Artykuł
Impulsy geopolityczne w myśli politycznej polskiej lewicy 1832-1939
Data dodania: 2018-11-04
Data dodania: 2018-11-04

Wszelkie rozważania dotyczące położenia geopolitycznego Polski były obecne w myśli politycznej polskiej lewicy przez niemal cały wiek XIX. Czasami poświęcano im odrębne miejsce (traktaty, rozprawy, broszury, teksty publicystyczne i manifesty), innym razem sytuowano w kontekście szerszych rozważań na temat położenia ziem polskich w zmieniających się układach sił na arenie międzynarodowej. Centralnym układem odniesienia nie było tylko i wyłącznie nasze położenia między „trzema orłami”: Prusami (następnie Niemcami), Rosją i Austrią (następnie Austro-Węgrami), ale przede wszystkim stara tradycja polityki antyimperialnej, skierowana wobec caratowi. Wspólnym mianownikiem dla wszelkich spekulacji geopolitycznych było wypracowanie realnego programu polityki niepodległościowej. Programu, który nie dotyczyłby tylko tzw. „sprawy polskiej”, ale wychodził dalej, obejmując swoim zasięgiem prace koncepcyjne nad dobrowolnym zintegrowaniem (sfederowaniem) wolnych, demokratycznych narodów i państw w myśl zasady: „Wolni z Wolnymi, Równi z Równymi”.

Polski socjalizm generalnie rzecz ujmując wyrósł na dwóch fundamentach: idei niepodległości i równości społecznej. Polscy socjaliści już po upadku powstania listopadowego sięgali do postępowej i demokratycznej tradycji czasów Oświecenia, ale i niepodległościowo – rewolucyjnych teorii socjalistycznych wyrosłych na Zachodzie. Z bogatego pejzażu europejskiej myśli socjalistycznej (zazwyczaj utopijnej) rodzimej lewicy najbliżej było im do utopistów francuskich (Henri de Saint – Simon, Charles Fourier, Louis Blanc, Etienne Cabet, François Noël Babeuf, Philippe Buonarroti, Hugues – Félicité – Robert de Lamennais, Philippe Buchez, Pierre Leroux), w mniejszym stopniu do brytyjskich socjalistów (Robert Owen, Charles Hall), reprezentantów różnych odcieni anarchizmu (Lew Tołstoj, Pierre – Joseph Proudhon, Michaił Bakunin) i włoskich „zmartwychwstańców” (Giuseppe Mazzini, Giuseppe Garibaldi). Niejednokrotnie pobratymstwo ideowe między orędownikami zachodniego socjalizmu, a rodzimą – polską lewicą przeradzało się z osobiste przyjaźnie i fascynacje, by przywołać choćby tylko współpracę Cabeta z Królikowskim, Proudhona z Edmundem Chojeckim, Garibaldiego z Ludwikiem Bulewskim i Józefa Hauke – Bossakiem, Mazziniego z Adamem Mickiewiczem i Stanisławem Worcellem, Lamennaise’a z Leonem Rzewuskim, czy Alexandre-Auguste Ledru Rollin i Arnolda Ruge z Wojciechem Daraszem.

Pierwsze polskie środowiska emigracyjnych socjalistów (np. Gminę Emigracji Polskiej, organizację Lud Polski - Gromady Grudziądz, Humań i Praga, Wyznawców Obowiązków Społecznych, Gminę Havre, Stowarzyszenie Demokracji Polskiej XIX wieku, Towarzystwo Demokratyczne Polskie) łączyło przekonanie o potrzebie radykalnej przebudowy społecznej, ubiegania się o niepodległość z hasłem solidarnej współpracy z ruchami rewolucyjnymi i wolnościowymi działającymi na rzecz „Wolnej Europy”. Część z nich podjęła aktywną współpracę z Komitetem Centralnym Demokracji Europejskiej Mazziniego głosząc postulat zjednoczenia Europy wolnych i demokratycznych narodów. Stworzenia ogólnoeuropejskiej federacji nie wykluczały też inne środowiska, jak choćby: Młoda Polska (trzonem miała być federacja wolnych narodów słowiańskich), działające na ziemiach polskich Stowarzyszenie Ludu Polskiego (Szymon Konarski), czy wyłoniony z TDP tzw. Zbór Bratni z Franciszkiem K. Zawadzkim.

