada temu, który go tchem swoim zagasi! Lecz jeżeli po tylu doświadczeniach, pod najlepszym i najcnotliwszym ducha narodowego stróżem, lękać się takowego nieszczęścia nie potrzeba, ostrzegać jednak, aby przez zbytni powiem dobrych z innego względu chęci, przygaszonym lub przytłumionym nie został, do życzliwości Ojczyźnie, do wierności Tronowi i do Ducha obywatelskiego należy.

Nie wstydźmy się wyznać, iż naród nasz przez giętkość charakteru, łatwy i skłonny do odmian, daje się bez oporu porywać potokowi nowych wrażeń, i za jego pędem tym chętniej się puszcza, im pewniej obcymi wzorami powodować się lubi. Jeżeli tedy w wiekach przeszłych z rycerskiego ludu stał się narodem prawniczym, z prawniczego rycerskim, niewiele potrzeba do tej zgubnej chwili, aby zakosztowawszy zaprawnego słodyczą pieniactwa trunku, znowu do ohydnej i plamiącej powrócił namiętności

Powiedzmy prawdę, zbyt długo ten nieszczęśliwy nałóg wzmagał się i wzrastał w narodzie, aby wychowanie jednego plemienia zniszczyło go aż do ostatnich zarodów. Nadto krótko trwały chwilo poprawy, nadto prędko gwałt i przemoc rzuciły się na zgubę naszą; nadto długo obce jarzmo gniotło nasze karki, aby duch obcych rządów, schnące korzenie jego nie ożywił. Przechodząc z stanu niepodległości do niewoli, cnoty nasze w oczach nieprawych rządców, stać się musiały występkami, nałogi i występki zaletami. Kiedy więc żadnych nie oszczędzano sposobów na zatarcie pierwszych, a wskrzeszenie drugich; nie byli dalekimi od swojego celu; bo interes osobisty, ten rodziciel wszystkich na świecie niegodziwości, wiernie im do tego dopomagał, wszędzie albowiem są dusze nikczemne, u których tam Ojczyzna, gdzie dobrze. Dlatego tu nie wszystkich ziomków, wyryte na rozgorzałych Arabii piaskach ślady, i na szczytach siwych Alpów przebite piersiami bałwany śniegu i lodu, podadzą dzieje potomnym wiekom. Nie wszystkich stały się chlubną zasługą więzy, cierpienia, straty, wstręt od narzuconych praw, usiłowania bezwzględne na groźby i zemstę, aby uratować język, nauki, Ducha polskiego, a z nimi nadzieję upadłej Ojczyzny. Patrząc na Halę, Frankfurt, Berlin i Wiedeń napełnione uczniami, na zabiegi o łaski nowego Pana, można sobie przypomnieć czasy, tak dzielnie pędzlem Tacyta odmalowane: Cum ferocissimi per acies et proscriptione cecidissent; caeteri nobilium, novis ex rebus aucti, tuta et praesentia, quam vetera et periculosa mallent.

Było to w interesie niebezpiecznych zręcznością swoją rządów; prześladować gorliwych; głaskać, wynosić, obdarzać sobie wiernych, aby pierwszych za groźny przykład zemsty, drugich za powabne narzędzie ucisku, współziomkom wystawiać mogli: quanto quis servitio promptior, opibus et honoribus extolleretur.

Godzi się zapewne i należy wyłączyć od winy tych wszystkich, których znakomitsze bądź z urodzenia, bądź majątku, bądź z dawnego znaczenia miejsca, bardziej rażąc przenikliwy wzrok nieprawego rządu, albo na zemstę, albo na łaski obcego Pana naraziły; a którzy roztropną rozwagą mierząc trudny między dwoma ostatecznościami wybór, obrali raczej narzuconych łask sobie z godnością nie odmówić, jak obrazą zwierzchności, wywoławszy przeciw sobie czujną jej podejrzliwość, wszelakich ratowania Ojczyzny pozbawić się środków, i niejako swojej sławie dogadzając, skrzywdzić Ojczyznę, której na ich wsparciu tak wiele zależało. Jak trudno albowiem nie widzieć, że rząd w ich obdarzaniu więcej miał na celu ohydzić ich przed współziomkami, jak sobie zobowiązać, tak byłoby największa niesprawiedliwością, nie z ich ofiar dla kraju, do których ich nikt nie zmuszał, owszem bliskie niebezpieczeństwo trwożyło; lecz z narzuconych na nich urzędów i darów, których uniknąć nie mogli, o ich gorliwości i przywiązaniu do Ojczyzny, sądzić. W tym ja względzie śmiem moje zdanie wyznać, że jak w nieszczęśliwych politycznych zdarzeniach znajduję powody uwielbiać szczęśliwsze w mierności położenie, w które wzrok bystry podejrzliwej Zwierzchności nie dochodzi; tak tym właśnie, których los tak szczęśliwie usadowił, wszelkie dla obcego Rządu pochlebstwa i uprzedzania za tym większy występek poczytuję, że go widzę nie z musu okoliczności lub ich osób położenia, ale własnego ich wyboru serca i interesu owocem. Cóż mam sądzić o tych, którzy Ducha obcych rządów do własnego i odrodzonego wnosząc kraju, gdy już ulubionemu od siebie Rządowi podlegać nie mogą, utrzymywaniem prawideł Jego, a obrażeniem rodowitości naszej, przysługę mu czynią, kiedy ich widzę rozsianych po wszystkich rządu krajowego wydziałach kiedy widzę z usilnością cisnących się w najważniejsze rządczych towarzystw składy i rozsiewających Ducha gnębiącego rodowite zwyczaje i zalety, słuszną podejrzliwością lękam się tej gorszącej zmiany, abyśmy pod obcymi Rządami nieskażeni Polacy, pod własnym i rodowitym sami siebie i przyszłym potomkom nie stali się obcymi.

Są więc zarody są, i znowu rozpościerają się. Trafne oko dojrzy je w szkołach, na urzędach, w sądach, w mieście i na wsiach, a miłość Ojczyzny, bezpieczeństwo Jej zewnętrzne, spokojność wewnętrzna, czystość charakteru, szlachetność sarmacka, oświecenie, nauki, smak dobry, i towarzystwa, trwożyć się nimi zaczynają i trwożą się słusznie, bo pierwszy krok czyni do nałogu ten, kto się nim brzydzić przestaje.

Odrosnąż łby tej hydrze? biada krajowi, już po jego obronie, po jego bezpieczeństwie, bo po jego narodowym i wojennym duchu! Konskrypcja nie zaradzi temu, bo urząd będzie ostatnią od niej ucieczką; a chociażby zaradziła, do zwycięstwa nie liczby, ale męstwa, ale zapału, ale ducha potrzeba. Zastępstwo da najemnika, ale nigdy rycerza, przymus nie wskrzesi w pieniaczu wojennego ducha, który po odbytej z tęsknotą kilkuletniej służbie, udzieliwszy zarazy towarzyszom, spieszyć będzie z ochotą do zyskowniejszego rzemiosła. A kiedy przestanie być rozumianym to zdanie starożytnego pisarza: O quam dulce et decorum pro Patria mori, kiedy jednym chęć nikczemna zysku i wyniesienia się na korzystniejsze stopnie, drugim potrzeba obrony przeciw tego domowego nieprzyjaciela napaści, wytrąci z rąk oręż na obronę Ojczyzny wzniesiony; pokażą się znowu w miejscu tarczy i hełmu, birety doktorskie i sądowe togi i narodu wojennego postać tak szanowna, tak chlubna, przemieni się w poczwarę samej sobie straszną, lecz obcym zbyt łatwą do zwalczenia.

