Artykuł
Józef Milewski (1859-1916)
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01

Wstęp do: Józef Milewski, Zdobycze i iluzje postępu. Wybór pism, Ośrodek Myśli Politycznej, Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, Kraków 2013 [seria: Biblioteka Klasyki Polskiej Myśli Politycznej]

 

 

Józef Milewski należał do kręgu działaczy i publicystów konserwatywnych w austriackiej Galicji. Był w tym gronie postacią raczej drugoplanową, co wiązało się z jego specyficzną rolą eksperta gospodarczego wśród autorów „Przeglądu Polskiego”. Próbował mierzyć się z problematyką modernizacji, rozważając kwestię robotniczą, rozwój nacjonalizmów, procesy demokratyzacji i wzrost współzależności gospodarczej w skali świata, zwany dziś globalizacją. Myśl Milewskiego ewoluowała od zdecydowanego konserwatyzmu, podkreślającego rolę tradycyjnych elit, ku idei szerokiego ugrupowania jednoczącego różne środowiska pod hasłami narodowości, religii i własności. U progu swej kariery politycznej wyraźnie związany z konserwatystami krakowskimi, z czasem zbliżył się do konserwatystów wschodniogalicyjskich (podolaków), a wraz z nimi – do narodowej demokracji. Publicystyka polityczna Milewskiego była próbą wypracowania takiego programu społecznego, aby przyciągnął on szersze grupy społeczne do obozu konserwatywnego, któremu wciąż przewodzili wykształceni przedstawiciele szlachty ziemiańskiej. Próba ta była jednak uwikłana w nieusuwalną sprzeczność pomiędzy świadomością wielkich i nieuchronnych zmian społecznych, prowadzących do podważenia pozycji tradycyjnych elit, a przekonaniem, że aspirujące do lepszego losu masy potrzebują przywództwa oświeconych elit. Szło o to, aby opóźnić trudne do uniknięcia procesy demokratyzacji, podejmując tymczasem pracę nad „politycznym wykształceniem” warstw niższych. W tym ujęciu polityczny aspekt procesów modernizacji polegał na wyścigu między postępującą emancypacją mas a ich mozolną edukacją. Lektura pism Milewskiego pozwala lepiej zrozumieć dylematy konserwatysty żyjącego w dobie szybkich i dramatycznych przemian społecznych.

Mimo że większość życia spędził w Galicji, był jednak Milewski Wielkopolaninem, urodzonym w Poznaniu 20 marca 1859 r. w zubożałej rodzinie szlacheckiej[1]. Ukończywszy Gimnazjum Świętej Magdaleny w rodzinnym mieście, podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, by następnie kontynuować je w Berlinie i Lipsku. Stopień doktora praw zdobył w 1883 roku w Lipsku, później studiował jeszcze w Hamburgu i Paryżu, w ramach podróży odwiedził też Anglię, wreszcie mieszkał jakiś czas w Paryżu. W roku 1884 ukazała się jego pierwsza publikacja W sprawie utrzymania ziemi w naszem ręku. Dwa lata później w „Przeglądzie Polskim” opublikował serię artykułów Prawo spadkowe a własność ziemska, będącą w istocie rozbudowaną wersją poprzedniej pracy. Ta druga stała się podstawą przeprowadzonej jeszcze w tymże roku 1886 na Uniwersytecie Jagiellońskim habilitacji z ekonomii. Kariera akademicka Milewskiego potoczyła się następnie błyskawicznie: w roku 1888 został profesorem nadzwyczajnym ekonomii i skarbowości na Wydziale Prawa UJ, w roku 1892 awansował na profesora zwyczajnego, zaś w 1896 roku został wybrany na członka Akademii Umiejętności. W początkowym okresie pracy jako profesor Milewski publikował sporo prac, które można zaliczyć do publicystyki gospodarczej. Dotyczyły one zwłaszcza problemów polityki pieniężnej. Autor zajmował w tej kwestii stanowisko sprzeczne z dominującymi tendencjami epoki, popierał mianowicie system bimetaliczny, w którym monety zarówno złote, jak i srebrne uznaje się za pełnowartościowy pieniądz, krytykował natomiast system pieniądza złotego, który w latach siedemdziesiątych XIX wieku zwyciężył w większości krajów Europy i w Stanach Zjednoczonych. Ważniejszymi pracami dotyczącymi polityki pieniężnej i kontrowersji bimetalistycznej były: Obecny stan kwestii monetarnej (1886), W sprawie waluty (1887), Bankructwo monometalizmu (1889), W sprawie reformy waluty w Austro-Węgrzech (1892) czy Stosunki monetarne w drugiej połowie XIX wieku (1894). Interesująca była także rozprawa z 1888 roku zatytułowana Cła opiekuńcze, w której Milewski przedstawił analizę rozwoju handlu międzynarodowego, ukazując zarówno zalety liberalizacji handlu, jak i argumenty za stosowaniem idei ceł wychowawczych. Z kolei polityce fiskalnej poświęcił większą rozprawę Budżet i kredyt publiczny. Zawierała ona poglądy krakowskiego profesora na politykę podatków i wydatków publicznych oraz interesujące uwagi na temat współczesnego mu systemu parlamentarnego. Wraz z kolegą z wydziału prawa UJ Włodzimierzem Czerkawskim napisał Milewski dwutomowy podręcznik pt. Polityka ekonomiczna (1905); było to pierwsze takie dzieło w literaturze polskiej. Publikacja tej książki była jednak zarazem zakończeniem kariery akademickiej Milewskiego[2]. W roku 1906 zrezygnował on ze stanowiska profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, objął zaś posadę dyrektora Banku Krajowego we Lwowie, którą sprawował do 1915 roku.