Zawadzki przekonywał, że socjalizm obudzi się najpełniej w konsekwencji rewolucji ogólnoeuropejskiej, w wyniku której powstanie wymarzona Rzeczpospolita Słowiańska. Do podobnej retoryki sięgało także powstałe w 1853 r. Towarzystwo Emigracji Polskiej Zasad Gminowładno – Społecznych, przekształcone dwa lata później w Gromadę Rewolucyjną Londyn (płk. Ludwik Oborski). W ich programie oprócz postulatów socjalistycznych (czasami bardzo radyklanych), znajdowały się hasła głoszące powstanie w przyszłości Zjednoczonych Narodów Słowiańskich. Federację traktowano jako impuls do budowy Stanów Zjednoczonych Europy. Podobne refleksy odnajdziemy u Stanisława Worcella, legendarnego ideologa TDP, a następnie Gromad Ludu Polskiego, głoszącego postulat „zbratanie się” z narodami, budowę Rzeczypospolitej w oparciu o „scentralizowany” organ zarządzający i autonomiczne gminy. W jeszcze szerszej formie idea federacji znajduje swoje odbicie w publicystyce „Polski” ( Jan Czyński, Ferdynand Rogiński, Czesław Pieniążek, Franciszek Ksawery Zawadzki i Michał Chodźko). Opowiadano się tam za: „rewolucją agrarną”, potrzebą rozwiązania sprawy włościańskiej (uwłaszczenie chłopów), chrześcijańską „organizacją pracy” i demokratyzacją stosunków społecznych. Głoszono wreszcie idee posłannictwa dziejowego Polski, „scentralizowania” wszystkich Słowian i ostateczne zjednoczenie Europy „od Elby aż po Don, od Newy aż do Adriatyku”, z przywództwem jednego, silnego 55 milionowego „szczepu” Słowian.

Do podobnych wniosków, choć wychodzących z innych przesłanek dochodził również Wojciech Świętosławski – autor głośnych i szeroko komentowanych Ustaw Kościoła Powszechnego (1844), gdzie pisał wprost, że ludzkość to globalne zjednoczenie wszystkich wolnych ludzi i wolnych narodów, z jedną wspólną dla wszystkich wiarą polityczno-religijną i scentralizowaną, silną władzą, bez własności prywatnej z „równością zupełną”. W kręgu „utopii” tkwił również Ludwik Królikowski, pozostając przez niemal całe swoje dojrzałe życie pod urokiem wizji Cabeta. Na pytanie czym jest socjalizm, odpowiadał: „Jest to czynne Chrześcijaństwo, które stara się przede wszystkim urzeczywistnić na ziemi Królestwo Boże i jego Sprawiedliwość”. W 1847 r. powołał do życia mikroskopijną Gminę Braci Zjednoczonych, która wydawała pismo „Zbratnienie” (właściwie on sam redagował i zamieszczał tam swoje teksty). Marzyło mu się stworzenie idealistycznej wspólnoty ludzkości, wypełnionej braterstwem powszechnym, miłością bliźniego, bez względu na pochodzenie i wyznanie. Następnie w 1856 r. Towarzystwo Zbratania Wszystkich Wyznań Religijnych, które głosi idee współdziałania w duchu ekumenizmu i pojednania religijnego.

