Artykuł
Kolektywizm i totalizm
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01
Henryk DEMBIŃSKI (1900-1949)

Wybrane fragmenty pochodzą z tekstu Kolektywizm i totalizm jako zasady życia, cyt. za: Bolszewizm. Praca zbiorowa, Towarzystwo Wiedzy Chrześcijańskiej, t. 40; Biblioteka Książki Chrześcijańskiej 1938, t. 2; Uniwersyteckie Wykłady dla Duchowieństwa, t. 3: Lublin 1938, s. 71-80. Przedruk: Antykomunizm polski. Tradycje intelektualne, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2000.

 

Kolektywizm i totalizm wyciskają tak silne piętno na systemie władzy w Sowietach i łączą się tak bezpośrednio z teoretycznymi założeniami, na których ona się opiera, że musimy najpierw sięgnąć do najwyższego z tych założeń, którym jest materializm.

Duch według niego jest tylko częścią materii. Stąd wniosek, że zamiast zmierzać do samodzielnego, własnym wysiłkiem osiąganego celu, podlega on tym samym co materia prawom ewolucji. Człowiek więc jako taki, jako przedmiot odrębnej osobowości, zostaje niejako ściągnięty z piedestału, na którym go chrześcijaństwo stawia.

Godność osoby ludzkiej według chrześcijaństwa, stąd pochodzi, że tylko ona jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga.

Ze względu na to podobieństwo, a także przeznaczenie człowieka, jest on integralną całością, która żadnej innej obszerniejszej całości nie da się podporządkować. „Osoba korzeniami swoimi tkwi w świecie ducha, uznając ją uznajemy dualizm ducha i materii, wolności i determinizmu, tego, co indywidualne i tego, co ogólne, królestwa Cezara i królestwa Bożego. Istnienie osoby ludzkiej stworzonej właśnie na obraz i podobieństwo Boże dowodzi, że świat nie wystarcza sam sobie, że zasada jego doskonałości nie tkwi w nim samym, ale w Bogu, Istocie, która jest ponad światem”.

Zupełnie innym jest stanowisko człowieka według doktryny komunistycznej. Jako jednostka jest on tylko kategorią przyrodniczą, biologiczną i socjologiczną - należy do świata naturalnego. Z punktu widzenia biologicznego wchodzi w skład gatunku, z punktu widzenia socjologicznego wchodzi w skład społeczeństwa. Jest to niepodzielny atom (stąd indywiduum), istota bezimienna, pozbawiona życia wewnętrznego. Istnieje - tylko w zależności od gatunku i społeczeństwa, jest to istota w całości swej gatunkowa i społeczna, jakiś element, jakaś cząstka, całkowicie określona przez swój stosunek do całości.

To wrogie osobie stanowisko Marksa jest dziedzictwem filozofii Hegla, który wyznawał bezwzględną nadrzędność ogółu nad jednostką; w jego oczach osoba nie ma samodzielnej wartości, będąc tylko funkcją ducha powszechnego. Z takich założeń mógł Marks, idąc śladami Feuerbacha, łatwo wyciągnąć wniosek, że człowiek urzeczywistnia się i nareszcie niejako rozpływa w zbiorowym życiu swego gatunku. Dla Marksa ponadto i społeczeństwo i klasa są pierwszą rzeczywistością, nadrzędną w stosunku do człowieka, do osoby. Nie zbiorowość, lecz właśnie człowiek i osoba są pewną abstrakcją myślową. To nie człowiek lecz klasa myśli, wydaje sądy i oceny. Człowiek jako osoba jest niezdolny do niezależnych myśli i sądów.

Nastawienie to nie jest specjalną właściwością komunizmu: faszyzm, narodowy socjalizm wyznają podobne poglądy. Różnica leży w określeniu tej zbiorowości, w której człowiek pojedynczy ginie dosłownie jak pojedyncze krople w morzu.

Dlaczego zbiorowością tą według Marksa jest właśnie klasa?

Odpowiedź wiąże się znowu z materialistycznym poglądem na świat i ze znaczeniem, które Marks przypisuje produkcji w całym życiu i przeznaczeniu człowieka. Podług Marksa można człowieka od zwierzęcia rozróżnić posiadaną przezeń świadomością, czy też dowolnym innym rysem. W każdym jednak razie on sam zaczyna uświadamiać sobie to, co go od zwierząt różni, od kiedy zaczyna wytwarzać środki potrzebne mu do życia. Działalność ta jest działalnością ludzką par excellence. Im więcej i im lepiej człowiek rozwija swą działalność wytwórczą, tym więcej i tym lepiej jest człowiekiem, rozwija się i doskonali, w miarę jak rozwija i doskonali tę działalność. Współczesny rozwój przemysłu jest właśnie dlatego oczywistą oznaką postępu ludzkości. Ta nadrzędna wartość pracy wytwórczej tłumaczy nam godność robotnika w Sowietach, którym cieszą się stachanowcy.