Milewski nie był wybitnym ekonomistą, nie opublikował prac ściśle teoretycznych ani podręcznika ekonomii, choć pewnym osiągnięciem było pod tym względem współautorstwo Polityki ekonomicznej. Jego poglądy ekonomiczne były dość eklektyczne; swą erudycję opierał na znajomości pism klasyków ekonomii politycznej i francuskich ekonomistów liberalnych jak Paul Leroy-Beaulieu, wiele też zawdzięczał kontaktom z sędziwym nestorem niemieckiej szkoły historycznej Wilhelmem Roscherem, który w czasach jego studiów był profesorem w Lipsku. Raczej niezbyt gorliwie śledził Milewski nowszą literaturę ekonomiczną, wyraźnie stronił od tekstów anglojęzycznych (czytywał głównie po niemiecku i francusku). Dobrze ukształtowane opinie miał tylko w odniesieniu do kontrowersji bimetalicznej, polityki budżetowej i celnej. Jego aktywność jako autora prac ekonomicznych wyraźnie osłabła po otrzymaniu stanowiska profesora zwyczajnego. W znacznej mierze wiązało się to z podjęciem działalności politycznej, jako że zgodnie z częstą praktyką w autonomicznej Galicji Milewski szybko wykorzystał swą pozycję profesora do zdobycia miejsca w parlamencie. W roku 1894 został wybrany posłem do austriackiej Rady Państwa z kurii większej własności, skupiającej właścicieli „dóbr tabularnych”, czyli szlachtę ziemiańską. Mimo przejawianych ambicji utrzymał się w austriackim parlamencie tylko do 1900 roku. Z kolei od roku 1901 był posłem do Sejmu Krajowego we Lwowie, w którym zasiadał do 1914 roku, znów wybierany z kurii większej własności ziemskiej. Jako parlamentarzysta pozostawał związany z ugrupowaniem konserwatystów krakowskich, często pisywał w redagowanym przez Stanisława Tarnowskiego „Przeglądzie Polskim”. Jeszcze w roku 1905 wydał wraz z Michałem Bobrzyńskim i Władysławem Leopoldem Jaworskim książkę Z dziejów odrodzenia politycznego Galicji 1859-1873, zawierającą wybór źródeł ukazujących początki galicyjskiej autonomii, z uwypukleniem roli konserwatystów zachodniogalicyjskich. Kilkakrotnie był sprawozdawcą budżetu w Sejmie Krajowym. W okresie namiestnictwa Michała Bobrzyńskiego Milewski stopniowo oddalał się od konserwatystów krakowskich, by zbliżyć się do wschodniogalicyjskiego odłamu obozu konserwatywnego (podolaków). Oba te środowiska zawsze mocno rywalizowały, jednak wyraźny rozłam w obozie konserwatywym dokonał się na tle stosunku do kwestii ukraińskiej. Namiestnik Bobrzyński przy wsparciu konserwatystów krakowskich prowadził pojednawczą politykę wobec nacjonalistów ukraińskich[3], podczas gdy „podolacy”, a wraz z nimi Milewski, odrzucali współpracę z Ukraińcami, zbliżyli się natomiast do narodowej demokracji. Z tą kontrowersją ściśle wiązał się spór o miejsce sprawy polskiej w spodziewanym konflikcie mocarstw. Konserwatyści krakowscy pozostawali przy polityce proaustriackiej, wschodniogalicyjscy skłaniali się ku opcji prorosyjskiej. Postawa Milewskiego doprowadziła do wydalenia go w 1912 roku z sejmowego klubu partii krakowskiej, co wiązało się z rezygnacją z mandatu poselskiego. Jednak jeszcze w tym samym roku Milewski powrócił do Sejmu dzięki protekcji Tadeusza Cieńskiego, przywódcy grupy tzw. Centrum, gromadzącej tę część konserwatystów wschodniogalicyjskich, która najbliżej współpracowała z narodowymi demokratami, a po cichu porzuciła już orientację austriacką na rzecz rosyjskiej[4]. W okresie rosyjskiej okupacji Galicji Wschodniej Milewski przebywał we Lwowie, w czerwcu 1915 roku został przez władze rosyjskie uznany za zakładnika i wywieziony w głąb Rosji. Zmarł na wygnaniu w Kijowie 18 stycznia 1916 r.