Nadto są kraje i czasy bliskie, nadto przytomne, nadto ludzie drażliwi, abym mógł w szczegółach przykładem sąsiedzkim mniemanie moje podeprzeć powiem ogólnie: w kraju przyłączonym z pod berła Austriackiego do Księstwa, przewaga pieniactwa stała się tak wielką, ochota do niego tak powszechna, że przeciw temu tyranowi spokojności ludzkiej, nie śmieli odezwać się, a nawet odmówić mu uszanowania, ci nawet, którzy nim w duszy pogardzali. Lecz sam Rząd na koniec, szkodliwe jego skutki spostrzegł z krzywdą warsztatów, roli, przemysłu i umiejętności; rzuciła się młodzież do nauki prawnictwa, wychodziły z tej szkoły krocie duktorów Juris, ze szkoły rycerskiej niewielu bohaterów. Rząd jednym razem ujrzał się tak obarczonym prośbami o posady sądowe, iż musiał ciche wydać rozkazy, aby pewną tylko liczbę uczniów na naukę prawa przyjmowano. Niedostateczne i zbyt późne na chorobę lekarstwo! Tardiora sunt remedia, quam mala, bo cóż stąd, że zmniejszono uczniów, kiedy nie umniejszono stopni; kiedy dla stopni nie umniejszono zaszczytów, zachęceń i powabów. Ale trudno było zaiste Rządowi odważyć się na ich zniszczenie, gdy nadto wielkiej liczby osób los i byt od nich zależał.

Jak więc niebezpieczną jest rzeczą pozwalać się złemu wkorzeniać! Zbyt łatwe w początkach do wygubienia, potem za podszeptem osobistych korzyści, liczbą stronników i obrońców przemożne, już nie zniszczonym ale obrażonym się być nie boi. Stawali przy nietykalności mnóstwa urzędów i miejsc, najbliżsi rzeczy publicznej i Tronu poradnicy, potrafili dać pozór potrzeby publicznej temu, co nie było potrzebnym, a było jedynie nagrodą dla tych, którzy się im bądź pochlebstwem, bądź domowymi przysługami podobać umieli. Szczególnie w nowych prowincjach pod pozorem panowania nad opinią, motłoch ten różnego gatunku, najnikczemniejszego początku, rodu i wychowania, hańbiąc podłością i przekupstwem sadowe i policyjne urzędy, przyzwyczajonych do innych praw, przepisów i urzędników zniechęcał mieszkańców. Upatrując oni w nastaniu do sądzenia i rządzenia sobą tak nikczemnych istot, lekceważenie i wzgardę narodu, wzajemną pogardą urzędnikom a nienawiścią. Rządowi niezręczność jego płacili.

W oczach naszych zbyt drogo, lecz słusznie okupił on ten osobisty interes swoich doradców a własną im uległość. Wyniesienie niezasłużonej, nikczemnej, a łatwym do nabycia zaświadczeniem o umiejętności kilku artykułów praw, upoważnionej młodzieży, zabijało rycerskiego ducha. Równali żołnierze stan własny, swoich żon i dzieci, za kilkunastoletnie trudy, kalectwo i blizny szczupłym upominkiem nagrodzony z losem tych, którzy częstokroć nagłym przeskokiem z szkolnego szczebla, prawniczym rozumem i wsparciem krewnych aż do tronu Monarchy zbliżyli się. Spozierali z żalem na próżność i daremność swoich ofiar mężowie, co siebie, synów i majątek poświęciwszy krajowi, na zemstę i prześladowanie wierność swoją dla Tronu i Ojczyzny narazili; a widząc, że zasługi ich przed Ojczyzną, przestały być zasługami przed Rządem, stygli w szlachetnym zapale. A kiedy wszyscy w ostatnich tej monarchii przygodach, zimną obojętnością spiknione przeciw niej losy odpychali; nie zastawiła go mnoga sług liczba, skoro go przywiązanie synów zdradziło. Jakoż widzieliśmy, kiedy go jedni z tych zaufanych urzędników dla osobistego interesu odstąpili, drudzy będąc mu zawadą w wojnie, za mniemaną wierność, w pierwszym odetchnieniu Ojczyzny, wołając o nagrody, o pensje, o utracone z krajami płace, stali się Jej ciężarem i dowiedli, że nie Ją, ale siebie kochają.

Myliłby się ten, kto by myślał, iż mówiąc przeciw Prawnictwu, przeciw tej Pieniactwa odwiecznej podporze, śmiem mówić przeciw nauce prawa. Jak pierwsze zniszczyć, tak drugie radbym upowszechnić; owszem przekonany jestem, iż upowszechnienie nauki prawa byłoby może jedynym lekarstwem do wytrawienia tego jadu, który ciało narodowe niszczy.

Lecz nauka prawa, aby z pożytkiem wydała owoce, potrzebuje umysłów przygotowanych tak, jak ziarno potrzebuje uprawnej roli, aby czysty plon wydało. Kto w szkole prawodawstwa wprzód się nie przejął celem praw, kto go nie zgłębił, kto nie pojął ducha, ten puszcza swój umysł na niebezpieczne manowce błędów, ten po to obciąża pamięć prawami, aby sam siebie i drugich wikłał czczymi i próżnymi formami. Odstąpiony od rozsądku, wysilać się będzie coraz to na nowe kształty, coraz na trudniejsze i krętsze ścieżki, którymi nigdy sprawiedliwość nie chodzi i odbierze na koniec imię Wielkiego Prawnika, a z nim wieniec na skronie, skropiony łzami tych, których sędzią, poradcą lub obrońcą się być podjął.

Od takich ludzi pisane lub poprawiane prawa, czymże są, jeżeli nie lichą lepianką lub tymi pustkami, do których rozpoznania tak, jak do ruin rzymskich bez tłumacza obejść się nie można. I dlatego z takich ludzi głów, wyszły aa świat te okropne poczwary, odwieczne sprawiedliwości nieprzyjaciółki, procedury, organizacje, instrukcje itd. płody prawniczych umysłów; stąd do ich tłumaczenia, pełnienia, prowadzenia, niezliczona liczba formalistów, pod wielorakimi nazwiskami ani wyliczonych, ani spamiętanych, Agentów, plenipotentów, mandatariuszów, prokuratorów, patronów, adwokatów, mecenasów, dependentów, praktykantów, burgrabiów, komorników, subdelegatów, sekwestratorów, taksatorów, susceptantów, rejentów, aktuariuszów, notariuszów, konserwatorów, pisarzów, sekretarzów, itd.