Własną, autorską, a zarazem oryginalną wizję socjalizmu chrześcijańskiego wypracował również Edmund Chojecki, człowiek dwóch kultur: polskiej i francuskiej, rzecznik łagodnego socjalizmu utopijnego o liberalnym i anarchistycznym posmaku. Początkowo interesowały go prądy panslawistyczne, czemu dał wyraz w pracy pt. „Czechja i Czechowie przy końcu pierwszej połowy XIX go stulecia”. Uczestniczył też w 1848 r. w Kongresie Słowiańskim w Pradze. Później współpracował z francuskimi pismami o socjalistycznym i radykalnym obliczu (np.: „La Tribune des Peuples”, Revue Indépendante”). Zbliżył się też do Proudhona i w redagowanym przez niego „La Voix du Peuple” prowadził dodatek pt. „Polityka wszechświatowa – Solidarność ludów”. W swoich poglądach starał się łączyć etyczny socjalizm utopijny z anarchizmem i poglądami bliskimi liberałom. Zaś uzasadnień dla swojego radykalizmu szukał w chrześcijaństwie. Widział w nim nie tyle religię, co ideę „jedności w wielości”, związek „wszystkich ze wszystkimi”, słowem ideę uniwersalną i powszechną. Tradycyjnemu państwu typu zachodniego przedstawiał z jednej strony idee gminowładztwa („oś życia publicznego i prywatnego jednostek”), z drugiej zaś przekonanie o potrzebie zjednoczenia Słowiańszczyzny.

Z kolei z przesłanek mesjanistycznych (także millenerystycznych) wychodzili uczestnicy Koła Sprawy Bożej, zwłaszcza zaś jego główni myśliciele: Andrzej Towiański i Adam Mickiewicz. Mickiewicz za Saint Simonem i Buchezem twierdził, że misją Chrystusa i apostołów było przede wszystkim wyzwolenie ludzkości. Wierzył w to, że Polska ma być „Chrystusem narodów”, a jej męczeństwo elementem bożego planu, odrodzenia wiary i ducha, podniesienia narodów z upadku. W Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego, uzna Polskę „za Chrystusa Narodów”, a jej męczeństwo za element Bożego planu, którego realizacja doprowadzi do „zbawienia narodów”. „(…) tam Ojczyzna, gdzie dobrze; a Polak powiada narodom: tam Ojczyzna, gdzie źle; bo gdzie tylko w Europie jest ucisk wolności i walka o nie, tam jest walka o Ojczyznę, i za tę walkę bić się wszyscy powinni” – czytamy w Księdze XXI. Mickiewicz dopuszczał więc, „wojnę powszechną za wolność ludów”. W Polsce widział pomost między „nosicielami ducha napoleońskiego” (Francją), a zakorzenionymi w „gminowładztwie” i nie skażonymi prądami industrializmu Słowianami. Przewijać się będą również w Księgach inne wątki, jak choćby postulat „schrystianizowania polityki”, braterstwa i równości stanów, narodów i ludzkości, dostrzeżenie w każdym człowieka brata – bliźniego, czy idea sprawiedliwości powszechnej.

Pokłady myślenia geopolitycznego dostrzec możemy również w pierwszym pokoleniu polskich, krajowych socjalistów. Na przykład ks. Piotr Ściegienny dopuszczając wojnę prowadzącą do zniesienia poddaństwa i ucisku pisał: „Jeszcze jedną wojnę odbyć będziecie musieli, wojnę sprawiedliwą, bo w obronie życia i wolności swojej i bliźnich podniesiecie ją, w obronie praw i pracy waszej prowadzić ją będziecie (…) Wojna ta będzie z woli Boga, by lud odbierał prawa od Boga sobie nadane. Tej wojnie Bóg będzie błogosławił – ta wojna zapewni wam na wieki szczęście – należy abyście się do tej wojny przygotowali”. Będzie to wojna „nie chłopów z chłopami, nie ubogich z ubogimi, ale chłopów z panami, ubogich z bogatymi, uciśnionych i nieszczęśliwych z ciemięzcami i w zbytkach żyjącymi”. Ewentualną wojnę ludową łączył Ściegienny (z zasady był pacyfistą) z walką narodowowyzwoleńczą (z zaborcami) prowadzoną z innymi ciemiężonymi ludami (wzywał do współpracy z narodem rosyjskim).

