Artykuł
O polityce wschodnio-południowej gabinetu petersburskiego
Data dodania: 2018-10-17
Data dodania: 2018-10-17

Prowincje polskie mocą zewnętrznego najazdu, środkiem roztrzęsienia czy to Prus czy Austrii, nie tylko podbijają pod posłuszeństwo samodzierżcy całe Niemcy i wpływ jego daleko na zachód Europy rozciągają, ale także przez geograficzne położenie swoje stały się gniazdem jego państwa. Wystawmy sobie Rosję od brzegów Lodowatego Morza do Tauryki, bez Litwy, Wołynia, Podola, Ukrainy i ośmiu województw nadwiślańskich, to jest taką Rosję, jaką powstanie 29 listopada, dla szczęścia Europy i dla własnego zbawienia przedsięwzięło zostawić carowi. Obok takiej Rosji wyobraźmy sobie Polskę, z pomienionych części utworzoną, rządną, zbrojną, niepodległą i potężną, w ścisłym przymierzu z Austrią i Prusami, albo tylko z jednym z tych państw. Czyżby w takim przypuszczeniu, które na krótki czas przed nocą dwudziestego dziewiątego chimerą nie było, żadna od Petersburga do Odessy nie zachodziła przerwa i nigdzie komunikacja nie ustawała? Czyżby wtenczas to, co mus sprzągł, co jedynowładztwo pochłonęło, a nie strawiło, choć na moment zostało w związku przeciwnym naturze, w karbach tak bezkształtnego ogromu? Że mieszkaniec Tobolska i Kamczatki, że Szwed, Kurlandczyk, Moskal, Kirgiz, Kabardyniec, Kozak, Tatar, Czerkies, Baszkir, od Irtysza do Tereka i Kubania obecnie jednemu panu hołduje, to tylko nieodżałowanym błędom przypisać trzeba, którymi rzecz nasza w przeszłym roku zginęła. Między Polską a innymi, choćby najodleglejszymi częściami Rosji zachodzą stosunki godne uważania co do składu państwa, szczególniej zaś pod względem administracyjnym, handlowym i wojskowym. Kolos oswoił naturę swoją z nabytkiem, który go wciela w Europę, z szacowną spuścizną Jagiellonów, która rozstrzelone jego części w pewną, choć nieforemną całość wiąże, i poruszeniom, gestom olbrzyma, czy to z północy ku wschodowi, czy z środka na zachód, silniejszym popędem i stateczniejszym kierunkiem rozpierać się dopuszcza. Kraj nasz jest przewodnikiem potęgi carów od północy ku wschodowi i na południe państwa. Przez Polskę (kto dobrze sobie wyobraża położenie zabranych guberni polskich) prze Moskwa Turcję i na wszystkie zabory wschodnio-południowe skutecznie działa. W tym ciele politycznym masa ziemi naszej jest na kształt serca pod względem obiegu krwi. Jest to tętno, puls nowej północy.