Prawa mają, być pisane dlatego, aby uciśniony prędzej doszedł sprawiedliwości. Niech pogodzi zdrowy rozsądek: po cóż na tej drodze tyle rozstawiono ludzi, którym jak celnikom okupywać się należy? Po co tyle urzędników, których urzędy z łez i jęku nieszczęśliwych odnoszą zapłatę ?

Zastanawiając się nad tym, wielka dla myślącego wypada uwaga. Prawnictwo i pieniactwo są nieszczęściem i jadem ucywilizowanych lądów. Nie znają go barbarzyńcy. Osobliwe stąd wyjawia się przeznaczenie człowieka. Obejść się on bez społeczności nie może, a tę społeczność nieustannie miesza i bezprzestannie narusza. W stanie barbarzyństwa jest dziki i okrutny; w stanie ucywilizowanym jest nieszczery, podstępny, chytry i nielitościwy. Mnoży formy na zapobieżenie złemu a te formy noszą cechę jego wad, jego nałogów, i im są liczniejsze, tym bardziej przebiegłemu umysłowi służą do uwikłania w nieprostych i niewinnych umysłów, tym więcej dowodzą, jak jest człowiek przemyślny na swoje i drugich nieszczęścia: Video meliora proboque, deteriora sequor.

Zboczyłem nieco i postrzegam się, jak daleko by mnie zaprowadziły te uwagi, gdybym rzecz z gruntu wziąwszy, chciał ją przed oczy narodu wystawić. Zostawiam ją czasowi i zdatniejszym ode mnie rozumom, a chwytając z ręki upuszczoną nitkę, wrócę się do mojego zamiaru i powiem, iż pozwoliwszy, żeby przyzwoite upowszechnienie nauki prawa stało się lekarstwem na rozlany po żyłach narodu jad pieniactwa, nie mogę pominąć jednego nazbyt ważnego zapytania: Ożyliby to lekarstwo nie w czasie dane, zamiast pomocy, powstającemu z śmiertelnej choroby ciału, nie stało się jadem i zagubą? Jest wiele ludzi takich, którzy jak Brauniści dopiero się dowiedzieli, że nie zrozumieli systematu swojego mistrza, kiedy wielką część rodu ludzkiego wzmacniającymi lekarstwy wytruli.

Takimi są ci, którzy bez uwagi i rozsądku najzbawienniejsze, najlepsze w innym czasie, narzucając narodowi przepisy, zgnębili jego ducha i najszkodliwsze zadali mu ciosy.

Gdyby ich czyny można za proste błędy policzyć, rany byłyby mniej dolegliwe.

Co by powiedziano o lekarzu, któryby schorzałego młodzieńca dlatego, aby sił nabrał, wsadził na dzielnego konia, którego on utrzymać siły nie ma.

Co by powiedziano o gospodarzu, który zacząwszy dom budować, gdy go nie stać ściany i dach opatrzyć od przygód północnych, pierwsze z pola swojego zbiory, obrócił na kosztowne sprzęty, po to, aby je pierwsza burza zniszczyła.

Taki jest nasz stan z porady tych, którzy nie Ojczyznę, ale siebie pokochali, którzy swoje wyniesienie, swoje ocalenie wyżej cenią nad to zdanie: Salus populi suprema lex esto, owszem kosztem kraju i dobra współziomków, wzmagać się i w zasługi i w nadzieje nagrody przedsięwzięli.

Przyszły czasy, które usprawiedliwiły wołanie tylu cnotliwych ludzi, że w naszym stanie oręż, oręż i oręż, to jest jedynym dla Polaków zbawieniem. Nie ustalą bytu naszego, ani nas uratują najmędrsze ustawy, najpiękniejsze urządzenia, owszem jeżeli one grosz jeden odejmują uzbrojeniu, jeżeli one spóźnią kilku dniami warownie odporu naszego, jeżeli przytłumiają lub studzą ducha zapału wojennego, jeżeli odejmują ręce obronie lub trawią grosz jeden żołdu wysłużonego przez żołnierzy! Kiedy dla innych i dla nas samych w innym czasie byłyby ozdobą, i chwałą, dziś staja się ostatnią zgubą. Excudent alii spirantia mollius aera, orabunt causas melius et tu Romane memento… debellare superbos, wołał starożytny rymopis na Rzymian, bo lękał się, aby wielkością swoją omamieni, nie zapomnieli o doskonaleniu się wtenczas, gdy ich sama wielkość w pognębionych przez nich narodach, nienawiść i zemstę budziła. Duch prawnictwa nigdy się nie zgodzi z duchem wojennym. Spojrzyjmy, czyli w niebezpieczeństwie wzięły się do broni te liczne kohorty urzędników, którzy w innym zakresie śmiałość swoją wsławiają: Non his juventus orta parentibus, infecit aeguor sanguine Punico. Przecież któżby się spodziewał, że ten naród, który byt swój polityczny, największemu bohaterowi, a jego opiekę własnemu męstwu i wojennemu duchowi winien, ledwo własnemu zostawiony rządowi, wprzód nim warownie, nim szkoły rycerskie, wniesie Szkoły prawnictwa i napełni budowę prawniczymi księgami, i że tak powiem, z przysposobionych gorliwością współziomków na wzniesienie gmachu bezpieczeństwa swego ofiar, położy kamień węgielny na świątynię dla zgubnych sobie nałogów.

Już te nałogi w widocznych oglądamy skutkach, zdarzyło mi się czytać w jednym numerze gazety, jako dowód szczęśliwy wpływu sędziów pokoju i podsędków wypisany, zbiór ugodzonych spraw w Księstwie Warszawskim ogółem z jednego roku sumę 28,303 wynoszący, czyli raczej sumę 12,975 przenoszący ogół ugodzonych w roku przeszłym.

Jakaż tam liczba do sądu wytoczonych ? Gdyby o drugie tyle policzyć te, która prawo od tej dobroczynnej instytucji wyłączyło, lub upór stron do sądu wywołał, liczba kłócących się ziomków dojdzie liczby obrońców kraju; a dołączywszy do nich tych, co strony podżegają, co im radzą, co pozwy roznoszą, co bronią, co grabią itd. liczba potykających się na placu prawnictwa przeniesie najliczniejsze pospolite ruszenie, jakie kiedy w najgroźniejszych chwilach Polski stanąć mogło. Nie przestają zwady sądowe w moment, biedy Ojczyzna nie pozwów, nie wpisów, ale broni potrzebuje i smutnym jest widokiem, oglądać przysionki sądowe napełnione liczną zgrają z większą ciekawością czekających na wyrok sądowy, jak na wiadomość o walce z nieprzyjacielem o losie Ojczyzny stanowiącej.

Któż zaprzeczy, że sprawiedliwość jest tarczą spokojności wewnętrznej, jest zasada powszechnego dobra, że bez praw ostać się ona nie zdoła; a prawa bez ich umiejętności wykonywanymi być nie mogą. Lecz jeżeli na wykonaniu przez ludzi utrzymanie świętego sprawiedliwości imienia zawisło, równie ona mieszka w prawach dobrych, w nauce doskonałej, jak w moralności i cnocie mieszkańców. W cnotliwego urzędnika sądzie, niedostatek prawa, zastąpi miłość sprawiedliwości; ciemność i zawiłość, jego objaśni cnota. W złego sędziego ręku, najważniejsze ustawy, przerodzą się w ucisk niewinności, której miały być obroną.