Niemal zupełnie dziś zapomnianym myślicielem i publicystą był również Jan Mittelstaedt (Mittelsztedt), redaktor pisemka „Krzyż i Miecz” (skupionego wokół plebejuszy Walentego Stefańskiego). Mittelstaedt narodom germańskim przeciwstawiał rosnącą w siłę Słowiańszczyznę. To z biegiem lat spychało go na panslawistyczne mielizny, co było już widoczne w takich jego pracach jak: Rozmyślania nad nowym systemem ekonomii politycznej [1870] i 70 miliardów rubli dla Rosji [1874]. Wypracował w nich swoistą triadę ideową, na którą składały się: federacja równoprawnych narodów słowiańskich pod duchowym i politycznym przywództwem Rosji, folwark szlachecki i religia chrześcijańska, które legły u podstaw jego światopoglądu.

Po upadku powstania styczniowego polski socjalizm (na emigracji) wchodzi w nową fazę rozwoju koncepcyjno – programowego. Już w 1864 r. z inicjatywy Hauke – Bosaka, Ludwika Bulewskiego (członka ostatniej Centralizacji TDP) i Leona Zienkowicza (teść Bulewskiego) zawiązano Ognisko Republikańskie Polskie – polską sekcję Sojuszu Republikańskiego Powszechnego (Alliance Universelle Republicaine), międzynarodowej organizacji utworzonej przez Mazziniego (w tym czasie opanowanej przez bakuninowców) z siedzibą w Londynie. W zarysowanym przez Hauke – Bosaka programie Ogniska pisano: „1. Protestujemy przeciwko wszelkiemu podziałowi Europy, dokonanemu gwałtem na jej ludach, nie uznając nic oprócz wolnej woli ludów jako jedynego sędziego w określeniu granic im przynależnych. 2. Wobec coraz więcej wzmagającego się niebezpieczeństwa, jakie nam, Słowianom, i sprawie wolności grozi ze strony caryzmu pod postacią panslawizmu, jako też w celu wyparcia ostatecznego nam wspólnych najezdników z ziem naszych i spełnienia względem ludzkości wspólnego nam posłannictwa, wcielonego w myśli słowiańskiej, powołujemy wszystkich naszych pobratymców Słowian do utworzenia sojuszu republikanckiego ludów słowiańskich. (…) Polska wolna i niepodległa nie uznaje rozbiorów na niej dokonanych; granice jej wytknięte będą wolą ludów do jej składu dobrowolnie przystępujących. (…) Formą rządu Polski wolnej i niepodległej jest Rzeczpospolita Demokratyczna (…) Najwyższą władzą Rzeczypospolitej jest lud wszechwładny, który przez powszechne i bezpośrednie głosowanie rozstrzyga główne zadania i uświęca prawa zasadnicze, obowiązujące wszystkich obywateli Rzeczypospolitej (…) Zbór Rzeczypospolitej, czyli Sejm, składa się z jednej tylko Izby, do której członkowie powołani zostają przez powszechne i bezpośrednie wybory”. Symptomatyczny jest również fakt wydawania przez Bulewskiego pisma: „Rzeczpospolita Polska Federacyjna, Demokratyczno-Socjalna wpośród Stanów Zjednoczonych Słowiańszczyzny i Ludzkości”.

Niemal w tym samym czasie formowało się środowisko skupione wokół pisma „Braterstwo”. Jego redaktor, Mateusz Gralewski w swojej publicystyce dotykał głównie spraw włościańskich (zniesienie pańszczyzny, uwłaszczenie, rozbudowa oświaty ludowej, uobywatelnienie chłopów) i równouprawnienia Litwinów i Rusinów. Z czasem opowiadał się też za współpracą z rosyjskimi ruchami rewolucyjnymi, która miała przynieść Polsce i innym narodom niepodległość, a w przyszłości ustanowić – demokratyczną federację Słowiańszczyzny. W rozprawie pt. Myśli o naszych działaniach w kraju i zagranicą (1865), zakreślił cztery zasadnicze cele i zadania narodowe: „1) Spory o grunta i wzajemne winny ustać pomiędzy ludem a dziedzicami; 2) Naród cały powinien schłopieć. W Polsce wszyscy winni być Polakami, na Litwie Litwinami, na Rusi Rusinami z obyczaju i języka; 3) Oświata wzajemna i podnoszenie się materialne winny być mozolnie dźwigane; 4) Na tułactwie świecić przykładem, uczyć się i uczyć ludy”. Były one zasadniczo zgodne z ideowym credo czasopisma „Braterstwo”. Drugi z redaktorów pisma ks. Karol Mikoszewski pod koniec życia zbliżył się do idei panslawistycznych, wierząc, że uda się pojednać zwaśnione narody słowiańskie (La Pologne et Russie dans la Slavie – Polska i Rosja w Słowiańszczyźnie z 1872 r.). Z panslawizmem zerwał ks. Mikoszewski, po tym jak został po powrocie do kraju aresztowany, osadzony w warszawskiej Cytadeli, a następnie zesłany do Ostroroga w guberni woroneskiej.