To samo tłumaczy nam także, dlaczego właśnie więź klasowa jest najważniejszą ze wszystkich więzi społecznych. Podział na klasy jest bowiem bezpośrednio z produkcją związany; ludzie wchodzą do poszczególnych klas zależnie od roli, którą odgrywają w procesie wytwórczym. Różnica, wynikająca pomiędzy ludźmi ze względu na pracę produkcyjną i która uzasadnia podział na klasy, ma zresztą pierwszorzędne znaczenie; pochodzi ona stąd bowiem, że przy organizowaniu procesów produkcyjnych pewni ludzie wykorzystują pracę innych na swój pożytek, aby ją wyzyskać i sobie przywłaszczyć Wyzysk człowieka przez człowieka, oto istotne źródło podziału na klasy.

Ponieważ podział ten ma dla ludzkości podstawowe znaczenie, może on, w różnych okresach historii, posłużyć do określenia różnych form cywilizacji. W starożytności widzimy podział na panów i niewolników, w społeczeństwie feudalnym na panów i poddanych itd. Podczas jednak gdy w dawniejszych epokach drabina hierarchii społecznych była bardziej zróżniczkowana, to w dzisiejszych czasach widzi Marks wyraźną dążność podziału na dwie tylko klasy: na burżuazję i proletariat.

Zgodnie z wytycznymi dialektyki Hegla, któremu Marks zawdzięcza całą filozoficzną podbudowę swej doktryny, istota każdej klasy społecznej polega na jej przeciwieństwie, na jej antagonizmie do innych; na walce wyzyskiwanych z wyzyskującymi i na odwrót. W tej dialektyce, która każdą istotę definiuje przez jej przeciwieństwo, znajdujemy teoretyczne uzasadnienie walki klas. Każda klasa bowiem istnieje i jest sobą tylko przez antagonizm wobec innej. To też według komunizmu szlachetne marzenia o pojednaniu klas pomiędzy sobą są utopią zupełnie nieziszczalną. Wszelka doktryna, która do tego właśnie celu zmierza, jest nieodwołalnie osądzona i potępiona.

Co więcej trzeba pamiętać, że rozwój potęgi i znaczenia jednej klasy nieuchronnie prowadzi do podobnego rozwoju u klasy, która jest jej antytezą. Dzięki temu burżuazja jest przyczyną powstania i rozwoju proletariatu, który rośnie i wzmacnia się równolegle z rozwojem kapitalizmu. Zresztą klasa panująca staje się w miarę swych powodzeń coraz bardziej sobą tj. coraz bardziej wyzyskująca; coraz mniej pracuje, a coraz więcej korzysta z pracy wyzyskiwanych. Dlatego też powstaje stopniowo reprezentować siły twórcze społeczeństwa „wyrażać jego dynamizm, substancję i byt”, a za to coraz bardziej kurczowo trzyma się czysto formalnej, ideologicznej nadbudowy społeczeństwa, która jest jej dziełem i w pewnym okresie mogła odbijać rzeczywiste stosunki miedzy siłami twórczymi, która jednak coraz mniej pokrywa się z nimi i coraz bardziej stoi im na przeszkodzie. Ta nadbudowa, a więc religia, filozofia, moralność, urządzenia prawno-polityczne, a więc w pierwszym rzędzie państwo, jest w rękach klasy panującej narzędziem, służącym równocześnie do maskowania i do sprawowania jej władzy.

W obliczu tej klasy skamieniałej, konserwatywnej, klasa robotnicza wyraża prawdziwą wartość ludzką, reprezentuje interesy rzeczywistych sił produkcyjnych; w niej mieści się najpotężniejsza, czynna energia bytu i ona tę energią kieruje; ona jest klasą dynamicznego, rewolucyjnego i skutecznego działania, sprawcą tego twórczego procesu, w którym wyraża się istotna treść rzeczywistości socjalnej. Stąd pochodzi rewolucyjna misja proletariatu.