Tyle więc jest pożytku z praw dobrych, ile ci, którzy je wykonywać mają, są nieskażonymi i cnotliwymi. A zatem upowszechnienie nauki praw, jeżeli nie jest poprzedzone upowszechnieniem cnoty w mieszkańcach, staje się jadem w społeczeństwie, a nawet śmiało powiedzieć można, że zjadliwością swoją, samą cnotą truje.

Potrzebne są prawa, bez nich społeczność stać nie może. Są one zasadą towarzystwa, są sprawiedliwości rękojmią, kiedy sposób ich wykonania jest prosty, jasny i każdemu zrozumiały; lecz kiedy do dobroczynnych ich skutków potrzeba się dobijać przez niezrozumiane formalności, przez rozmaite ustawy, nazwane procedurą, organizacją, instrukcją itd., kiedy przechodzić potrzeba do kościoła Temidy przez błędne ścieżki i liczny szereg poradników, z których każdy obrywa część szaty nieszczęśliwego przechodnia; takie prawa, takie ustawy, słusznie równać można do tego włókna, które zjadliwy pająk przedzie, aby w nie chwytał na pastwę swoją nieostrożne muchy.

Z upowszechnioną tą nauką zjawiła się ta sama zaraza w samem źródle prawodawstwa naszego, w Paryżu. Odezwały się głosy nieskażonych sędziów, za potrzebą zaradzenia tak szkodliwej w społeczeństwie namiętności. Geniusz największego z ludzi trafił zaraz w źródło złego. Umniejszył liczbę prawników, a skutek uwieńczył dobroczynne jego zamiary. Gdy było 268 adwokatów w Paryżu, było spraw do osądzenia 9,000, gdy prawników do liczby 150 zmniejszono, 5,000 tylko procesów do sądzenia się utworzyło.

Zwróćmy uwagę na trybunał nasz handlowy. Składają go członki niebiegłe w prawie, ale dowiodły, że cnota potrzebniejsza sędziemu, jak prawność, gdyż odsądziwszy znaczną liczbę spraw, jeden tylko dekret między niemi do kasacji wywołanym się znalazł. Byłoby to samo i w innych sądach, gdyby egzamin z cnoty i moralności był tak gorliwie popieranym, jak został popieranym egzamin z nauki prawa, którego umiejętność doskonała, jak przechodzi ogromem swoim, jako z wszystkich narodów kodeksów złożona, wszystkie władze człowieka, tak jej trudno byłoby komukolwiek sumiennie przyznać, gdybyśmy omyleni w zdaniu, śmiałości nie brali za doskonałość.

Nie znała ludzkość tyle chorób, póki nie miała tylu lekarzów; bo naturalną jest rzeczą, iż umiejętność sztuki jakowej, prowadzi każdego do szukania sposobności jej użycia; a gdy się ta nie nastręcza, sama sobie szukając żywiołu, wpada w urojenia, które łatwowierność ludzka, tyle razy tak drogo przypłaciła. Żołnierz tęskni do wojny, kupiec do morza i handlu, rolnik do wioski, uczony w prawnictwie do spraw, bo bez nich ani swego talentu nie okaże, ani swojej korzyści dojdzie. Gdzie więc duch wojenny panuje, tam rynsztunki i konie, tam kobiety, tam dzieci znają się z bronią i orężem. Gdzie się duch prawnictwa wzmaga, tam kłótnia, tam niespokojność, tam między najbliższymi krewnymi zwady i walki sądowe, bo pienia jest pierworodną, prawnictwa córką. Cóż dopiero, kiedy cały naród jest prawniczym, musi się tam zrobić? tam powszechny zamęt, tam powszechny bunt przeciw rozumowi i spokojności i muszą upaść świątynie nauk, warownie bezpieczeństwa wewnętrznego pod pozorem sprawiedliwości, jak upadły pod pozorem praw człowieka przybytki święte, tron prawej władzy i wszelkie zasady społeczeństwa przed wściekłym źle zrozumianej wolności duchem. Pienia albowiem cóż jest innego, jeżeli nie ciągła walka tych, którzy majątku szukają z tymi, którzy go mają? Tym więc się tylko od tej poczwary różni tamta, że pierwsza śmielsza mieczem i wylewem krwi dobijała się o swoje urojenia; druga chytrzejsza, samo prawo wciąga do swego wspólnictwa. Jak w pierwszej, tak w drugiej wyszli na scenę świata, podeptawszy porządek i towarzystwa, albo od fortuny opuszczeni, albo marnotrawstwem zgubieni śmiałkowie. Obydwie równie towarzystwu straszne, ile pierwsza wylewem krwi, tyle druga wylewem łez pamiętnymi się stały.

Nie żyjemy przecież w wieku, w którym by własności gwałtem wydzierano; bodaj byśmy nie dożyli takiego, w którym by prawność gwałtom szaty pożyczała! Dożyjemy go niestety!... jeżeli wzrastać będzie Duch prawniczy w władze i urzędy, który przez własne położenie do cudzych własności nienawiścią pała.

Póki skażenie do najwyższego stopnia nie dojdzie, nie potrafią, ladzie odwołać tego, co jest pierwszą zasadą towarzystwa, pod czego hasłem zawiązało się społeczeństwo, to jest: szanowania i opieki każdego własności, bo to sam Stwórca przykazał i nie masz na ziemi władzy, aby od tego rozgrzeszyć mogła.

Przecież kiedy prawnictwo wzięło górę, zamiast głosu: „szanujcie cudze własności," wyszło to gorszące zdanie: „że rząd może prywatne rozwiązać umowy”. Czytajcie więc wcześnie swój wyrok nieszczęśliwi właściciele, którzy po obronę swojej własności przed Trybunał Sprawiedliwości przyjdziecie, a wy, którzy słodyczą ułudzeni chwytacie chciwie przez własny interes tak zdradliwie przyprawioną truciznę, jeśli nie jesteście w stanie uczuć zgryzoty wewnętrznej, którą cudze łzy i narzekania w sumieniu waszym zrodzą; przetrzyjcie oczy i zobaczcie jak drogo błąd opłacacie! Trzydzieści dziewięć lat uwalnia was wprawdzie od długu, lecz 39 lat majątek wasz i los dzieci poszedłby był pod opiekę sprawiedliwości, 39 lat składalibyście nagrody dla urzędników. Błogosławcie cnotliwego i sprawiedliwego króla, iż was tarczą własnej cnoty zasłonił od pocisku, który interes osobisty ukuł, a nieroztropna uległość za Jego namową cisnęła. Już by pienia nie miała wędzidła, gdyby się dowiedziała, że własność nie ma opieki! Prócz tego niespodziewanego nigdy na ziemi naszej dla niej przykładu, w żadnym narodzie odwieczne okoliczności podobnie wzrostowi jej nie usługują. Odwieczne archiwa, zbutwiałe księgi, niepewne składy, niedostateczne straże, przerwane napadami nieprzyjaciół ich ciąg i bezpieczeństwo, nieużywanie, przedawnienia i same rodzaje nabyciów, są to te zatęchłe trzęsawy, które póki osuszonymi nie zostaną, będą legowiskiem gadów i żmij powierzchnię ziemi szpecących.