Nie sposób również pominąć genewskiego środowiska zwolenników gminnego socjalizmu agrarnego, skupionego wokół Józefa Tokarzewicza i Józefa Brzezińskiego (Zygmunta Bużańca). Wydawali i redagowali oni wspólnie w Genewie „Gminę” (1866 -1867), pismo sięgające do idei gminowładztwa Lelewela (w ich interpretacji była to wizja swobodniej federacji samorządnych, autonomicznych gmin) i hercenizmu. Cała publicystyka „Gminy” koncentrowała się właściwie na dwóch problemach: organizacji „federacji ludów słowiańskich” i wprowadzeniu ustroju gminnego w Polsce. Oba postulaty miały być wprowadzone – jak przekonywano, po zwycięstwie zbrojnego powstania „w całej Słowiańszczyźnie”. Odrodził się również w tym czasie ruch gromadzki. Z racji tego, że w Ludzie Polskim znaleźli się socjaliści – zwolennicy ruchu brytyjskich czartystów, herceniści, kontynuatorzy ideologii „starych” Gromad i Związku Wyznawców Ojczyzny oraz mazziniści, idee polityczne głoszone przez nich tworzyły mozaikę różnych poglądów, czasami ze sobą sprzecznych. Radykalny program społeczny (wyzwolenie ludu, likwidacja podziałów społecznych, uwłaszczenie chłopów – „rewolucja agrarna” wiązano ustrojem „gminowładnym” (inspiracje myślą Hercena i Ogariewa) oraz z „powstaniem ludowym”, które miało Polsce przynieść niepodległość, wyswobodzić inne ciemiężone bądź zniewolone narody słowiańskie i stworzyć „Rzeczpospolitą Słowiańską – Rzeczpospolitą Powszechną”. Świętosławski, jak twierdzi Stanisław Szpotański, szedł w swojej wizji przyszłych granic Rzeczypospolitej bardzo daleko wyobrażając sobie, że będzie ona sięgać od Litwy, poprzez Królewiec i Gdańsk, aż po Wrocław, „aby w niej Chrobry nie wstydził się zamieszkać”.

Kolejne, trzecie już „wcielenie” Gromad Ludu Polskiego ujawniło się w Londynie, w 1872 r., z inicjatywy Walerego Wróblewskiego i Konrada Dąbrowskiego. Utrzymywali oni relacje z brytyjskim ruchem robotniczym, I Międzynarodówką oraz marksistami. Na podstawie wypowiedzi poszczególnych członków Gromad, rezolucji, publikacji prasowych możemy jednak odnaleźć kilka środowiskowych impulsów ideowych. Przede wszystkim zakładano pełne wyzwolenia „ludzi świata pracy”, pomoc dla robotników oraz wszechstronne działania na rzecz solidarności „międzynarodowego proletariatu”. Celem nadrzędnym była oczywiście walka o niepodległość, ale już w ścisłej współpracy z „międzynarodowym światem pracy”, a następnie federacja „Stanów Europy”, którą rozważano w różnych konstelacjach i układach. Około roku 1876 r. aktywność Związku Ludu Polskiego prawie zanikła. Część działaczy, nie chcą zaniechać aktywności zaangażowała się w inne międzynarodowe struktury, jak choćby w demokratyczno-republikańską Ligę Rzeczpospolitej Powszechnej (Alliance Universalle Républicaine), która opracowała projekt przyszłego, demokratycznego „ustroju międzynarodowego” z Republikańskim Areopagiem, czyli organem czuwającym nad przestrzeganiem praw człowieka.