Wczesne prace Milewskiego prezentują zdecydowanie konserwatywny pogląd na politykę i społeczeństwo. Ich główna idea stanowi, że wielkie rody arystokratyczne władające znacznymi posiadłościami ziemskimi są naturalną elitą narodu. Społeczna rola wielkiej własności polega nie tyle na jej gospodarczym wpływie, ile głównie na jej funkcji wytwarzania idei i wzorów postępowania, które przejmują niższe warstwy społeczeństwa. Paternalistyczna opieka ze strony zamożnej arystokracji pozwala utrzymać więź narodową wśród drobnych posiadaczy. Tym, co osłabia siłę polityczną i kulturalną arystokracji i ziemiaństwa jest zwyczaj równego dzielenia spadków, prowadzący do rozdrobnienia własności ziemskiej. Radą na to mogłoby być ustanowienie majoratów wśród wielkich właścicieli, wskazane byłoby także zaprowadzenie niepodzielności gospodarstw chłopskich. Wizja ludu zapatrzonego w dobrotliwych wielkich panów dyktowała Milewskiemu przypuszczenie, że „gdyby wszystka własność ziemska w chwili naszego upadku była podległą prawu majoratów, to by dziś jeszcze wszystkie nasze wsie i wszystkie zagrody włościańskie były w polskim ręku”[5]. Także w ostatniej i najobszerniejszej pracy politycznej, jaką było Zagadnienie narodowej polityki, stwierdzał, że istnieją zadania, które „spełnić powinna duchowa elita społeczeństwa. Są nimi: wytwarzanie idei i uczuć społeczeństwa, wskazywanie mu celów, zadań, środków, dróg”[6]. Przekonanie, że wspólnocie narodowej powinny przewodzić wykształcone warstwy posiadające, przede wszystkim szlachta jako „warstwa historyczna”, należało do kanonu myśli politycznej konserwatystów krakowskich. Dość długo uważano w tym gronie, że osoby niskiego pochodzenia nie powinny aktywnie uczestniczyć w polityce. Stanisław Koźmian ostro skrytykował Michała Bobrzyńskiego za samo dopuszczenie myśli, że włościanin polski mógłby być posłem na Sejm Krajowy. Zdaniem Koźmiana można dać chłopom prawo głosowania, jednak oni sami nie powinni pojawiać się w ciałach prawodawczych, gdyż nie posiadają kompetencji i umiejętności niezbędnych do prawodawstwa i rządzenia[7]. Stanisław Tarnowski określił agitację za wybieraniem do Sejmu chłopskich posłów mianem „próby rozstroju”, czyli demontażu porządku społecznego[8]. Zaś w broszurze Lud wiejski między ładem a rozkładem dowodził, że agitacja księdza Stojałowskiego i działaczy skupionych wokół „Przyjaciela Ludu” wiedzie konsekwentnie do socjalizmu i ateizmu[9]. Koźmian i Tarnowski, autorytety krakowskiego konserwatyzmu, niewiele mieli jednak do zaproponowania poza potępianiem „bezkarności” i wezwaniem władz do stosowania odpowiednich paragrafów wobec wichrzycieli. Młodsze pokolenie konserwatystów, do którego należał Milewski, w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku zdawało sobie sprawę z tego, że powstrzymanie politycznej aktywizacji tak włościaństwa, jak też rzemieślników i robotników nie było już możliwe. Uważali natomiast, że można część warstw pracujących przekonać do koncepcji konserwatywnych. W języku publicystyki konserwatywnej nazywało się to pracą nad polityczną edukacją ludu.

Poszukiwanie społecznego programu dla konserwatystów wiązało się w publicystyce Milewskiego z odrzuceniem liberalizmu. Chętnie stosował on pewną narrację wspólną wielu konserwatystom epoki: oto organiczna i hie­rarchicznie zorganizowana wspólnota polityczna, jaką był naród, została rozbita i „zatomizowana” wskutek działania mechanizmów rynkowego kapitalizmu oraz indywidualistycznej ideologii liberalizmu. Liberalizm, tak w aspekcie politycznym, jak i gospodarczym, prowadzić miał do rozbicia więzi społecznych, zakwestionowania norm moralnych, tryumfu egoizmu nad poczuciem dobra wspólnego i dramatycznego osamotnienia jednostek. Ekonomiczna idea człowieka gospodarującego (homo oeconomicus), powstała jako koncepcja o charakterze metodologicznym, stała się normą afirmowaną przez liberałów. Pisał Milewski: „ekonomiczna hipoteza egoizmu, podniesiona w szkole manchesterskiej do jedynie słusznej zasady życia, rozpętała egoistyczne pobudki, wniosła w hipotetycznie jednolite szeregi obywateli (…) egoizm osobniczy, klasowy, zawodowy, partyjny, wyznaniowy”[10]. Nieuchronną konsekwencją liberalnego indywidualizmu była „negacja wszystkich norm krępujących jednostkę, norm wytworzonych przez cały historyczny rozwój cywilizacji ludzkiej”[11]. Wszystko to musiało prowadzić do wielu negatywnych zjawisk społecznych. Temu destrukcyjnemu ruchowi przewodzili przedstawiciele wielkiej finansjery, którą Milewski nazywał plutokracją. W jego interpretacji plutokracja w pogoni za zyskiem dąży wciąż do innowacji, nie pełni zaś przywódczej i kulturotwórczej roli, jaka była udziałem arystokracji. Co więcej, wedle Milewskiego w społeczeństwie liberalnym dokonuje się negatywna selekcja: „Zwycięstwo w walce konkurencyjnej (…) poczęły odnosić nie same najdzielniejsze żywioły, co było hipotezą i nadzieją liberalizmu, ale i żywioły etycznie i gospodarczo najgorsze”[12]. Inną negatywną konsekwencją liberalizmu była nędza klasy pracowniczej, wobec której „ponure manchesterskie doktryny” leseferystów doradzały jedynie obojętność.