Prócz tego rozmaitość praw, dar pozostały po świeżej niewoli, częste pomyłki przez nieumiejętnych, umyślne błędy przez biegłych popełniane, są i będą zarodem tej nieszczęśliwej namiętności, do której o szczególną skłonność obcy nas nawet obwiniają. Usprawiedliwiamy aż nadto czynione nam przez nich zarzuty, kiedy oprócz prywatnych kłótni, z których podsędkowie i burgrabiowie hojne zyski zbierają, sama Ojczyznę przed Trybunały ciągniemy za to, że się od nas składek przez nas samych dobrowolnie wykrzyknionych dopomina[1]

Bliskim jest, bliskim ten moment, w którym piszący o nas dziejopis, mógłby wielką, część obrazu przeszłego wieku, na pierwszej pisma tego kartce umieszczonego, do naszych dziejów użyć.

Kto takowe zgorszenie doradza, kto do niego ośmiela? Łatwo zgadnąć, że ta liczna urzędników klasa, która jak nowa krucjata podnosi chorągiew godłem sprawiedliwości oznaczona, a w imieniu jej z różnych narodów zebranym wojskiem, niesie spustoszenie na osady rolnicze i warsztaty rzemiosł. Kto dziś jest tak szczęśliwy, aby nie oglądał burgrabiego i podsędka? żeby im podatku nie zapłacił? Komu dziś powinszować można tej doli, do której zawsze prawi ludzie wzdychali, forumque vitat? Jak szeregi wojskowe, tak wkrótce i pług i warsztaty opuszczonymi się znajdą; bo któż z ucisku nie rad się przenieść do swobody. Początki tego już czuć się zdają za rzutem oka na szkołę prawną, do której na przyszłych urzędników, zbiegowie od warsztatów i roli, chciwie się kształcąc, bliskim wyniesieniem swoim, drażnią zazdrość towarzyszów, a ta wkrótce najpożyteczniejsze krajowi stany z pracowników ogołoci[2].

Dodajmy do tych wad i nieszczęść niedostatek dobrego tłumaczenia praw francuskich. Ogłoszenie, że tekst francuski obowiązuje, którego większa połowa sędziów nie rozumie[3]. Muszą się tam dziać niesłuszne napaście, wypadać niesprawiedliwe wyroki, gdzie przyjęto prawa, których lud nie rozumie, gdzie sędzia sądząc podług obmowy narodowego tłumaczenia, tyle tylko jest sprawiedliwym, ile tłumacz był dokładnym i wiernym, a wyrok poty jest stałym i niewzruszonym, póki dowcip prawnika nie wykryje między tekstem a tłumaczeniem różnicy nie tak łatwej do spostrzeżenia, bo każdy język ma swoje oddzielne zwroty, oddzielne znaczenia, które w literalnym nawet tłumaczeniu innego ducha i rozumienia nabywają. Sądzono w Europie, sądzono w Polsce podług praw łacińskim językiem pisanych, lecz wtenczas język łaciński był powszechnym, a kto go nie posiadał, do urzędu sędziego nie przystępował; przecież w długiem doświadczeniu poznano tę śmieszność i w niewielu krajach pozostała. Wystawmy sobie teraz naszych podsędków, naszych burgrabiów, których czynów legalność, na tekście francuskim wspiera się a zgadniem łatwo sąd potomności o czynach żyjącego rodu.

Rzeczą jest przecież szczególną, iż kiedy głos ucisku przebił się do tronu, i zalecono badać niedogodność rozmaitych urządzeń, pytano się o to nie mieszkańców, lecz sędziów i adwokatów; tak, jakby się kto pytał bijącego, czy go bolą razy, które zadaje? Przez takie to opinie uwieczniają się niedogodności i uciski, powiększają się narzekania.

Widzieliśmy z przykładu dwóch Austrii i Polski, szkodliwy wpływ prawnictwu wzrostu na spokojność na charakter narodowy, na ducha wojennego, na rolnictwo i przemysł; zobaczmy teraz działanie jego na oświeceniu powszechnym, a szczególniej na wzroście nauk i umiejętności. W tym więc celu porównajmy gorliwe na czele edukacji publicznej będących; ich prace, starania ku kształceniu młodych umysłów przedsięwzięte z danym ubocznym kierunkiem zdolnościom i chęci młodzieży, a łatwo wniesiem czego z niej we względzie moralność nauk spodziewać można. Tacy będą obywatele jakie będzie młodzieży wychowanie! Jan Zamoyski, zakładając szkołę oświecenia w siedlisku swojego rodu. Wielka i niezaprzeczona prawda lecz nie mniej nią jest i ta uwaga, że jeżeli więcej mówią do młodego serca wzory, jak surowe przestrogi; jeżeli wychowanie nie może być w przeciwności z duchem rządu; jeżeli rząd nad samym zwierzchnictwem wychowania czuwa, aby mu nie przysposobiało obywateli w systemacie jego opornych lub mniej zdatnych; jeżeli w grono składających straż wychowania publicznego, w część rządu najważniejszą dla przyszłych pokoleń, wciskać i dobijać się będą prawniczym duchem zabałamuceni mędrkowie, jakie więc i więc osoby składać będą edukacją, takie będzie wychowanie; a jakie wychowanie, tacy mieszkańcy. Nie łudźmy się tym początkowym młodzieńców postępem w starożytnych językach, w klasycznych dziełach, w pięknych naukach, pożytecznych umie­jętnościach; nie z tego punktu patrzyć na nich potrzeba. Uważajmy ich od tej chwili, kiedy już z pod przewodniczej nauczyciela wychodząc straży, po odbytym biegu nauk, przysposobieni do po­sług krajowi, stają przy tym wstępie na świat, z którego się tyle rozmaitych dróg na różne strony rozchodzi; która z nich jest kwiatami usłaną, tą się zapewne udadzą. Porzucą oni i zapomną Koperników, Newtonów, D'Alambertów, Liwiuszów i Tacytów, Homerów i Horacjuszów, bo z nimi praca trudna i niekorzystna; a użycie ich talentów w naszym wieku nie bardzo bezpieczne. Nauka prawnictwa stanie się dla nich wszystkim, bo przykłady wyniesionych przez nią uczniów tak osobistemu interesowi pochlebne, znajdą w nim gorliwego doradcę.