Dzisiejsze granice rosyjskie tak daleko w głąb południa pomknięte, porty i osiadłości na morzami Czarnym, Kaspijskim, Azowskim, nie stanowią jeszcze doskonale rozwiniętego systemu zaborów w tych stronach. Raczej uważać by to trzeba jako zarys konturowy, z gruba tylko i niby od niechcenia naznaczony. Myślą ostateczną tych granic, które już sułtana w sieć zguby uwikłały, jest Konstantynopol. Niechaj nikt nie myśli, że nie masz logiki w tych zdobyczach. Putant enim qui mari potitur, eum rerum potiri [Uważa bowiem, że ci, którzy posiedli władzę nad morzami, posiedli władzę nad całym światem]. Tę prawdę gabinet petersburski dobrze pojmuje. Żeby utrwalić wpływ polityczny w Europie, rozszerzony lądowymi zdobyczami, Rosja w tym drugim wieku swego wzrostu musi zostać taką potęgą na morzu, jaką jest dzisiaj na stałym lądzie. Żeby tego dokazać, trzeba zawojować Turcję. Oto droga, którą polityka Piotra I1 naprzód dla Moskwy wytknęła. Lecz na tej drodze bez Polski ani jednego kroku uczynić nie można. Są rzeczy istotnie potrzebne wielkim mocarstwom. Wielkie masy lądu bez wielkiej masy wody, równie jak ludzie i zwierzęta bez powietrza obejść się nie mogą. Albo Moskwa zniknie z rzędu pierwszych mocarstw, albo dosięgnie tego celu. Nie masz środka w tej mierze. Wielu pisarzy zastanawiało się: czy jest podobny projekt postąpienia sobie z sułtanem, jak niegdyś z królem polskim Stanisławem Augustem2, a z Turcją, jak na przykład z Polską i Georgią3? W Anglii i we Francji poczytują to za marzenie. Lecz coraz rosnący wpływ Moskwy w Grecji, a wyłączny, od nikogo nieścieśniony w Multanach i Wołoszczyznie, najlepiej okazuje, jakie w swoim czasie skutki wynikną z tego systematycznego wstrząsania Porty Otomańskiej i obsaczania jej wokoło jakby twierdzy osłabionej długim oblężeniem. Roku 1790, po zajęciu Krymu, rzeka Kubań Moskwę od Turcji oddzielała. Tej rzece wielki przesmyk, łączący Morze Czarne z Azowskim, wielką wagę nadaje dlatego, że się wdziera w głąb lądu aż do Anapy, gdzie Kaukaz niknie nad samym nieledwie brzegiem, tak, że tu linia obronna w jednym punkcie się koncentruje. Dzisiaj działa tureckie nie grzmią nad Kubaniem. Półksiężyc zastąpiły moskiewskie orły. Nadto pasma gór łączące Georgię z tym nowym nabytkiem stały się jego dzielną warownią. Persja nie udzieli w potrzebie żadnej pomocy zagrożonemu sułtanowi; żadnej nawet nie zrobi dywersji po stracie Dagestanu i Szyrwaru4, gdzie ważne wojskowe stanowiska umacniają i łączą wszelkie moskiewskie zabory w tych okolicach. Wreszcie Moskwa silnym przy wbiegu Kury podparta filarem, ma wyłączną żeglugę na Morzu Kaspijskim.

Wojska moskiewskie przeszły Bałkan. Dybicz5 obozował pod Stambułem. Co więc przedtem zdawało się niepodobieństwem, ziścił wnuk Katarzyny6. Cóż mu przeszkadzało zająć Konstantynopol? „Nasza interwencja” – odpowiedzą ministrowie francuscy i angielscy. A jeżeli który z carów uważać zacznie zawojowanie Turcji jako środek wyłamania się spod przymusu wszelakiej na przyszłość interwencji! Wtenczas to dopiero Anglia skutki rozbioru Polski, tego naturalnego sprzymierzeńca Porty, na Śródziemnym uczuje morzu. Że Anglicy nie wierzą w podobieństwo indyjskiej wyprawy, będącej w nierozdzielnym związku z wszelkimi zamiarami Moskwy przeciw Turcji, że nie wierzą w podobieństwo wyjarzmienia Indii Wschodnich, bynajmniej to nie przeszkadza szczerze myśleć o tej wyprawie, której Napoleon7 bynajmniej za urojenie nie poczytywał? Petersburg nie wierzył w polską rewolucję, nie wierzył w nią na kilka dni przed dwudziestym dziewiątym listopada i Don Miguel8 warszawski, a jednak ten sam Dybicz, który nocował pod Stambułem, utracił wawrzyny zabałkańskie na polach Grochowa. Toć jest własne każdej wielkiej rzeczy, że z dala, ale tylko z dala wydaje się być niepodobną. Dalekie wyprawy, ogromne przedsięwzięcia wojskowe i polityczne zostają w odwrotnym stosunku z kolosalnymi dziełami architektury. Te z wielkiej odległości zaledwie dostrzeżone, w miarę zbliżania się coraz większego nabywają ogromu; tamte maleją w miarę bliskości; to jest w skutku są łatwiejsze niżeli w dalekim przedsięwzięciu. Trudniej zapewne było Napoleonowi przebyć morze strzeżone przez floty angielskie i zdobyć Egipt, niżeli dzisiaj zawojować Turcję; a jeśliby Anglia sprzeciwiała się temu zaborowi, przymusić ją do pokoju w Indiach Wschodnich.