Najmłodszych środowiskiem, odwołującym się do idei Ludu Polskiego było Stowarzyszenie Socjalistyczne Lud Polski zawiązane nie w Anglii, a w Genewie, w 1881 r. Należeli do niego między innymi: Bolesław Limanowski, Zygmunt Balicki, Erazm Kobylański, Józef Uziembło i Aleksander Zawadzki. Od początku do końca było to środowisko odległe od internacjonalizmu, prymatu rewolucji międzynarodowej nad sprawą narodową. Oddają to słowa Limanowskiego: „Patriotyzm więc i socjalizm nie tylko nie są przeciwnymi sobie, ale wzajemnie się potęgują. Prawdziwy patriotyzm zwraca się przede wszystkim ku temu, co stanowi podstawę i rzeczywistą siłę narodu, ku ludowi pracującemu, a więc musi być socjalistyczny; szczery zaś socjalizm, wypływając z miłości narodu, musi być patriotyczny”. Swoje poglądy polityczne ukształtował Limanowski pod wpływem idei głoszonych przez emigracyjnych demokratów, socjalizmu Ferdynanda Lassalle’a (idea demokracji, solidaryzm społeczny, odrzucenie rewolucji społecznej jako metody walki, bezklasowość społeczeństwa) oraz reprezentantów pozytywistycznej wizji stosunków społecznych (Herbert Spencer, August Comte, Paul von Lilienfeld). Wydaje się więc, że socjalizm Stowarzyszenia Socjalistycznego Lud Polski był nie tyle polityczny, ile moralno-etyczny, podmiotem stosunków społecznych nie był proletariat, jak głosili marksiści ale lud, w myśl zasady: „Wszystko dla Ludu, przez Lud, w imię dążeń Ludu”. Dystansowano się również od kosmopolitycznych pomysłów rewolucji powszechnej (międzynarodowej), przyjmując, że jeśli istotą socjalizmu jest patriotyzm, to polscy socjaliści (w duchu demokraci) powinni koncentrować się przede wszystkim na celu głównym – walce o niepodległość. Kontynuatorem Ludu Polskiego była zawiązana w 1888 r. w Paryżu Gmina Narodowo – Socjalistyczna (Stanisław Barański, Bolesław Limanowski, Henryk Gierszyński, Antoni Złotnicki, Kazimierz Dłuski, Antoni Lange, Tadeusz Jaroszyński, Jan Lorentowicz, Władysław Ratuld, Maria Szeliga), wydająca pismo „Pobudka” (1889 – 1893). Paryska gmina dążyła przede wszystkim do niepodległości („rewolucji politycznej), w której konsekwencji nastąpi pokojowa, ewolucyjna proces podążania do realizacji idei socjalistycznych. W kwestiach szczegółowych opowiadano się za demokratyzacją polityczną (powszechne prawa wyborcze, także dla kobiet), tolerancją religijną i wyznaniową, uspołecznieniem środków produkcji i reformą rolną. Co do kształtu granic przyszłego państwa polskiego wśród członków gminy nie było zgody. Znajdowali się tam zwolennicy Rzeczypospolitej w granicach przedrozbiorowych, jak też rzecznicy Rzeczypospolitej neo-Jagiellońskiej (np. Limanowski). Na łamach „Pobudki” pisano: „Kwestię niepodległości ziem i kwestię socjalną uważamy za nierozdzielne, rewolucję międzynarodową – za koalicję rewolucyj dokonujących się w łonie poszczególnych narodów”. Celem była więc niepodległość, a dopiero później ewolucyjna droga ku socjalizmowi. Dostrzegając przeobrażenia w stosunkach międzynarodowych i zmiany w układzie sił w Europie wyrażano gotowość do współpracy z Niemcami i Austro-Węgrami w ewentualnej wojnie przeciwko Rosji. Zdecydowana większość „narodowych socjalistów” (poza Limanowskim, który snuł plany wskrzeszenia „Rzeczpospolitej Jagiellońskiej”) opowiadała przeciwko Polsce etnograficznej, optując za granicami z 1772 r.