Kiedy wychowanie było w ręku duchownych, uzupełnienie wydoskonalenia młodzieży zależało od Teologii. Jej trunku ostatni kielich, dopajał młodzieńców. Kto jej biretu nie zasłużył, za doskonałego nie uchodził. Baz skłonności i bez przekonania, skutkiem ujętej miłości własnej, zaludniały się seminaria i klasztory. Bo jak nie rozumieć się doskonałym, posiadłszy umiejętność, której nabycie kilka lat trudów i mozołu kosztowało? jak nie użyć tej doskonałości, jak się nią nie nadymać, kiedy ją takie uwielbienia otaczały? jak się nie udać jej drogą, kiedy na niej tyle powabów z bogatych biskupstw, opactw i prelatur rozstawiono? Skłonności ludzkie równie w świętych, jak szkodliwych celach, jeden mają żywioł, a z nich powstaje opinia, wszystkim na świecie władnąca. Już to podobno n nas nie z przyczyn takowych lękać się należy podobnych skutków, lecz z skutków przyczyny wytykać można. Na przeszłorocznym w Liceum narodowym popisie, z wstrętem wszyscy dobrzy Rodacy usłyszeli, że z 17 uczniów kończących nauki, 13 okazało chęć i zdatność udania się do nauki prawnictwa, a to z taką skwapliwością, że żadne uwagi szanownego szkół rządcy zatrzymać ich nie mogły i z nie zupełnie przygotowanym umysłem, wydarli mu się, że tak powiem na tę powabną ścieżkę do swego szczęścia a do ziomków niedoli. Czegóż to jest owocem ? Że kiedy pod obcym panowaniem nauki, język i umiejętności, tak mężnie pasowały się, i z taką chlubą, odniosły tryumf nad zgubną przemocy i czasu władzą, z wskrzeszoną Ojczyzną zatrzęsły się drzwi ich świątyni, i gdy w niej głuche osiadło milczenie, weselne, pieśni i święte uwielbienia rozlegają się po przybytku nowego bożyszcza, którego opieka tyle złego Ojczyźnie zadała. Najcelniejsze dowcipy, uczniowie Homerów i Horacyuszów, kadzą temu żarłocznemu sfinksowi, który z plątaniny wszystkich narodów praw, ułożoną zagadką, po to do siebie nieszczęśliwych nęci,, aby ich połykał.

Czegóż to jest skutkiem , że ustały i znikły płody dowcipu? poezji? i wymowy? żaden dziennik, żadne pismo periodyczne, żadne nawet nie zjawiło się tłumaczenie ! Co poda wskrzeszona Ojczyzna w względzie nauk potomnym wiekom? Czyli może te kilka pism o urzędach , o ich pochodzeniu, jak się rozradza plemię sądownictwa aż do najmłodszych swoich dzieci burgrabiów i podsędków? Lub to ostatnie, tak słusznie uwielbione od dłużników, z którego się dowiedzieli, że pożyczywszy, mogą nie oddać, a kraj przekonał się, że nie ma nic świętego na ziemi ? Nikt nawet przeciw tak gorszącemu zdaniu w ojczystym języku nie powstał i wszyscy, czyli przez obawę, czyli przez obojętność wolą winę jednego, i niesłuszny zarzut zezwolenia dzielić, jak obronę wzruszonych zasad towarzystwa przedsięwziąć; a przecież jeżeli przeszkodzić złemu , nie jest w naszej mocy, oświadczenie, że się nie jest jego wspólnikiem, do miłości narodu i własnej sławy należy. Potomność gubić się będzie w wnioskach i z milczenia naszego padnie ofiarą błędu , bez swojej, lecz nie bez naszej winy, zgorszy się ona, jeżeli od nas lepszą będzie; jeżeli gorszą, naśladować nie zaniedba. Tak to wzięty nie dobry popęd i ducha i serca i piorą i kiedy prawnictwo jad swój rozpościera, nie ma, kto by o miłości Ojczyzny, o cnotach publicznych, o obowiązkach obywatela do ziomków przemówił. Leżą przysposobione zapasy śmieszności nowych nałogów, obcych i nie zgrabnych naśladowań i chełpliwej mędrkowania skłonności; nikt nie zmaczał pióra na ich ukaranie, wzmagają się niesłuszne narzekania, fałszywe rozumowania, zastraszające wnioski; nikt nie zachęca do cierpliwości, wytrwałości i ufności, głuche tylko szemranie opanowało umysły i domy. Wszyscy sobie do ucha szepcą, smucą się i zniechęcają,, a nikt nie śmie głośno ostrzec tego, w którego jest mocy poprawić i ożywić stygnącego ku dobru publicznemu ducha.

A przecież narzekania pod najcnotliwszym królem, pod najsprawiedliwszym Panem, którego Europa równie między najmędrszymi rządcami, jak między prawdziwymi ludu dobroczyńcami policzyła, narzekania mówię pod rządem ojczystym, który on rodakom powierzył, czyli je potomność wina rządzących lub rządzonych osadzi, bodą zawsze hańbą narodu. Jeżeli tak w fizycznym, jak politycznym ciele, najgorszą jest ta choroba, w której przed własnym lekarzem chory żadnego znaku cierpienia nie wydaje; nasza do najwyższego stopnia doszła. Znając ją, pomnijcie mężowie na czele rządu, pomnijcie na czele oświecenia publicznego postawieni, że was kiedyś potomność do odpowiedzi pociągnie za tak szkodliwą opinią wieku, za tak zimną obojętność mieszkańców. Chciejcie, starajcie się, ośmielajcie, zachęcajcie, uwalniajcie z pod wpływu najszkodliwszej zarazy zastraszone lub ujęte talenty, a powstaną przeciw tej nieszczęśliwej zmowie, którą nałogi i osobisty interes przeciw powszechnemu dobru uczyniły. Pomnijcie, że ojcowie, którzy na odgłos waszych imion, waszych zasług, waszych cnót i talentów, najdroższy zakład ojczystych nadziei, synów swoich powierzyli po to, abyście ich podobnymi, jakiemiście sami byli w pamiętnym sejmie, obywatelami i obrońcami Tronu i Ojczyzny uczynili. Złorzeczyć i przeklinać was będą, jeżeli ich wrócicie im prawnikami i pieniaczami, przeciwko którym samiście tak gorliwie w chwilach swobody powstawali ; pomnijcie na koniec, jaki wstyd, jaka hańba was czeka, jeżeli pod dozorem powierzonego wam oświecenia, najlepszy i najcnotliwszy z królów, w rodowitym języku, którym do was przemawia, przez niedostatek talentów, lub dany popęd w inną stronę skłonnościom, w narodzie tak jemu wiernym, nie znajdzie Plutarcha. Podnieście głos za naukami, za jego i narodu sławą, i pokażcie mu, że ci mężowie, których popiersia zdobią jego podwoje, bez urzędniczej szaty zbliżali się do tronu przychylnego naukom poprzednika jego, a w liczbie ich ani jednego nie ma prawnika. Lecz jeżeli prawda, której cnotliwi królowie szukają, już w tym kraju nie znajdzie u was śmiałych obrońców, po co więc te księgarnie, te towarzystwa uczonych, te gmachy szkolne? Oddajcie je na zbiory praw, na komentarze prawnikom, na składy szpargałów, niech je zwożą z całego świata, niech pienia osiądzie tron godny siebie. Już jej piękny język zawstydza Górnickich, Kochanowskich i Krasickich; bo Ci rodowici Polacy, jak kochać Polskę, tak pisać po ojczystemu nie uczyli się w Berlinie i Hali[4].