W myśl koncepcji Milewskiego postępy indywidualizmu i destrukcja więzi społecznych nie mogły trwać bez końca. Procesy dezintegracji wywołały reakcję zmierzającą do ustanowienia nowego ładu społecznego o bardziej wspólnotowym charakterze. Dążenie do nowej syntezy społecznej jest jednak skażone destrukcyjnym wpływem liberalizmu, albowiem egoistyczne i materialistyczne nastawienie jednostek prowadzi do skupiania się ich wokół grupowych interesów gospodarczych. W opinii Milewskiego wiedzie to do rozerwania wspólnoty politycznej, czego wyrazem jest kryzys parlamentaryzmu. Sądził on, że parlamenty przestały być miejscem racjonalnej debaty i źródłem dobrych praw, a stały się areną brutalnych przetargów. Programy polityczne zostały w debacie publicznej zastąpione programami gospodarczymi, co prowadzi polityków do licytacji demagogicznych obietnic[13]. Proces ten odbywa się według specyficznej logiki działania grup interesu, zgodnie z którą przywileje jednej grupy są uwarunkowane przyznaniem koncesji innym grupom interesu: „Subwencje czy protekcje taryf przewozowych lub cłowych, przyznane jednej grupie produkcji, mniej wywołają głosów opozycji, niż głosów domagających się równych korzyści dla innych grup produkcji”[14]. Jeszcze większym problemem jest ignorancja mas połączona z resentymentem wobec elit: jak powiada Milewski, „Wynędzniałe tłumy nie rozumieją argumentów”, przez co mogą nieświadomie powstrzymywać rozwój gospodarczy[15].

