Artykuł
Polityka rezygnacji
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01

 

Znów, jak w każdym trudnym momencie, zaczy­na u nas rozbrzmiewać hasło, że sami sobie z naszymi trudnościami nie poradzimy i że nie pozostaje nam nic innego czynić, jak udać się do Ligi narodów o pożyczkę zagraniczną i kontrolę nad nami, podobnie, jak to się stało z Austrią.

Taką opinię głoszą: prof. Kryżanowski, poseł Byrka i senator Buzek. Utworzył się cały obóz, który wytknął linię naszej przyszłości, obóz, który gotów po­prowadzić nas na nowe tory.

Powodzenie akcji sanacyjnej w Austrii, a stałe trudności co do naszej waluty, trudności w uzyskaniu pożyczki zagranicznej w ogóle, rozbieżności co do kie­runku akcji sanacyjnej w łonie rządu i społeczeństwa i brak zdecydowanej linii w postępowaniu, wszystko to zdawałoby potwierdzać słuszność stanowiska tych, któ­rzy wychodzą z założenia niewiary w nasze własne siły.

A więc proponuje się Polsce, aby zdecydowała się na krok, który uczyniła Austria, wprawdzie dopiero wtedy, gdy stan jej wewnętrzny doszedł do wielkiego wrzenia, znacznie przewyższającego nasze bolączki, ale który Węgry uczyniły przy stanie nie gorszym od na­szego.

Musimy sobie jednak jasno zdać sprawę, co da­na propozycja zawiera: jest to zrezygnowanie ze strony Polski z roli samodzielnego czynnika politycznego w świecie.

Jest wiele osób w Polsce, które uważają, że i Polski nie stać na własną linię polityczną i że najbezpieczniej będzie dla nas, gdy właśnie zostaniemy uzależnieni od zorganizowanych czynników międzyna­rodowych politycznych. Dla tych, którzy tak sądzą, sprawa zapukania do drzwi Ligi narodów o pieniądze oraz o opiekę finansową jest rzeczą prostą i jasną i nie budzącym żadnych wątpliwości nakazem trzeźwego ro­zumu. Dla nich jest to rzeczą dziwną i niezrozumiałą, czemu tego dotychczas nie uczyniliśmy.

Ale są inni, którzy zdają sobie sprawę z tego, że wszelkie uzależnienie nas politycznie od woli i intere­sów innych państw, choćby na platformie tak wysoce sympatycznej i mającej tak podniosłe cele, jak Liga na­rodów, stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla nasze­go bytu politycznego, mogące w przyszłości narazić nas na groźne konflikty i wytworzyć sytuację dla nas nie do zniesienia. A jednak między tymi, którzy sobie z te­go zdają sprawę, są tacy, którzy sądzą, że otrzymanie pożyczki przy udziale Ligi narodów nie pociągnęłoby za sobą uzależnienia nas jakiegokolwiek.

Takie rozumowanie jest jedynie odbiciem naszych własnych życzeń, nie ma zaś nic wspólnego z realizmem politycznym w sprawach finansowych. A brak realizmu w ujmowaniu tych spraw jest najgorszą metodą postę­powania, gdyż prowadzi z konieczności do rozcza­rowania.

Polska, a Austria lub Węgry, to zupełnie co inne­go w układzie politycznym świata. Te dwa ostatnie kraje powstały na tle układu sił dla nich nieprzyjaznych, któremu musiały się poddać i który zmusił ich do rezygnacji politycznych na cały okres trwania ustalonych stosunków międzynarodowych.

My w tym samym właśnie okresie historycznym mamy zupełnie inną sytuację. Od Austrii i Węgier w zamian za pomoc finansową żądano jedynie, by usza­nowały istniejący stan rzeczy i nie dążyły do zmian terytorialnych i ustrojowych, które leżą w ich interesie. Jakaż to wielka różnica z naszym położeniem. Dla nas formuła utrzymania stanu obecnego, oczywiście, że nie będzie stosowana przy omawianiu, do czego będziemy się zobowiązywali w zamian za otrzymanie pomocy fi­nansowej. Zapewne nawet nikt nie będzie nas przy tej okazji do niczego zobowiązywał formalnie. Ale czyż przyjęcie kontroli finansowej może pozostawić wolną rękę w grze sił politycznych. Czy ten, kto jest kontro­lowany, może krzyżować plany tego, kto kontroluje. Czy ten, co kontroluje, nie nabiera praw, by z jego widokami politycznymi i finansowymi rachował się ten, który kon­troli podlega. A czy widoki wielkich potęg finanso­wych świata idą i iść zawsze będą w kierunku zabezpieczenia naszego obecnego stanu posiadania, czy po­tęgi te nie będą uważały, że dla wyższych względów ogólnoświatowej polityki, w zamian za doraźną otrzy­maną od nich pomoc finansową, nie powinniśmy się zdobyć na ustępliwość na polu politycznym w imię tego, aby ci, którzy od nas tych ustępstw będą żądać, nie zechcieli naruszać pokoju światowego, potrzebnego dla powodzenia finansów międzynarodowych.