Nadto nauki wielkie mają grzechy przeciw prawnictwu i pieniactwu; nadto ostrą bronią przeciw nim wojowały; nadto prędko tryumf w przeszłym wieku odniosły, aby zręczna troskliwość tej panującej teraz namiętności, wzrostowi ich nie przeszkadzała.

Śmiałość upowszechnionego ducha do tego stopnia dochodzi, że odważa się albo wyśmiewać, albo z dumnym politowaniem spoglądać na tych wszystkich, którzy jeszcze miłość spokojności i pięknych nauk za jakąkolwiek zaletę rozumieją.

Krasicki nie żyje..., a Niemcewicz umilkł. Nie lęka się więc zemsty dowcipu bezczelność i śmiało broi.

Milczcie, milczcie, ulegajcie nieszczęśliwej zarazie, a dzieci wasze doczekają się może zgorszenia, iż tak prawnictwo głośno naigrawać się będzie z rozumu, nauk i talentów, jak się fanatyzm naigrawał w klasztornych dialogach z filozofii i oświecenia.

We Francji wprawdzie w ostatnim wieku prawnicy najwięcej wsparli talentami swymi Rzeczpubliczną i nauki. Lecz co innego jest umiejętność prawa, która zawsze jest i będzie wszędzie szanowną, a co innego duch prawnictwa. Pierwsza jest potrzebną jak samo prawo, które stanowi zasadę społeczeństwa, drugi jest szkodliwszym, jak sama dzikość; bo ta sprawiedliwości nie zna, a tamten znaną oszukuje. Nie było nigdy we Francji ducha prawnictwa, bo on tam nie miał ani w skłonności narodu, ani w wewnętrznym składzie rządu, ani w opinii ludu, ani w powabach dla miłości własnej i osobistego interesu, potrzebnego żywiołu. Nie traciły więc tam nic nauki, bo tam nauka prawa nie stanowiła najcelniejszej zalety, a od wieków wzrosła miłość oświecenia i nauk, nie daje sobie brać żadnej innej powadze pierwszeństwa.

Pismo to w czystym miłości Ojczyzny duchu ułożone, nie ma na celu ani ludzi, ani stanu dalekie od uwłaczania komukolwiek; ma jedynie w zamiarze obudzić czujność Rządu i zwrócić Jego uwagę na ducha narodowego, bez czerstwości którego nie ma zdrowia w ciele politycznym, nie ma sforności w władzach, łatwości w działaniach; lecz jest choroba, która skład jego niszczy.

Tak to więc i zapał wojenny, i oświecenie, i bezpieczeństwo własności, odbiera dotkliwe razy od tego szkodliwego ducha, którego na nieszczęście tej ziemi odwieczny nieprzyjaciel bytu naszego wyzionął.

Nie trzeba Rządowi jawniejszej wskazówki, do czego dąży prawnictwo i czego się od niego Ojczyźnie obawiać należy.

Do życzliwego obywatela ostrzec, do Rządu zaradzić złemu należy. Jeżeli skłonności narodu we wsteczną dobru publicznemu stronę nachylają się; ma on sposoby przeszkodzić szkodliwemu ich przeważeniu i tam je kierować, tam prostować, gdzie dążyć, zbiegać się i łączyć powinny.

Jakieżby to były sposoby? łatwo jest zgadnąć, łatwo do nich trafić, nie trudno byłoby przedsięwziąć, gdyby w ludziach publicznej potrzebie oddanych, związki, ulegania, a nad wszystko interes osobisty umilknąć mogły.

1-mo. Ująć żywiołu tej obrzydłej namiętności, a gdy pastwy mieć nie będzie, słabieć i upadać zacznie.

2-do. Odjąć wszelkie ponęty tym, którzy by wyłącznie na jej doradców i ochotników poświęcić się chcieli; a gdy kaznodziejów nie będzie, katechizm pieni w zapomnienie pójdzie.

W pierwszym względzie wszystkim zadawnionym sprawom przepisać termin, w którym odsądzone być mają, wprowadzić przedawnienie, wskrzesić sądy graniczne na sejmie 1808 r. ustanowione, skrócić, sprostować, ułatwić i do pojęcia przystosować formalności sądowe. Zawarować od zaskarżeń wszelkie czyny z dobrej woli wynikłe, a gdy mniej będzie przędziwa do kłótni, mniej będzie tkaniny piennej, mniej rzemieślników do niej.

W drugim względzie upowszechnić naukę prawa, dozwolić każdemu stawać w własnej sprawie, odciąć prawników z urzędu od wszelkich, na jakiekolwiek urzędy szczebli, a gdy się każdy bronić potrafi bez haraczu cudzym wybiegom, nie będzie podżegaczów do pieni, a zatem i pieni nie będzie. Niech mi kto chce, jak chce wystawia stan obrońców! Szanuję takich o jakich czytam w Rzymie i dawnej Polsce; Cycero zapewne kiedy bronił Milona lub nastawał na Katylinę, Odachowski i Karnkowski, kiedy stawali przed Zygmuntem Augustem w sprawie Dymitra Sanguszki, Kochanowski, kiedy bronił przód Stefanem Podlodowakiego, Osiński, kiedy głos podniósł za Siemianowskim, wzbudzają we mnie poszanowanie, bo widzę, że im szlachetna „chęć bronienia niewinności" przewodniczyła[5] Lecz mogęż z nimi równać ludzi, których przywilejem jest, tak pisma swoje i radę na łokcie sprzedawać[6] jak rybak sprzedaje sieci na nieostrożne ryby, a o których ten sam Kochanowski powiedział:

Jest który w płat język dawa,

 I radę na Junt przedawa.

 

Nie prawa, nie groźby, nie bojaźń kary, ale wstyd nieuczciwego kroku utrzymuje ludzi w obrębach powinności. Kto się nie zarumieni być płatnym od prywatnego mieszkańca; nie zarumieni się być ujętym na krześle sądowym, skoro datku nikt nie spostrzeże. Zdołaż on być surowym przeciw pieni, kiedy ona z samego nawyknienia będzie dla niego najmilszą w każdej sprawie przyprawą, kiedy każde jej potępienie byłoby potępieniem przeszłych jego kroków. Nie jest w naturze człowieka skłonność do obwiniania swoich czynności, w błędach nawet usprawiedliwiać się i chlubić lubimy.

Ale cóż jest rząd? Jestże on rzeczą idealną? Rządem są osoby, które go składają. Jakie są widoki, które niemi powodują, jakie ich skłonności, które nimi rządzą; takie będą urządzenia jego. Wszelkie przepisy nosić zwykły cechę namiętności tych, którzy je piszą, po nich można poznać osobiste zamiary urzędników. Bo ci lekarze słabości ludzkich często zwykli przepisywać chorym to, co sami lubią. Jedna jeszcze pobudka, aby prawników z profesji od wszelkich urzędów, zacząwszy od najniższego do najwyższego, na zawsze usunąć.