Najgłębszym źródłem kryzysu parlamentaryzmu okazują się, wedle Milewskiego, błędne założenia antropologiczne. Tak jak leseferyzm zakłada racjonalne jednostki gospodarujące, tak nowoczesny parlamentaryzm opiera się na przypuszczeniu, że wyborca jest zazwyczaj światłym obywatelem[16]. W opinii krakowskiego profesora rzeczywistością życia politycznego są raczej naiwne masy oszukiwane przez demagogów. Z tego przekonania, że oświecone rozumienie spraw politycznych nie jest dostęp­ne zwykłemu wyborcy, wynika potrzeba odwołania się do autorytetu. Milewski, zgodnie z całą tradycją europejskiego konserwatyzmu, bronił potrzeby autorytetu i przywództwa tradycyjnych, a oświeconych elit: arystokracji i duchowieństwa. O tyle też gotów był zaakceptować demokratyzację prawa wyborczego, o ile dopuszczone do głosu warstwy niższe zdolne były przyswoić sobie potrzebę owych autorytetów. Stanowisko Milewskiego wobec kwestii prawa wyborczego precyzyjnie przedstawia jego mowa w Sejmie Krajowym z 23 listopada 1905 r. Mowa ta została przedrukowana w „Przeglądzie Polskim”, a także w formie osobnej broszury, wydaje się więc wyrażać stanowisko całej grupy konserwatystów krakowskich. Milewski, zgodnie z zasadami obozu konserwatywnego[17], odrzucił jako szkodliwą zasadę powszechnego i równego prawa wyborczego, stwierdzając, że „prawo wyborcze nie jest prawem jednostki, ale wynikiem pożytku społecznego”[18]. Nie oszczędził sobie drwin z zasad demokratycznych: „Prócz tego, że ktoś się urodził i dożył pewnych lat, nie siedział w kryminale, zdaje mi się, że dla prawa wyborczego powinien pewne inne posiadać jeszcze kwalifikacje, a co najmniej jego prawo nie powinno usuwać znaczenia nauki i zasługi”[19]. Dobre prawo wyborcze powinno zapewniać powszechność reprezentacji, ale nie powszechność głosu, i to w taki sposób, aby „prawdziwe siły społeczne, zdolne i skore do realnej pracy (…) miały zapewniony wpływ i byt”[20]. Powszechne prawo wyborcze nie gwarantuje bowiem pow­szechności reprezentacji, osoby wykwalifikowane i odpowiedzialne mogą zostać przegłosowane przez masy ignorantów[21]. Nie ma więc wątpliwości, że prawo wyborcze winno uprzywilejowywać te grupy społeczne, które wyróżniają się pod względem poziomu wykształcenia, zasług i aktywności w życiu społecznym. Milewski powtarzał tu argumenty należące do kanonu myśli konserwatywnej, czynił to jednak w atmosferze o wiele mniej przychylnej niż poprzednie pokolenia konserwatystów krakowskich; wedle stenogramu jego słowa o preferencji dla kompetencji i zasługi wywołały w Sejmie Krajowym „godzinny tumult”[22]. Mimo sceptycyzmu wobec równego prawa głosu mówca uznał pewne argumenty za umiarkowaną demokratyzacją prawa wyborczego, takie jak zmiany w strukturze społeczeństwa, potrzeba podniesienia autorytetu Sejmu oraz uobywatelnienia szerszych warstw ludności[23]. Odrzucając powszechne i równe prawo wyborcze, Milewski wskazywał zarazem obszar kompromisu, do którego zdolny był obóz konserwatywny. Postępy demokratyzacji uzależniał zaś od postępów w oświacie ludu. Tylko oświata mogłaby przezwyciężyć niedojrzałość mas do zadań prawodawczych i życia politycznego[24]. Jak się wydaje, do takich poglądów skłaniały Milewskiego nie tylko idee konserwatywne, ale i lektura pism Johna Stuarta Milla. Na brytyjskiego filozofa powoływał się Milewski w pracy Budżet i kredyt publiczny, gdzie powszechną edukację przedstawiał jako warunek funkcjonowania parlamentaryzmu[25]. Mill jako autor rozprawy O rządzie reprezentacyjnym jasno deklarował, że ustrój ten nie może przynieść dobrych skutków, jeśli wyborcy są pogrążeni w ciemnocie i przesądach[26]. Podobnie dziedzictwo niewolnictwa i poddaństwa wymaga najpierw wdrożenia do rządów prawa i dobrych obyczajów, a dopiero później możliwe jest zaprowadzenie rządów parlamentarnych[27]. W opinii Milla rząd reprezentacyjny wymaga oświeconych wyborców, a ich niedostatek można by zrównoważyć przyznaniem dodatkowych głosów ludziom wykształconym[28]. Milewski, przedstawiając proces demokratyzacji jako wyścig między postępem oświaty a rozszerzaniem prawa wyborczego, nie wykroczył właściwie poza idee zawarte w traktacie brytyjskiego filozofa.

Wpływ liberalizmu na myśl Milewskiego wydaje się większy, niż on sam był gotów przyznać. Mimo krytyki leseferyzmu, indywidualizmu i demokratyzmu konserwatywny myśliciel przyznawał, że wraz ze zwycięstwem liberalizmu dokonało się wiele pozytywnych zmian. Zdobyczą XIX wieku było to, że „uznano wartość człowieka bez względu na urodzenie, urzeczywistniając przez to chrześcijańskie pojęcie człowieka”[29]. Milewski doceniał także wolność polityczną, niegdyś zlikwidowaną przez absolutyzm, a obecnie zagrożoną „swawolą”[30]; przyznawał także, że era liberalna przyniosła ogromny postęp materialny. Jeśli proponował korekty systemu gospodarczego, to takie, które miały przede wszystkim przywrócić stabilność polityczną. Dylemat, przed którym stał Milewski polegał na tym, że stabilności politycznej najbardziej sprzyjałby system gospodarczy zdominowany przez średniej wielkości gospodarstwa rolne i warsztaty rzemieślnicze, podczas gdy ówczesne procesy gospodarcze zmierzały w kierunku koncentracji produkcji, zmniejszenia liczby małych warsztatów pracy, a zwiększenia liczby ludzi żyjących z pracy najemnej. Zgodnie z wywodzącym się od Arystotelesa (a i dziś powtarzanym) przekonaniem krakowski uczony uznawał, że liczna i wyposażona we własność klasa średnia jest najlepszą gwarancją ładu społecznego. Stąd najlepiej byłoby, gdyby procesy koncentracji produkcji i zarządzania udało się odwrócić. W broszurze O kwestii socjalnej, będącej zapisem odczytu wygłoszonego w Krakowie w marcu 1890 roku, Milewski wyrażał nadzieję, że upowszechnienie się elektryczności jako źródła energii „dozwoli z czasem równie ekonomicznie na drobnych, jak na wielkich warsztatach produkować”[31]. Skoro jednak nie jest to osiągalne w krótkim okresie, czynnikiem stabilizacji społecznej może być zorganizowanie robotników w związki zawodowe, co wprowadzi równowagę pomiędzy właścicielami kapitału a pracownikami. Wcześniej bowiem ci pierwsi mieli zdecydowaną przewagę nad zatrudnionymi[32]. Popierał także Milewski wprowadzenie systemu ubezpieczeń emerytalnych na wzór systemu niemieckiego, wypracowanego z inicjatywy kanclerza Bismarcka. Skutkiem tych reform był system nie tylko sprawiedliwszy, ale i stabilniejszy; reforma socjalna pozwala uratować społeczeństwo przed rewolucją, prowadząc do uspokojenia umysłów robotniczych[33].