Choćby dziś nie było nic sformułowane, co by naszą czujność mogło obudzić, choćby cała akcja międzynarodowej pomocy przedstawiała się w formie jedynie zwykłej kontroli finansowej, to sam fakt, że kon­trola ta sięgałaby do naszego budżetu państwowego, a więc do nerwu naszego życia państwowego, a przede wszystkim to, że byłaby ona akcją zorganizowaną z udziałem obcych czynników rządowych, a nie zwy­kłych finansistów, sam ten fakt wystarcza, aby so­bie uświadomić, że w trudniejszych momentach histo­rycznych wolnej nie będziemy posiadali ręki, nie bę­dziemy mogli działać w imię jedynie własnych intere­sów, bo obca kontrola wtedy stanie, jako czynnik, któ­ry będzie miał możność przemawiania do nas specjal­nie ważkim językiem, stawiając nas wobec ewentual­ności utraty dalszej pomocy i wymówienia udzielonych kredytów, o ile do nakreślonych nam propozycji się nie zastosujemy. Niektóre wyrażenia w umowach pożycz­kowych, robionych dotychczas z poszczególnymi ban­kierami, były krytykowane ze stanowiska naszej suwe­renności: krytyka była bezpodstawna, a realnie biorąc, żadnego wpływu. dotychczasowe pożyczki na bieg naszych spraw nie wywierają, ani wywierać mogą. Ale najlepiej zredagowane teksty o pożyczce, zaciągniętej przy udziale czynników politycznych międzynarodo­wych, nie przestaną być dla nas niebezpiecznymi już przez to samo, że będą to pożyczki nie u samych finansistów zaciągnięte, lecz związane z zainteresowa­niem się losem tych pożyczek potęg politycznych świata.

Oddanie się pod opiekę międzynarodową, będą­cą nieuniknionym skutkiem dla Polski pożyczki Ligi na­rodów, mogło być rozumnym i wskazanym krokiem dla Austrii i Węgier. Byłoby krokiem zgubnej rezygnacji ze strony Polski.

Czy przy tym krok ten jest istotnie jedynym wyj­ściem z sytuacji, jak twierdzą ci, którzy go doradzają?

Dowodzą oni, że inaczej, niż przy pomocy Ligi narodów, pożyczki zagranicznej w ogóle nie otrzymamy. Jest to niezupełnie słuszne. W ciągu 1924 i 1925 r. otrzymywaliśmy szereg pożyczek, a i dziś szanse otrzy­mania dalszych takich samych pożyczek bynajmniej nie znikły, z nich mianowicie Dillonowska jest nadal kon­tynuowana, jako pożyteczna. Jeżeli idzie o pożyczki niewielkie, nie potrzeba do tego bynajmniej Ligi naro­dów. Są tacy, którzy w szczególny sposób trudzili się, aby wykazać, że małe pożyczki są złe i do dziś pro­wadzi się kampanię zohydzania ich. Logiczną byłoby rzeczą krytykować pożytek mniejszych pożyczek tylko ze strony tych, którzy uważają, że pożyczki zagranicz­ne w ogóle nie przynoszą pożytku. Również mógłby krytykować te pożyczki, kto byłby pewien, że większa pożyczka jest do uzyskania przez zwrócenie się do Ligi narodów. Kto jednak widzi w tern zwróceniu się wielkie dla nas niebezpieczeństwo, musi wysoce cenić pożytek mniejszych pożyczek. Oczywiście idzie o to, aby były one odpowiednio użyte i na niezłych warun­kach uzyskane. Wśród tych warunków rzeczą najważ­niejszą, która za niemi przemawia, jest to, że gwa­rancje, przy nich wymagane, zamykają się w granicach ściśle stosunków finansowych i żadnych politycznych konsekwencji nie sprowadzają, ani żadnej politycznej zależności nie stwarzają. Starano się je przedstawić w najgorszym świetle, ale to się nie udało. Rządy nasze stale zajęte są kontynuowaniem poprzednich czysto finansowych pożyczek średniej i mniejszej miary i z tego źródła pewna pomoc walutowa napływać w dalszym ciągu może.