Pytamy się tedy: gdyby była ożyła owa sławna, wielka i rycerska rzeczpospolita ziem koronnych, litewskich i ruskich, owa Polska Jagiellonów i Batorego9, którą rok temu wskrzesić postanowiliśmy, dla której tyle krwi polskiej i moskiewskiej nad Wisłą i Narwią się rozlało, czyżby kiedykolwiek car moskiewski, następca owych carów, którzy chanom tatarskim, namiestnikom Batego10 służyli, śmiał kartować tak rozległe plany i o tak dalekich rozmyślać podbojach? Teraz powody zawojowania europejskiej Turcji z ważnych względów, które rząd moskiewski doskonale ocenia, którym zadośćuczynić ma wszelką moc i wolę, wynikają. Nasamprzód: ciążenie, presja tego ogromnego mocarstwa, według praw natury musi się odbywać w kierunku z północy ku południowi z biegiem rzek spławnych. Najpiękniejsze prowincje moskiewskie, tak europejskie jak azjatyckie, są południowe. Płody tych osiadłości daleko korzystniej (bo to wynika z naturalnego stanu komunikacji) zbywać można handlem na Morzu Śródziemnym niżeli na Bałtyckim. Po wtóre: że tak się nie dzieje w Rosji, przyczyną tego jest nienaturalne, zbyt ekscentryczne położenie stolicy. Petersburg musem, ukazem postawiony, jest pijawką, która ssie bez użytku żywotne soki całego mocarstwa. W tym punkcie szkodliwa i niebezpieczna centralizacja wszystkich władz, administracji, dworu, bogactw sprawuje, że cyrkulacja krwi w żyłach olbrzyma w odwrotnym i naturze rzeczy przeciwnym odbywa się kierunku, z żyźniejszych i hojnie od przyrodzenia opatrzonych okolic do pustyń i stepów, z klimatu umiarkowanego do temperatury lodów i śniegów. Petersburg sztuką od razu zbudowany, ukazem zaludniony, całą Rosję w sztucznym i niejako apoplektycznym utrzymuje stanie. Rozsądna polityka nakazuje rządowi wyjść z tego gwałtownego wysilenia i ustawicznego wewnętrznego przymusu. Żeby rozwinąć dążność mocarstwa w prawym kierunku i szerzeniu się jego w przyszłości, której polityka Carskiego Sioła11 nigdy z uwagi nie spuszcza, nadać popęd zgodniejszy z naturą, musi, powinien ten rząd stolicę na południe przenieść. Wdzięki wschodnio-połu­dniowego nieba dla wytwornego dworu, klima pieściwe i rozkoszne, są to najmniej ważne pobudki w porównaniu z wyższymi względami stanu, których Moskwa dłużej bezkarnie nie zaniedba. Po trzecie: Petersburg, jak wiadomo, założony został w widokach nie tylko handlowych, ale zarazem w widokach morskiej potęgi, bez której handel wielkiego kraju żadną miarą obejść się nie może. To jedynie skłoniło Piotra pierwszego do umieszczenia stolicy u kończyn Rosji w miejscu tak niezdrowym i nieurodzajnym, w miejscu bliższym źródeł aniżeli punktów spławności tych rzek, które środkowy handel krajowych produktów ułatwiają. – Dotąd jednak skutek nie uwieńczył jego wielkich zamiarów. – Nie mają Moskale współzawodnika na Morzu Bałtyckim, lecz to morze naokoło jest lądami ścieśnione i tylko przez pół roku żeglowne. Wielkie okręty moskiewskie nieczynne przez sześć, siedem, a czasem dziewięć miesięcy są teraz próżnym dla kraju ciężarem. Nigdy wolnego na ocean nie mają wychodu. Na Bałtyku nie kształcą się majtkowie i służba nie doskonali się okrętowa. Żeby tedy ziścić, co przekazał polityczny testament Piotra I, to jest: „żeby siłą morską ubezpieczyć lądowe nabytki”, do tego trzeba obszernej i bardzo obszernej przestrzeni na morzu. Nie czcza duma, nie płochy kaprys, ale przeważne polityczne względy znaglają każdego samodzierżcę doświadczyć tego na Śródziemnym Morzu, czego na Bałtyckim dokazać nie było można. Wszystko ciągnie carów ku tej stronie silną ponętą. Tkwi zaiste pewna moc w położeniu Konstantynopola, kiedy jedynie to miasto na samym schyłku zgrzybiałości ruinę wschodniego przeciągnęło cesarstwa. Tu środkowe, najbujniejsze prowincje moskiewskie weszłyby natychmiast w związek bezpośredni z bogatymi targami, z handlem całego zachodu. Stąd tak łatwo lądowe ustanowić komunikacje z całym wschodem! Tak łatwo kupieckie rozwinąć zakłady w Trebizondzie, Erzerum, w Mussol, Bassorze, Bagdadzie, w Chiwie, Baleku, Bocharze, w Samarkandzie! Anglicy prowadzili korzystny handel nad Morzem Kaspijskim z miastami Bochara i Samarkanda, aż do połowy zeszłego wieku. Lecz Moskwa zmusiła angielską kompanię do opuszczenia Astrachanu. Po wzięciu Stambułu ten cały handel opanowałaby wyłącznie. Teraz znaczna liczba moskiewskich kupców rokrocznie zwiedza zatokę Kuljuk na brzegu południowym Kaspijskiego Morza. Stąd rosyjskie ciągną karawany do Chiwy i Bochary pośrednim Turkomanów krajem. Konsul rosyjski Gamba niedawno uważał wyższość handlu angielskiego za rzecz szkodliwą dla Europy. Utrzymuje on: „że znaczna część handlu azjatyckiego odzyska dawną drogę, która jest krótsza i korzystniejsza, bo nie będzie zależała od wyłącznej angielskiej kompanii!”