Milewski poświęcił także sporo uwagi międzynarodowym aspektom kwestii społecznej. W rozprawie Cła opiekuńcze przytoczył szereg argumentów za stosowaniem ceł wychowawczych jako instrumentu rozwoju. Krytykując ostro zwolenników skrajnego leseferyzmu, których zwykle określał jako szkołę manchesterską, posługiwał się argumentacją bazującą na teoriach klasycznej ekonomii politycznej. Cła wprowadzone w celu ochrony krajowego producenta nazywał krakowski ekonomista opiekuńczymi, wśród nich wyróżniał zaś te, które służą rozwojowi nowych gałęzi przemysłu, zwane zwykle cłami wychowawczymi. Argumentował, że podniesienie cła prowadzi do wyższych cen, te zachęcają krajowych producentów do większej produkcji, co z kolei może prowadzić do spadku kosztów i wyrównania cen krajowych ze światowymi. W momencie, gdy przemysł krajowy zdolny będzie do konkurencji międzynarodowej, cła wychowawcze winny być zniesione: „Każde zaś cło opiekuńcze z czasem uchylonym być powinno”[34]. Wywody Milewskiego zgodne są z poglądami przeważającymi wówczas wśród ekonomistów; także dziś argument ceł wychowawczych uznawany jest za ważny teoretycznie (choć ich praktyczne stosowanie jest złożonym zagadnieniem). W oparciu o teorię ekonomiczną krakowski uczony pragnął sformułować program polityki gospodarczej dla kraju słabiej rozwiniętego, w tym celu sprawnie wykorzystując uznane teorie. Wskazywał więc, że w przypadku gdy ceny danego towaru krajowa i zagraniczna są takie same, uzasadnione jest cło „opiekuńcze”, gdyż pozwala ono zdobyć rynek krajowemu producentowi, a przez to rozwinąć krajową wytwórczość i zatrudnienie. Także kiedy wyższa cena dobra krajowego jest wynikiem wyższych podatków krajowych, cło w wysokości odpowiadającej różnicy między podatkami krajowymi a zagranicznymi wyrównuje jedynie warunki konkurencji[35]. Argument powyższy był zresztą wzięty wprost od Adama Smitha[36]. Natomiast nowym pomysłem było użycie cła jako elementu wyrównującego warunki konkurencji pomiędzy krajem prowadzącym politykę leseferystyczną a krajem przeprowadzającym reformy socjalne. Ten pierwszy w warunkach wolnego handlu miałby przewagę wynikającą z gorszej sytuacji robotników. Milewski sądził, że państwo prowadzące aktywną politykę społeczną ma prawo zastosować w tym przypadku cła rekompensujące pogorszenie pozycji w handlu międzynarodowym[37]. Także ten rodzaj protekcjonizmu miałby być rozwiązaniem przejściowym; wolny handel w skali całego świata jest rozwiązaniem optymalnym, do którego należy dążyć poprzez cały szereg stanów pośrednich. W okresie przejściowym powinno nastąpić wyrównanie poziomów wytwórczości pomiędzy krajami o różnym wyjściowym stopniu rozwoju. W trakcie tego procesu kraje o podobnym stopniu zaawansowania mogłyby tworzyć unie celne, a ich stopniowe rozszerzanie powinno doprowadzić do liberalizacji handlu w skali światowej[38]. Zauważmy, że proponowana przez Milewskiego ścieżka dochodzenia do globalnego wolnego handlu przypomina rzeczywisty proces liberalizacji, jaki dokonał się po II wojnie światowej. Także idea ochrony procesu industrializacji znalazła zastosowanie w międzynarodowych regulacjach handlu. Krakowski uczony zasługuje zatem na tytuł pierwszego wśród Polaków analityka globalizacji.

W swym najobszerniejszym dziele politycznym, jakim było Zagadnienie narodowej polityki, Milewski zmodyfikował część swoich zasad politycznych, jednocześnie otwarcie krytykując opcję proaustriacką, przy której trwali niezmiennie konserwatyści zachodniogalicyjscy. Traktat Milewskiego był próbą sformułowania zasad, celów i metod polityki narodowej w nowych warunkach. Autor stwierdzał erozję gospodarczych podstaw dominacji ziemiaństwa wskutek stopniowej parcelacji folwarków, zwiększenie ludności miast i powstanie nowej grupy społecznej, czyli klasy robotniczej. W tej sytuacji modyfikacja zasad konserwatywnych zdawała się nieunikniona[39]. Głównym problemem w opinii Milewskiego okazywało się wypracowanie nowej formuły narodu i polityki narodowej. W swym wykładzie zasad tejże polityki myśliciel akcentował wszelkie wątki solidarystyczne, potępiając zarówno leseferyzm, jak i socjalizm. Podkreślając obowiązki państwa i wspólnoty narodowej względem wszystkich warstw społeczeństwa, Milewski nie proponował jednak niczego nowego w stosunku do swych wcześniejszych wypowiedzi o kwestii społecznej. Natomiast w koncepcji narodu nastąpiło wyraźne przesunięcie od podkreślania hierarchiczności wspólnoty narodowej ku narodowemu solidaryzmowi. Przywódcza rola przypisana została już nie szlachcie, ale szerokiej elicie wykształcenia i zasługi[40].