Widzimy więc, że komunizm jest doktryną w wysokim stopniu dynamiczną, skoro mówi nam o nader rozległej działalności człowieka. Nie jest to jednak aktywność osoby ludzkiej, tylko społeczeństwa, tylko kolektywu. W stosunku do tego komunistycznego kolektywu pojedynczy człowiek jest zupełnie bierny, zdobywa czynną siłę, tylko gdy rozpłynie się w bycie gatunku. Komunizm rozumie aktywność istoty ludzkiej tylko tak, jak w maszynie działalność kółka, której nie może wyobrazić sobie, gdy cała maszyna nie działa.

Widać stąd, że komunizm jest systemem filozoficznym, którego zawartość nie pozostawia nic do życzenia, skoro poszczególne jego człony są nierozerwalnie między sobą powiązane. Można powiedzieć, że u podstaw jego leży ateizm, i to bynajmniej nie tylko jako narzędzie walki przeciwko wyzyskowi, któremu zdaniem komunistów wiara w życie pozagrobowe przychodzi z pomocą o tyle, że stępia wrażliwość proletariatu na doznawane krzywdy. Bóg jest z systemu wykluczony przede wszystkim dla tego, że według komunistów duch pochodzi z materii a nie odwrotnie. Z naczelnego stanowiska materii wynika znowu absolutne podporządkowanie społeczeństwu jednostki, która nie może przecież mieć żadnych celów samodzielnych, tj. uzasadnionych prymatem ducha, a której doczesny dobrobyt całkowicie zależy od społeczności, w którą wrasta. Skoro zaś dobrobyt ten wiąże się z procesem produkcyjnym, to od stanowiska, które w nim jednostka zajmuje, będzie zależał jej przydział do społeczności, z którą jej losy pozostają raz na zawsze związane. Społecznościami tymi są klasy, których wzajemna nieubłagana walka logicznie wynika z konieczności zdobycia możliwie największej ilości dóbr materialnych, a ilość tychże jest w danym czasie i miejscu z konieczności ograniczona.

Ale ta zawartość systemu komunistycznego sprawia także, że obalenie każdej z jego przesłanek i wyrwanie każdego z członów przyprawia cały system o upadek. Nie jest oczywiście moim zadaniem zbijać poszczególne jego tezy. Z chwilą jednak, gdy staniemy na gruncie wiary w Boga, upada prymat materii nad duchem, człowiek dzięki swemu przeznaczeniu wyrasta ponad zbiorowość, spełnienie najwydatniejszej choćby i najszczytniejszej roli w procesie produkcyjnym nie może zadowolić jego aspiracji, a więź klasowa, którą ten proces stwarza, bynajmniej nie jest silniejszą od innych, o czym liczne przykłady z historii, a choćby ostatniej wojny mogą bez trudu przekonać.

Teoretyczne tezy, zwłaszcza te, które dotyczą stosunku jednostki do kolektywu, mają dla komunistów bynajmniej nie tylko wartość bezwzględnej prawdy, ale zarazem zadatku bezwzględnego szczęścia ludzkości. Krocząc po linii, którą one wskazują, musi bowiem ludzkość szczęście to osiągnąć, a zdaniem rewolucyjnego komunizmu jest na linię tę ludzkość sprowadzić i na niej ją utrzymać.

Jeżeli bowiem dla komunistów walka klas była dotąd zasadą historii, to nie jest ona jednak zasadą niezmienną. Samą siłą rozwoju walka klas musi doprowadzić do takiego ustroju społecznego, gdzie klasy będą zniesione, gdzie więc nie będzie już wyzysku człowieka przez człowieka i gdzie wszyscy będą równi. Zniknie wtedy cała nadbudowa społeczna począwszy od państwa. Wtedy - jak czytamy w manifeście komunistycznym - „na miejscu dawnej społeczności burżuazyjnej, z jej klasami i walką klas, stanie społeczność, gdzie swobodny rozwój każdej jednostki, będzie warunkiem swobodnego rozwoju dla wszystkich”. Po epoce wyzysku nastąpi epoka wolności. Ludzkość będzie wtedy dokonaną, doskonałą.

Rozwój taki, kierowany produkcją jako czynną siłą historii, jest konieczny. Komunizm, mobilizując proletariat, tylko uznaje i przyjmuje tę konieczność, a zmierzają do rewolucji, przyśpiesza jej realizację; dlatego właśnie jest rewolucja świadomym i systematycznym urzeczywistnieniem tego celu, jest najwyższym wyrazem rzeczywistości społecznej i historycznej.