Któż wreszcie nie zrozumie, że port Konstantynopola jako stolicy carów zostałby w krótkim czasie największą na świecie morską zbrojownią? Lasy Azji Mniejszej, których dęby są lepsze niżeli angielskie, żelazo Kaukazu, konopie z Synopy i Trebizondy, sławne długością i mocą, wnet by zasiliły warsztaty okrętowe dziedziców Piotra I. Robotnik nad Morzem Czarnym tańszy niżeli w całej Europie. Machiny parowe, majtkowie Grecy i Moskale, którym natura nie odmówiła pojętności, pod rozkazami biegłych oficerów Ameryki Północnej, która by ze skrytą pociechą powitała uśmiechem sardonicznym nowego świata nową potęgę morską w starej Europie: oto główne rysy obrazu niedalekiej może przyszłości, której po tym wszystkim, co Moskwa od lat pięćdziesięciu zdziałała, nie wierzyć jest zapewne wygodnie, ale nie bardzo bezpiecznie i nie bardzo mądrze.

Gdyby kto był w Europie przed Piotrem I, na przykład za czasu Iwana Wasilewicza12, miał widzenie takiej Moskwy, jaką jest dzisiaj, pewnie by go obwołano wizjonerem lub szarlatanem. A jednak nierównie to dalej od owej Moskwy do dzisiejszej, niżeli od dzisiejszej do tej, jaką być może, jaką być musi w krótszym jeszcze czasie, albo pod własnym ulec ciężarem. Wielkie masy ziemi zdają się mieć poetycką imaginację. Coś fantastycznego widzimy we wzroście wszystkich politycznych potworów. Czyż nie masz pewnego nawet natchnienia, jakie zawsze rodzi uczucie nadzwyczajnej materialnej siły, w tym wszechwładztwie carów, które się bezprzestannie na zewnątrz wywiera, w tej szczególnej konstytucji rządu, który, żeby nie upadł, ciągle Moskalów odurzać musi grabieżami, jak narkotycznym napojem; w tym na koniec politycznym łakomstwie Rosji, która wszystko naokoło siebie pożreć usiłuje? Nazwijmy to instynktem ogromu albo przedwiecznym prawidłem dzikości; to pewna atoli, że nic bardziej, jak południowe niebo, niżeli czarodziejskie przyrodzenie Wschodu, niżeli ruiny i pomniki starej sławy, niżeli nareszcie Morze Śródziemne owej, że tak rzeknę, magnetyczno-elektrycznej imaginacji północnego absolutyzmu nie roznieca. Cet empire, mówi Bonald13 o Moskwie, placé sur les confins de l’Europe et de l’Asie, pèse à la fois sur toutes les deux, et depuis les Romains aucune puissance n’a montré une plus grande force d’expension. Il en est ainsi dans tout état où le gouvernement est éclairé et le peuple barbare, et qui réunit l’extrême habilité du moteur à l’extrême docilité de l’instrument [To imperium, położone na pograniczu Europy i Azji, rozpostarte jest na równi w nich obu, i od czasów rzymskich żadna władza nie wykazała większej siły ekspansji. Tak dzieje się w każdym państwie, w którym władza jest oświecona, a poddani ciemni i które łączy w sobie niezwykłe właściwości silnika napędowego z wielką prostotą działania mechanizmu]. Jest to w rzeczy samej mocarstwo z dwóch tylko pierwiastków złożone: z siły fizycznej i z tego, co sile ruch nadaje. Moskwa do zbytku rządzona, nie jest narodem, ale tylko krajem; nie społecznością, ale tylko instrumentem. Wreszcie do ryzykownych przedsięwzięć pociągają albo wielkie bogactwa, albo tym przeciwne ostateczne ubóstwo. Mieszcząc Moskwę w drugiej kategorii, nie masz nic trudnego dla carów północy. Byli oni dotąd korsarzami stałego tylko lądu Europy i Azji, lecz żeby tego nie stracić, co nabyli, jeden z nich prędzej czy później zostanie morskim rozbójnikiem.