Koncepcja narodu w późnych pismach Milewskiego wydaje się być uwikłana w pewne sprzeczności: z jednej strony traktuje on naród jako naturalną wspólnotę, która zdaje się być częścią boskiego planu, z drugiej zdaje się akceptować realistyczną koncepcję narodów jako prowadzących ze sobą walkę o byt i przetrwanie. Pierwszy sposób ujmowania narodu związany jest z tradycyjnym prowidencjonalizmem, zgodnie z którym religia chrześcijańska pozwala osiągnąć harmonię pomiędzy różnymi poziomami życia ludzkiego. „Nie ma przeciwieństwa między miłością rodziny a miłością Ojczyzny, nie ma go również między miłością Ojczyzny a ludzkości. Tylko należy pamiętać, że i najwyższe przykazanie miłości każe nam kochać bliźniego, jak siebie samego, a więc nie więcej, stąd też dla ludzkości nie wolno zaniedbać, nie wolno poświęcić interesów Ojczyzny” – zapewniał Milewski[41]. Jednocześnie autor Zasad narodowej polityki ujmował problem polityki narodowej w kategoriach starcia żywiołów narodowych, w ramach którego kluczowe jest rozróżnienie pomiędzy wrogiem a przyjacielem. Ostrzegał więc przed „ukrainizmem”, uznając tendencje ugodowe wobec nacjonalistów ukraińskich w Galicji za wielki błąd polskiej polityki[42]. Odpowiedzialność za wzrost napięć w relacjach polsko-żydowskich przypisywał jedynie postawie Żydów, wspierających najpierw socjalizm, później syjonizm. Stąd też, zdaniem Milewskiego: „Na obszarze naszych ziem powstało przez to nowe, obce ciało, zaznaczające wyraźnie swą antytetyczność do nas”[43]. Jednocześnie Milewski otwarcie stwierdzał, że nie warto wiązać polskich aspiracji narodowych z Austrią, która w sprawach wewnętrznych intryguje przeciw polskim interesom w Galicji, zaś w międzynarodowych coraz bardziej ulega Niemcom, co nigdy nie może być korzystne dla sprawy polskiej[44]. Takie stanowisko było nie tylko odrzuceniem stańczykowskiej doktryny kompromisu z Austrią oraz taktyki „trójlojalizmu”; była w tym wyraźna sugestia, że to Niemcy i „germanizm” stają się głównym przeciwnikiem Polaków. W ten sposób były już konserwatysta krakowski zajmował stanowisko zbliżone do narodowej demokracji. Galicyjski polityk nie był jednak skłonny w pełni przyjąć chłodnego realizmu prezentowanego w Myślach nowoczesnego Polaka. Znajdziemy u niego stanowcze ostrzeżenie przed szowinizmem narodowym: „Hakata czy rusyfikatorski panslawizm nie mogą być dla nas wzorem. Kultura nienawiści nie powiększa narodowych sił, czyni to tylko kultura miłości Ojczyzny”[45]. Milewski ostrzegał, że szowinizm zredukuje Polskę do granic piastowskich, gdy tymczasem w polskości mieści się różnorodność tradycji[46], a polskim programem była zawsze unia, nie zaś ujednolicenie i dominacja. Jak jednak pogodzić federacyjne i wielopoziomowe ujmowanie polskości z trwałym wypisaniem z niej Żydów oraz z kampanią przeciw ukrainizmowi? Tego właśnie autor Zagadnienia narodowej polityki nie wypowiedział, bo też dobrej odpowiedzi na to nie miał. Wciąż wyobrażał sobie polskość jako wspólnotę polityczną jednoczącą ludy zamieszkujące Rzeczpospolitą Obojga Narodów w granicach z 1772 roku, a zarazem akceptował coraz więcej elementów programu narodowej demokracji, wedle którego polskość to jednolity, spójny organizm, który mniejsze narodowości może spolonizować i wchłonąć, ale raczej nie sfederować. Sprzeczności obecne w późnej myśli Milewskiego nie zostały już rozwiązane; pozostała ona w fazie zaawansowanej ewolucji od konserwatyzmu stańczykowskiego ku narodowej demokracji, wyraźnie już bliżej tej ostatniej.

 

 

 



[1] M. Tyrowicz, Milewski Józef, [w:] Polski słownik biograficzny, t. XXI, Wrocław-Warszawa 1976, s. 213-214.