Nie można być dość uważnym, dość troskliwym, dość na rozmaite względy bacznym w wyborze urzędników.

Jaka byłaby postać tego kraju, w którym by ministrem skarbu obrano bankruta; ministrem spraw wewnętrznych rozrzutnika, lub nierządnego skąpca; ministrem policji gracza, lub niewstrzemięźliwego w użyciu trunku; a ministrem wojny tchórza? Pierwszy by skarb roztrwonił jak własne zbiory; drugi by kraj spustoszył, jak własne posiadłości; trzeci by całą ludność rozpoił; ostatni .nie uczyłby wojska, jak odwrotnych kroków.

Tym więcej chłostą byłby dla każdego kraju człowiek, któryby strwoniwszy majątek i osłonę jego założywszy sobie w prawnictwie, dorwał się urzędu naczelnika sprawiedliwości. Wojsko bankrutów cisnęłoby się do niego. Wykrętacze, napastnicy, pieniacze, byliby pierwszymi jego doradcami. Urządzenia, które by podawał, dążyłyby do tego, aby nikt sprawiedliwości nie doszedł, bo pierwszy tak szczęśliwy, byłby jego losu zabójcą.

Powiedział jeden poeta francuski: „Kiedy król pił w Polsce, cały naród był pijany." Gdyby pieniacz był ministrem sprawiedliwości, cały naród pienić by się musiał.

Niech będzie świata sprawiedliwość, lecz niech nie będzie pieni; niech będzie nauka prawa, lecz niech nie panuje duch prawnictwa; niech będą ludzie uczeni w prawie, lecz niech nie sadzą, że przeto już na nich tylko spoczywa szczęście i sława kraju, i niech wiedzą, iż aby być przydatnym do usług krajowych, więcej trochę, jak procedurę pruską umieć należy. Niech posiadają wtedy urzędy, lecz niech oprócz zdatności, przyniosą za sobą cnoty i nieskazitelności, na niższych stopniach dowody[7] A jeżeli wolno powiedzieć prawdę, niech nie zastępują do tronu drogi wysłużonym i ranami okrytym rycerzom i znanym narodowi z cnoty i cierpień za Ojczyznę mężom. A nade wszystko, aby się przestali trudnić uszczęśliwieniem narodu podług prawideł w Hali i Frankfurcie wyczerpanych, bo wszakże jako doskonali prawnicy, znają, że nawet dobrodziejstwa, kiedy go kto przyjąć się wzbrania, narzucać się nie godzi.

Długo nikt nie śmiał powiedzieć prawdy. Przecież doczekał się ten kraj na czele obrad męża nieskażonego i powszechnie kochanego, pełnego zasług, rozumu i powagi, przy którym przecież na publicznych obradach stanąć się odważyła; spojrzawszy on na stojącego obok siebie zasłużonego w Ojczyźnie cnotą obywatela, który piersiami swymi zasłaniał ją od przygotowanego dla niej przez zbrodniarzy ciosu, dla którego niegdyś cały naród popiersie w izbie sejmowej wykrzyknął, ujrzawszy go ledwie podsędkiem, ujrzawszy obok niego zasiadających ławice urzędów, młodych przeszłego rządu wychowańców, wzdrygnął się i słusznie gorzko wyrzucił tę niesprawiedliwość i szkodliwe z niej skutki krajowi[8] Nie wiem, czyli się urzędnicy publiczni zawstydzili, lecz wiem, że trudno, aby się w tym poprawić chcieli. Przecież kiedy Ojczyznę ratować potrzeba, kiedy krew za nią lać, kiedy poświęcić wszystko rabunkom nieprzyjacielskim; to się odzywamy do szlachetności, do miłości Ojczyzny prawdziwych Polaków, a niechże Ojczyzna przez ich ofiary powstanie, miłość Ojczyzny stanie się pośmiewiskiem, a najżarliwsi jej obrońcy przed drzwiami tych wartować muszą, którzy wtenczas i zawsze o sobie pamiętają a potem wynoszą się z owoców właściwego sobie rozumu, że nic nie mając do stracenia, wszystko, co mieli do zyskania, otrzymali. Tak lichy owad kryje się w szpary, kiedy na niego wiatr północny wionie, a za Wyśnieniem ciepłego promyka obsiada zgłodniały całą rodzinę gospodarza domu, który go w lepiance swojej przed śmiercią uchował.

Oby głos tego szanownego Polski Nestora, głos prawdy, głos czystego przywiązania do kraju, doszedł przed tron Wskrzesiciela Naszego, przed tron najlepszego Króla, Ojca i Dobroczyńcy Narodu. Popierajmy go naszymi prośbami, niech się wyjawi, że on był całego Narodu przekonaniem.

Hoc opus, hoc studium parvi properemus et ampli,

Si Patriae volumusque boni si vivere hari.



[1] Wiadomo jest, iż pozwano do Podsędka Podprefekta, który z zlecenia wyższego, na satysfakcją skarbu, zlicytował ruchomości zadłużonych.

[2] Fundusz edukacyjny dlatego dotąd nie dochodzi swego przeznaczenia, bo ci, którzy nie płacą, mają tarczę w Prawnictwie.

[3] Zdarzyło mi się czytać reskrypt w którym, nieumiejącego podsędka języka francuskiego odesłano zapytanie, do dzieła „Praticien français”.

 

[4] Na dowód, do jakiego stopnia nałóg prawniczy w Księstwie wzrasta i zaraża i umysły i język narodowy, dość jest wiedzieć, iż zdarzyło mi się słyszeć, że jeden młodzieniec pisząc do swojej kochanki, prosił przyjaciela swego osobnym biletem, aby jej ten list wręczył. Otóż już miłosne odezwy stają się pozwami.

 

[5] Benae tantum Conscientiae praetio ducebant

[6] Są urządzenia, w których oznaczone są zapłaty dla jurystów na wiersze, na słowa itd. Ohydny stan, który takie opisy znosi.

 

[7] Kilku adwokatów austriackich, nawet rodem nie Polaków, którzy dla gorszącej niemoralności z listy obrońców wymazanymi być mieli, w rządzie Księstwa Warsz. otrzymali stopnie prezesów, sędziów pokoju, konsyliarzów itd. O praeclarum custodem ovium!

[8] W jednym z nowych departamentów jest prokuratorem rodowity Prusak, któremu zrobiono proces, że w czasie napadu na Księstwo Warsz. Austriaków, ciesząc się mówił, iż jak kręglami, tak będzie grał głowami polskimi; ten patriotyzm pruski stał się dla niego szczeblem do promocji, gdyby rady departamentowe podawały kandydatów na urzędników, ten gorliwy Prusak nie ćwiczyłby swego talentu na więźniach polskich.

Najnowsze artykuły

Przegrana Francji i przyszłość Europy

Walerian Kalinka

Data dodania: 2017-07-26

O pośle i poselstwach

Krzysztof Warszewicki

Data dodania: 2017-07-18

Między Niemcami a Rosją czyli o Adolfie Bocheńskim (Wywiad)

Maciej Zakrzewski

Data dodania: 2017-07-13