 

1   Piotr I Romanow (1672-1725) – car Rosji od 1682 r. (cesarz od 1721), założyciel Petersburga (1703), triumfator – mimo początkowych niepowodzeń – w wojnie północnej ze Szwecją (1700-1721), dzięki której Rosja uzyskała dostęp do Bałtyku. Uchodzi za największego w dziejach Rosji reformatora, autora gruntownych zmian w administracji, wojsku i obyczajowości.

2   Stanisław August Poniatowski (1732-1798) – ostatni król Polski, wyniesiony na tron w 1764 r. dzięki staraniom „Familii” Czartoryskich, a przede wszystkim wsparciu Katarzyny II (której w młodości był kochankiem) i interwencji rosyjskiej. Próbował przeprowadzać reformy wewnętrzne, ale brakowało mu w tym konsekwencji: współtworzył Konstytucję 3 maja, ale później – pod naciskiem Rosji – przystąpił do konfederacji targowickiej, która postawiła sobie za cel przekreślenie dorobku Sejmu Czteroletniego. Za jego panowania pogłębiła się zależność Polski od Rosji, aż do utraty niepodległości w wyniku rozbiorów. W 1795 r. abdykował. Resztę życia spędził w Petersburgu.

3   W 1783 r. doszło do podpisania traktatu gieorgijewskiego między Rosją a Królestwem Kartlii i Kachetii (wschodnią Gruzją), które borykało się z zagrożeniem ze strony Turcji i Persji i za cenę rezygnacji z samodzielnej polityki zagranicznej i zgody na zatwierdzanie przez cara kolejnych władców królestwa miało uzyskać rosyjskie gwarancje bezpieczeństwa i obronę przed wrogami. Rosja w istocie dążyła do inkorporacji Królestwem Kartlii i Kachetii, co dokonało się w 1801 r. W 1810 r. Rosjanie przejęli także Królestwo Imeretii (w zachodniej Gruzji).

4  Rosja wcieliła w swe granice Dagestan i Chanat Szyrwański (położony na terenie obecnego północno-zachodniego Azerbejdżanu) w 1813 r.

5   Iwan Dybicz (1785-1831) – książę zabałkański, feldmarszałek rosyjski, uczestnik wojen z napoleońską Francją i z Turcją, stał na czele wojsk tłumiących powstanie listopadowe.

6  Katarzyna II (1729-1796) – córka niemieckiego księcia z dynastii Anhalt-Zerbst, żona cara Piotra III. Po obaleniu męża, w 1762 r. przejęła władzę jako cesarzowa Rosji, w tej roli umacniając jej dominację we wschodniej części Europy. Przesądziła o losie Rzeczypospolitej, korumpując jej elity polityczne, a gdy to uzna-wała za niewystarczające, także interweniując zbrojnie i przeprowadzając we współpracy z Prusami i Austrią rozbiory Polski.

7   Napoleon I Bonaparte (1769-1821) – francuski wojskowy i polityk. Po zamachu dokonanym 9 listopada 1799 r., obalającym rządy dyrektoriatu, objął władzę jako konsul. W 1804 r. koronował się na cesarza. Po serii wojen, związanych z jego zaborczą polityką, został pokonany przez koalicję, w której prym wiodły Anglia i Rosja. Został zesłany na Wyspę św. Heleny, na której zmarł.