Zauważmy, jak potężnym i skutecznym narzędziem w rękach tejże rewolucji jest ów raj komunistyczny na ziemi, który stoi u jej kresu. Zapatrzenie weń sprawia właśnie, że komunizm może w pewnej mierze i w pewnym, choć nieścisłym znaczeniu uchodzić za swoistego rodzaju religię. Inna rzecz, że ta religia wiara w ów raj komunistyczny jest absolutnie pozbawiona tych realnych podstaw, które nam nasza religia i wiara dają. My bowiem z całą pewnością wierzymy w aktualną, obecną rzeczywistość przedmiotów naszej wiary: Boga i życia wiecznego - choć zmysłom naszym pozostają niedostępne. Dla komunisty przedmiotem wiary jest raj na ziemi, zmysłom współczesnych ludzi tak samo niedostępny, którego co więcej nikt w ogóle jeszcze nie oglądał, który ma ziścić się w bliżej nieokreślonej przyszłości; możliwość zaś, czy pewność, że się ziści, uzasadnia bynajmniej nie oczywistość, dostępna - jak w rzeczach wiary mało nawet wyćwiczonemu umysłowi, ale subtelna dialektyka, której słuszności bynajmniej nie potwierdzają ani dotychczasowe doświadczenia historyczne, ani tym mniej stan, w którym znajduje się dzisiejsze państwo komunistyczne.

Prawda, że to istniejące już dzisiaj państwo komunistyczne ma być rzekomo tylko stadium przejściowym, które wszyscy teoretycy komunizmu z góry przewidzieli. Chodzi tu o okres pośredni, o pierwszą, niższą fazę społeczności komunistycznej, o fazę socjalistyczną, której rysem znamiennym jest dyktatura proletariatu. Konieczność tego stadium przejściowego sprawia, że komuniści zamiast dążyć wprost do zniesienia państwa, co jest ich ostatecznym celem, chcą najpierw opanować je, tak aby z rąk burżuazji przeszło do ich własnych. Państwo więc, które z natury swojej jest organem, panowanie jednej klasy, staje się narzędziem władzy proletariatu. Podczas jednak gdy burżuazja nie może obejść się bez proletariatu, który rozporządza siłami produkcyjnymi i gdy jej władza, zamiast proletariatu zdusić, tym bardziej go wzmacnia, to dyktatura proletariatu, przeciwnie, potrafi zgnieść niepotrzebną burżuazję. Dochodzi do tego celu przez wywłaszczenie kapitalistów, przemianę wszystkich obywateli na płatnych pracowników państwa jako jednego wielkiego syndykatu produkcyjnego.

Właśnie na przykładzie Rosji dzisiejsze widzimy najlepiej, jak wielkie usługi dialektyka materialistyczna może oddać dla usprawiedliwienia wszelkiej niesprawiedliwości i wszelkiego ucisku. Z jednej strony stoi człowiek jako bezwolna cząstka kolektywu, który za jego zgodą czy bez niej porywa go ze sobą do celu, wyznaczonego przez historię, ulegającą niezmiennym prawom procesu produkcyjnego - z drugiej, jako narzędzie tegoż kolektywu, stoi państwo, którego zadaniem jest przygotować ów kolektywny również, ale i bezklasowy raj na ziemi. Teraźniejszość jest środkiem, ostateczny cel w niej nie może się ziścić. Dopuszcza się środki, które są wręcz zaprzeczeniem celu: gwałt i tyranię, aby osiągnąć wolność; nienawiść i niezgodę, aby sprowadzić braterstwo. Całkowita doskonałość życia ludzkiego, urzeczywistnia się w dalekiej przyszłości. Obecnie człowiek pozostaje ogołocony, odebrano mu wszystko, co posiadał, gorzej nawet, odebrano mu, wraz z wyłącznym, jemu tylko właściwym celem, samego siebie. Oto dlaczego komunizm, przysięgając na człowieka doskonałego w przyszłości, wypiera się go ze względu na obecną chwilę. Tak jak teraźniejszość jest tylko środkiem w stosunku do przyszłości, tak człowiek obecny jest tylko środkiem w stosunku do człowieka przyszłego, obecne pokolenie środkiem w stosunku do przyszłych. Podobne stanowisko nie da się pogodzić z zasadą osoby, ani z uznaniem, że każda osoba ludzka ma wewnętrzną wartość, oraz prawo do urzeczywistnienia pełni życia, do świadomości wreszcie, że sama jest niepodzielną całością, a nie tylko cząstką kolektywu. Żaden człowiek, bez względu na klasę, do której przynależy nie może uchodzić za środek, ani też wolno uważać go wyłącznie tylko za przeszkodę na drodze do przyszłego, kolektywnego szczęścia.