Próbowano u nas udowodnić, że tylko duża po­życzka jest pożyteczna, bo ona jedna może rozwią­zać wszystkie napotykane dziś trudności.

Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że w tezie, jakoby wielka pożyczka zagraniczna mogła rozwiązać wszystkie nasze trudności wewnętrzne, tkwi wielka przesada. Niemcy nie mogą narzekać na brak pożyczek zagranicznych i to wielkich, a jednak cierpią na maso­we bezrobocie wcale nie mniej od nas. Rozbudzanie świadomości, że pożyczka ma nas wybawić z dzisiej­szych największych trudności, jest błędne. Przyniesie ona znaczną ulgę, ale kryzysu nie zażegna.

Teza o tym, że wielka pożyczka zagraniczna jest jedynym dla nas zbawieniem, grzeszy nie tylko przesadą, lecz jest zupełnie naukowo nieuzasadniona.

Duże pożyczki zagraniczne wyrosły na tle stosun­ków przedwojennych ostatniej doby, a kryzysy gospo­darcze i budżetowe są objawem znacznie częstszym i dawniejszym, gdyż przez nie przechodziły różne pań­stwa w różnych epokach i dawały sobie radę bez otrzy­mywania takich pożyczek. Twierdzić, że poza dużą po­życzką zagraniczną niema dla kraju zbawienia, jest to stawiać tezę, daleką od wszelkiej naukowości, daleką od prawdy historycznej. Prawda ta prędzej daje nam przykłady, że kto z kryzysów wychodził bez obcej po­mocy, ten kuł silne podstawy dla własnego rozkwitu. Czy dla Rosji przedwojennej znaczne pożyczki zagra­niczne okazały się dobroczynnymi, jest przedmiotem dotychczas spornym, a czy duże kredyty, z których Niemcy dziś korzystają, są tak wielkim dla nich do­brodziejstwem, można również o tern wątpić; w każ­dym razie trzeba stwierdzić, że Niemcy, mają, mimo kredytów, bezrobocie nie mniejsze od naszego.

Pożyczka zagraniczna w życiu świata jest to ewentualność przypadkowa. Nie może ona być jedy­nym sposobem rozwiązania kryzysów gospodarczych, które są objawami trwale się powtarzającymi.

Brak środków obrotowych, wysoka stopa pro­centowa, brak kredytów, są to bolączki, które znane są w różnych okresach życia narodów, jako utrapione skutki powojenne, z którymi w różnych czasach radzo­no sobie przeważnie własnymi środkami.

O ile nie otrzymamy pożyczki zagranicznej, wów­czas na te środki własne będziemy z musu skazani. Le­piej, byśmy to sobie dobrze już dziś uświadomili, niż trwali w wyczekiwaniu obcej pomocy, zawodnej lub nie­bezpiecznej.

W organie prasy, który systematycznie u nas szerzy niewiarę we własne siły, ostatnio rzucono myśl, aby pod kontrolą międzynarodową, która ma być jedynym naszym zbawieniem, nie dopatrywać się jedynie i koniecznie kontroli Ligi narodów, że doskonale mogła­by się ta kontrola odbywać pod egidą Stanów Zjedno­czonych i Anglii. Stany Zjednoczone do Ligi nie należą, lecz one przecież stale zawsze dają dużo własnych środków na rzecz wszelkich akcji międzynarodowych. Anglia to potęga, odgrywająca główną rolę w Lidze Narodów. Kontrola międzynarodowa nie dlatego bę­dzie dla nas rzeczą niebezpieczną, że będzie sprawo­wana przez tych lub innych finansistów tego lub inne­go kraju, lecz przez to, że będzie dokonywana pod ką­tem widzenia interesów międzynarodowych, a nie na­szych własnych.

Zwrócenie się nasze do Ligi narodów nie dlatego jest dla nas niebezpieczne, ażeby Liga miała być dla nas niebezpieczeństwem; ani trochę — wcale o to nie idzie. Niebezpiecznie jest uzależnić nasze sprawy we­wnętrzne od czynników międzynarodowych, niezależ­nie od tego, jak się one będą nazywały, gdyż czynniki te nie mają i nie mogą mieć identycznych z nami poglą­dów na nasze najbardziej żywotne interesy polityczne i na zagadnienia naszego bytu państwowego.

Najnowsze artykuły

Przegrana Francji i przyszłość Europy

Walerian Kalinka

Data dodania: 2017-07-26

O pośle i poselstwach

Krzysztof Warszewicki

Data dodania: 2017-07-18

Między Niemcami a Rosją czyli o Adolfie Bocheńskim (Wywiad)

Maciej Zakrzewski

Data dodania: 2017-07-13