8  Nawiązanie do postaci Michała I Bragançy (1802-1866) – króla Portugalii w latach 1828-1834, który zajął tron, łamiąc tym samym konstytucję i działając wbrew swemu bratu, cesarzowi Brazylii Piotrowi I (Dom Pedro), bowiem wedle umowy braci władczynią miała być córka Piotra Maria II (Michał obiecał ożenić się z nią w przyszłości). Doszło do wojny domowej, której zwycięzcą okazał się Piotr (wcześniej przekazał władzę w Brazylii swemu synowi) – wskutek tego na tron wróciła Maria.

9  Stefan Batory (1533-1586) – książę siedmiogrodzki od 1571 r., król Polski i wielki książę litewski od 1576 r., mąż Anny Jagiellonki. Był jednym z najwybitniejszych dowódców wśród władców Rzeczypospolitej, czego dowiódł w kampaniach przeciwko Moskwie (wojna o Inflanty, 1577-1582, z kampaniami połocką, wielkołucką i pskowską, zakończona rozejmem w Jamie Zapolskim).

10  Batu-chan (1205-1255) – mongolski władca, wnuk Czyngis-chana, twórca Złotej Ordy, która uzależniła od siebie księstwa ruskie, później zaś podzieliła się na kilka mniejszych chanatów, m.in. astrachański, kazański i krymski.

11  Carskie Sioło jest barokowym kompleksem pałacowo-parkowym, położonym ok. 25 kilometrów od Petersburga. Stanowiło rezydencję carów.

12  Iwan IV Groźny (1530-1584) – wielki książę moskiewski, car (od 1547 r.), sprawujący krwawe rządy autor wielkich reform administracyjnych, wojskowych i finansowych. Toczył zwycięskie boje z Tatarami, zakończone przyłączeniem chanatów kazańskiego, astrachańskiego i syberyjskiego. Prowadził także wojnę z Polską o Inflanty, zakończoną rozejmem w Jamie Zapolskim (1582).

13       Louis Gabriel Ambroise de Bonald (1754-1840) – francuski pisarz polityczny i polityk, jeden z najwybitniejszych tradycjonalistycznych myślicieli politycznych, zwolennik legitymizmu. Był merem Millau. Przeciwko rewolucji francuskiej zwrócił się po uchwaleniu w 1790 r. Konstytucji cywilnej kleru. W latach 1791-1797 przebywał na emigracji w Niemczech. Po powrocie do Francji publikował m.in. w „Journal des Débats” i „Mercure de France”. Negatywnie oceniał nadaną przez Ludwika XVIII Kartę konstytucyjną. W latach 1821-1822 był przewodniczącym Izby Deputowanych. W 1823 r. otrzymał tytuł wicehrabiego, został ministrem stanu i wszedł do Izby Parów. Po rewolucji lipcowej odmówił złożenia przysięgi Ludwikowi Filipowi, zrezygnował z godności para i powrócił w strony rodzinne. Napisał m.in.: Theorie du pouvoir politique et religieux (1796, 3 t.), La législation primitive considerée dans les derniers temps par les seules lumieres de la raison (1802, 3 t.), Essai analitique sur les lois naturelles du l’ordre social ou du pouvoir, du ministre et du sujet dans la société (1817), Recherches philosophique sur les premiers obj ts des connaisances morales (1818, 2 t.) i Démonstration philosophique du principe constitutif de la société (1827).

 

*  *  *

 

Artykuł O polityce wschodnio-południowej gabinetu petersburskiego ukazał się w „Pamiętniku Emigracji Polskiej”, 8 lipca 1832 r., przedruk za: Maurycego Mochnackiego pisma rozmaite: oddział porewolucyjny, Poznań 1863, s. 75-82.

 

Tekst opracowany w ramach projektu: Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.

 

 

 

Najnowsze artykuły

Znaczenie emigracji politycznej w polityce polskiej okresu zaborów

Radosław Żurawski vel Grajewski

Data dodania: 2019-01-15

Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego

Andrzej Waśko

Data dodania: 2019-01-15

O dyplomacji II RP (wywiad)

Mariusz Wołos

Data dodania: 2019-01-13