Po upadku Komuny Paryskiej również na ziemiach polskich pojawiły się pierwsze środowiska socjalistyczne, pozostające w dużej mierze pod wpływem marksizmu. Teraz rozwiązanie problemów społecznych dostrzegano przy współdziałaniu z międzynarodowym ruchem robotniczym. Słowem uważano, że socjalizm nie powinien już być ruchem całkowicie odrębnym, autonomicznym – narodowym. Za naturalnego sprzymierzeńca, do niedawna jeszcze żandarma rewolucji, postrzegano Rosję, która w „swoim łonie nosi rewolucję” (określenie Ludwika Waryńskiego). Pierwsze pokolenie polskich marksistów (częściowo pozostające pod wpływem rosyjskiego narodnictwa, wysuwając hasła internacjonalizmu proletariackiego („Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!”) koncentrowało się na walce o prawa ekonomiczne i socjalne, snując plany ogólnoeuropejskiej rewolucji. Dopiero później w niektórych środowiskach wywodzących się z tego nurtu (np. Związek Robotników Polskich) pojawiały się postulaty niepodległościowe. Tak, czy inaczej w krajowym socjalizmie na przełomie lat 80. i 90. XIX istniały dwa nurty główne nurty: „narodowy” (niepodległościowy) i internacjonalistyczny. Ten pierwszy kształtował się na ziemiach polskich (także w Petersburgu, Moskwie i Kijowie) już od końca lat siedemdziesiątych XIX. Za sprawą Erazma Kobylańskiego i Józefa Uziembły mniejsze kółka socjalistyczne działające na terenie Imperium Carskiego i w Królestwie Polskim połączyły się tworząc Gminę Socjalistyczną Polską. Podobne autonomiczne struktury zawiązują się również w Warszawie i we Lwowie (Zygmunt Balicki). Z początkiem 1881 r. po fali aresztowań ruch gminy stopniowo zanika. Paradoksalnie jednak dążenia do zjednoczenia ruchu socjalistycznego nabrały na sile. Na łamach „Przedświtu” (redagowanego głównie przez działaczy Proletariatu II) zaczęły pojawiać się coraz śmielsze artykuły antyrosyjskie, mgliste propozycje organizacji federacji Słowiańskiej („Wolny Związek Plemion Słowiańskich”). Spory ferment ideowy zaobserwować można było także w środowisku „Przedświtu”, redagowanym przez działaczy byłego Proletariatu II. Jeden z czołowych przedstawicieli tej grupy – Stanisław Mendelson najpierw w cyklu artykułów piętnuje carski absolutyzm, aby klika lat później uznać za głównego wroga „szczepy germańskie”, proponując zawiązanie „wolnego związku plemion słowiańskich”.

Pomimo istniejących różnic (głównie taktycznych), na międzynarodowym zjeździe w Brukseli w 1891 r. zapowiedziano zjednoczenie polskich środowisk socjalistycznych. Doszło do tego rok później, w listopadzie 1892 r. na zjeździe paryskim. Utworzono wówczas Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich, do którego przystąpili: delegaci „Pobudki” (członkowie Polskiej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat), „Przedświtu”, Zjednoczenia Robotniczego oraz pojedynczy socjaliści (np. Limanowski, Grabski). W przyjętym programie pisano m.in..: „Polska Partia Socjalistyczna, jako organizacja polityczna polskiej klasy robotniczej, walczącej o swe wyzwolenie z jarzma kapitalizmu, dąży przede wszystkim do obalenia dzisiejszej niewoli politycznej i zdobycia władzy dla proletariatu. W dążeniu tym celem jej jest niepodległa rzeczpospolita demokratyczna”. Już rok później na ziemiach polskich, głównie za sprawą ZRP i „Proletariatu II” organizuje się PPS, mający wówczas najsilniejszy wpływy na Litwie (Sekcja Litewska PPS), nieco mniejsze w Królestwie Polskim. Polityczne credo socjalistów w sposób najpełniejszy wyrażają słynne i po wielokroć przywoływane słowa Piłsudskiego: „Socjalista w Polsce dążyć musi do niepodległości kraju, a niepodległość jest znamiennym warunkiem zwycięstwa socjalizmu w Polsce”.