[2] O Milewskim jako ekonomiście por. A. Lityńska, Dzieje ekonomii akademickiej w Krakowie do drugiej wojny światowej, Kraków 1992, s. 33-42; tejże, Polska szkoła historyczna w ekonomii, Kraków 1998, s. 44-48; T. Kowalik, Historia ekonomii w Polsce 1864-1950, Wrocław-Warszawa 1992, s. 15-16; D. Grzybek, Konserwatysta wobec ewolucji kapitalizmu – poglądy ekonomiczne i polityczne Józefa Milewskiego, „Politeja” 2008, nr 9, s. 237-267.

[3] Por. W. Łazuga, Ostatni stańczyk. Michał Bobrzyński – portret konserwatysty, Toruń 2005.

[4] Por. A. Wątor, Ziemianin – polityk Tadeusz Cieński 1856-1925. Z dziejów konserwatyzmu wschodniogalicyjskiego, Szczecin 1997, s. 53-55.

[5] J. Milewski, W sprawie utrzymania ziemi w naszem ręku, Poznań 1884, s. 17.

[6] Tegoż, Zagadnienie narodowej polityki, wyd. 2, Warszawa-Lwów 1913, s. 204.

[7] S. Koźmian, List otwarty do posła Bobrzyńskiego, [w:] tegoż, Pisma polityczne, Kraków 1903.

[8] S. Tarnowski, Z chwili rozstroju, przedruk z „Przeglądu Polskiego” z czerwca 1889 r., Kraków 1889, s. 41-43.

[9] Tegoż, Lud wiejski między ładem a rozkładem, przedruk z „Przeglądu Polskiego” z listopada 1895 r., Kraków 1896, s. 66-67.

[10] J. Milewski, Wykład o kulturze politycznej, Lwów 1912, s. 13.

[11] Tegoż, Elita społeczna. Wypowiedziane w pałacu biskupim w Krakowie na ogólnem zebraniu Związku Zamoyskich dnia 7 kwietnia 1913, Kraków 1913, s. 8.

[12] J. Milewski, W. Czerkawski, Polityka ekonomiczna, Kraków 1905, t. I, s. 42.

[13] J. Milewski, Budżet i kredyt publiczny, Kraków 1898, s. 9.

[14] Tamże, s. 157.

[15] J. Milewski, W. Czerkawski, Polityka…, t. I, s. 76.

[16] J. Milewski, Wykład…, s. 12; tegoż, Zagadnienie…, s. 67.

[17] Por. B. Szlachta, Polscy konserwatyści wobec ustroju politycznego do 1939 roku, Kraków 2000, s. 261-271.

[18] Mowa posła Józefa Milewskiego na posiedzeniu Sejmu 23 listopada 1905 r. przy dyskusji nad reformą wyborczą, Kraków 1906, s. 17.

[19] Tamże, s. 23.

[20] Tamże, s. 13.

[21] Tamże, s. 15-16.

[22] Tamże, s. 20

[23] Tamże, s. 7-12.

[24] Tamże, s. 24-25.

[25] J. Milewski, Budżet…, s. 108, 116.

[26] J. S. Mill, O rządzie reprezentacyjnym, przeł. G. Czernicki, [w:] tegoż, O rządzie reprezentacyjnym. Poddaństwo kobiet, red. J. Hołówka, Kraków 1995, s. 59.

[27] Tamże, s. 65-66.

[28] Tamże, s. 159-162.

[29] J. Milewski, Elita społeczna…, s. 6-7.

[30] Tegoż, Zdobycze i iluzje postępu w XIX wieku. Odczyt na rzecz Towarzystwa Oświaty Ludowej wypowiedziany dnia 22 lutego 1901 roku, Kraków 1901, s. 49.

[31] Tegoż, O kwestii socjalnej. Wykład publiczny miany w Krakowie dnia 12 marca 1890 r., Kraków 1890, s. 16.

[32] Tegoż, Reforma socjalna w Anglii. Odczyt publiczny miany we Lwowie dnia 28 kwietnia 1893 r., Kraków 1893, s. 27.

[33] Tamże, s. 6.

[34] J. Milewski, Cła opiekuńcze, Kraków 1888, s. 126.

[35] Tamże, s. 36-37.

[36] A. Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, t. 2, przeł. A. Prejbisz, Warszawa 2007, s. 51.

[37] J. Milewski, Cła…, s. 38-40.

[38] Tamże, s. 131-132.

[39] J. Milewski, Zagadnienie…, s. IV-V.

[40] Tamże, s. 204-206.

[41] Tamże, s. 188.

[42] Tamże, s. 36.

[43] Tamże, s. 39.

[44] Tamże, s. 51.

[45] Tamże, s. 313.

[46] Tamże, s. 314.

Najnowsze artykuły

Gdzieś na antypodach czy jednak znacznie bliżej? (wywiad)

Rafał Habielski

Data dodania: 2017-06-26

O duchu rewolucyjnym. Wybór pism.

Hieronim Kajsiewicz

Data dodania: 2017-06-08