Paradoks, polegający na tym, że „drogą maksymalnego wzmocnienia dyktatury proletariatu, czyli omnipotencji państwa, dąży się do całkowitego odrzucenia państwowości w przyszłym ustroju”, paradoks ten bądź co bądź staje się coraz trudniejszy do strawienia jeśli nie dla ludu rosyjskiego, przyzwyczajonego od wieków do wszelkiego ucisku, to w każdym razie dla zwolenników komunistycznego ustroju za granicą. [...]

W praworządnych ustrojach zachodniej Europy państwo przynajmniej stara się występować w charakterze sprawiedliwego arbitra w tych wszystkich dziedzinach życia społecznego, politycznego i gospodarczego, których uporządkowanie pozostawia wolnej grze sił społecznych. Prawda, że i gdzie indziej dziedzin takich coraz mniej pozostaje, ale bądź co bądź nigdzie jeszcze nie wygasło całkowicie przekonanie, że właśnie państwo musi zdobyć się na bezstronność, jeśli chce być źródłem prawa i sprawiedliwości

Natomiast państwo, które jest nie tylko i bynajmniej nie przede wszystkim stróżem porządku i bezpieczeństwa, ale narzędziem oddanym na wyłączne usługi jednej klasy czy nawet jednej partii, a ponadto wyłącznym właścicielem całego aparatu produkcyjnego, państwo, które dla celów świadomych chyba tylko nielicznej grupie rządzących, wymaga od każdego obywatela bezwzględnej i najbardziej oddanej służby, występuje wobec tegoż obywatela w każdej sprawie jako strona zainteresowana, ale równocześnie wyposażona w nader skuteczne środki, aby swoje interesy przeprzeć wobec niego w każdym wypadku. Jeżeli do tego dodamy napis zdobiący wszystkie sale sądowe w Sowietach, który głosi że: „Sąd jest narzędziem władzy proletariatu i pracującego włościaństwa”, to obraz stosunku państwa do obywatela będzie kompletny.

Gdybyż przynajmniej państwo to, regulując w najdrobniejszych szczegółach zewnętrzne postępowanie poddanych i żądające dla siebie każdej nadwyżki, zbędnej dla uchronienia ich od śmierci głodowej, zostawiało swobodę ich sumieniu i wierzeniom. Nie byłoby jednak totalnym, gdyby na to zgodzić się miało. Totalna bowiem jest nie tylko władza, którą sprawuje, ale i doktryna, którą wyznaje. Komunizm wierzy w możliwość ziszczenia przez przemoc nie tylko sprawiedliwości, ale i braterstwa wśród ludzi, w możliwość przymusowego zorganizowania nie tylko społeczeństwa, ale i duchowej wspólnoty pomiędzy nimi. Socjalizm, jak podkreśla Bierdiajew, wywodzi się od societas, komunizm od communio. Socjalizm nie różni się od komunizmu bynajmniej, dopóki chodzi o ustrój społeczny i ekonomiczny. Ale socjalizm można rozumieć wyłącznie jako pewien ustrój społeczny i gospodarczy, a tym samym ograniczyć problemy, które stawia. Komunizm natomiast jest z konieczności totalny, jego podstawą jest integralna ideologia; pragnie on stworzyć nowego człowieka, nowe braterstwo i nową podstawę wobec całego życia. Komunizm nie godzi się na częściowe przyjęcie jego doktryny, żąda całkowitego przystąpienia, prawdziwego nawrócenia.

Totalność ideologii w połączeniu z totalnością państwa nadają komunizmowi ten niewątpliwy rozmach, który charakteryzuje jego władzę w Sowietach, i jego agitację rewolucyjną poza ich granicami. Dziś co prawda, po 20 latach nieprzerwanego stosowania tej doktryny możemy ją ocenić nie tylko miarą logiki, psychologii i historii, ale także praktycznych osiągnięć. Wystarczy przeczytać każdą, najbardziej nawet obiektywnie napisana pracę o Bolszewii, aby stwierdzić, że rzeczywistość tamtejsza nie posiada w ogóle żadnych wspólnych rysów z ideałem, którego ma być przygotowaniem. Wiemy jednak, że te niedociągnięcia, które dziś można już chyba określić jako zupełne niepowodzenie, dotąd przynajmniej nie odebrały agitacji komunistycznej wpływu, który wywiera na masy w innych krajach. Niewątpliwie przychodzą jej tutaj z pomocą rażące niesprawiedliwości ustroju społecznego i gospodarczego, w którym żyjemy. Ale z drugiej strony dialektyka materialistyczna służy do pokrycia i wytłumaczenia wszelkich uchybień i potknięć dzisiejszych władców sowieckich.

 

 

Najnowsze artykuły