W „Szkicach Programu” (1893 r.) cele ruchu niepodległościowego wprost wiązano z rozszerzeniem irredenty na „prowincje dawniej z Rzecząpospolitą Polską związane”, aby ostatecznie Litwę i Ruś włączyć do „samodzielnej rzeczypospolitej demokratycznej”, na zasadzie dobrowolnej federacji. Socjaliści z PPS od początku konsekwentnie odrzucali wszelkie postulaty demokratyzacji Rosji, wzywając do powstania zbrojnego, a jednocześnie sceptycznie odnosząc się do walki klasowej. Już na III Zjeździe PPS opowiadano się wprost za koniecznością obalenia caratu na drodze „współdziałania podbitych przezeń narodowości”. Jednocześnie przyszłość Polski sytuowano w szerszym kontekście federacyjnym z Litwą, Białorusią i Ukrainą oraz współdziałaniem z republikami bałtyckimi i państwami Zakaukazia (początki koncepcji prometejskiej). Szczególną rolę miała tutaj do odegrania Litwa, co było konsekwencją nie tylko chłodnej analizy geopolitycznej, ale także osobistych, emocjonalnych związków z nią Piłsudskiego. Te prapoczątki „geopolityki wschodniej PPS” zawarł J. Piłsudski w programowym tekście pt. „Stosunek do rewolucjonistów rosyjskich”. Analizując ruchy tektoniczne i odśrodkowe w Imperium Rosyjskim proponował współdziałanie i współpracę w walce z Rosją – okupantem. Projekt Piłsudskiego w 1901 r. uzupełnił i wyjaśnił szczegółowo Leon Wasilewski w broszurze pt. „We wspólnym jarzmie. O narodowościach przez carat uciskanych” (1901 r.). Z kolei na terenie Galicji tamtejsza Polska Partia Socjalno-Demokratyczna, piórem Ignacego Daszyńskiego formułowała podstawy pod tzw. program dwuetapowy: najpierw autonomia terytorialna na terenach Galicji (sfederowanie Galicji z Astro-Węgrami), a następnie, w bliżej nieokreślonej niepodległości zjednoczenie wszystkich ziem polskich.

Rozważania geopolityczne niepodległościowej lewicy uległy nie tyle ewolucji, co uszczegółowieniu na początku XX wieku, w momencie kształtowania się dwóch europejskich bloków polityczno-militarnych. Dostrzegając rywalizację mocarstw centralnych (Niemcy i Austro-Węgry) z Rosją o dominację w Europie Środkowo – Wschodniej, PPS zamierzała wykorzystać angażując się jeszcze bardziej aktywnie w działalność antyrosyjską. Przybrała ona na sile zwłaszcza po upadku rewolucji 1905 r., kiedy polski ruch socjalistyczny wchodził w kolejną już fazę ewolucji i podziałów. Na krańcowym biegunie myśli geopolitycznej pozostawała orientacja internacjonalistyczna, reprezentowana głównie przez Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy. Zgodnie z „obiektywnymi prawami historii”, konsekwentnie odrzucała ona możliwość „wybicia się na niepodległość”, choć nie deprecjonowano całkowicie idei autonomii, czy też „odrębności bytu kulturalno-narodowego” (Róża Luksemburg).

Głoszone przez polską lewicę poglądy geopolityczne przez pierwsze dekady pozostawały w sferze spekulatywnych, romantycznych wizji i utopii. Dopiero w końcu XIX wieku nabrały bardziej konkretnych, a przy tym i realnych kształtów. Sprawdzianem dla ich praktycznej realizacji miała być Wielka Wojna, a następnie walka o granice odradzającego się państwa.

 

 

***

Tekst powstał w ramach projektu Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.

Najnowsze artykuły

Znaczenie emigracji politycznej w polityce polskiej okresu zaborów

Radosław Żurawski vel Grajewski

Data dodania: 2019-01-15

Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego

Andrzej Waśko

Data dodania: 2019-01-15

O dyplomacji II RP (wywiad)

Mariusz Wołos

Data dodania: 2019-01-13