Artykuł
Sprawa litewska, sprawa białoruska. List do Ignacego Paderewskiego z 4 maja 1919 roku
Data dodania: 2018-10-19
Data dodania: 2018-10-19

Prezydent Ministrów Paderewski, jako drugi obok Dmowskiego delegat Polski na konferencję pokojową, przebywał od początku kwietnia 1919 r. w Paryżu. Piłsudski napisał do niego niżej przytoczony list o sytuacji politycz­nej, wytworzonej po zdobyciu Wilna.

Kopię tego listu, bez końcowej jego części, otrzymał Leon Wasilewski jako załącznik do listu, pisanego przez Piłsudskiego do niego i wydrukował ją w swej książce „Józef Piłsudski jakim Go znałem”, Warszawa 1935, Tow. Wyd. „Rój”, na str. 181–192.

Datę listu ustaliliśmy na podstawie protokołu aktów tajnych Adiutantury Generalnej Naczelnika Państwa.

 

 

Wielce Szanowny Panie Prezydencie!

Dziękuję za powinszowanie z powodu mojej operacji wi­leńskiej[1]; była ona dla mnie miłym odpoczynkiem po war­szawskiej pracy i pozostawiła nadzwyczaj serdeczne i miłe wspomnienia. Tak ciepłego i tak wzruszającego przyjęcia, ja­kiego doznałem sam i całe wojsko, nie oczekiwałem. Przeszło to wszystko, co można było sobie wyobrazić. Podaję kilka cha­rakterystycznych faktów, które świadczą o tym: chłopi pod Wilnem odstępowali kawalerii, idącej w awangardzie, nasienny owies. W jednej chwili po zajęciu dworca wileńskiego przez kawalerię stanęło kilkuset ochotników pod broń dla walki z bolszewikami. Gdym na drugi dzień Świąt przyjechał do Wilna, przez parę dni widziałem całe miasto, płaczące usta­wicznie ze wzruszenia i radości. Pomimo okropnego wygłodze­nia miasta ludność wpychała żołnierzom wszystko, co miała do jedzenia. Wszystkie te fakty ku wielkiej mojej radości zawią­zały pomiędzy wojskiem a ludnością serdeczny i długotrwały związek. Znacznie gorzej było z Żydami, którzy przy panowa­niu bolszewickim byli warstwą rządzącą. Z wielkim trudem wstrzymałem pogrom, który wisiał po prostu w powietrzu z po­wodu tego, że ludność cywilna żydowska strzelała z okien i da­chów i rzucała stamtąd ręczne granaty.

Odezwę swoją do ludności zakomunikowałem już Panu telegraficznie[2]. Wobec tego, że Wilno samo znalazłem opu­szczone zarówno przez Polaków, jak i przez Litwinów i Biało­rusinów, nie mogłem utworzyć czegokolwiek szerszego po za­jęciu Wilna[3]. I Polacy, i Litwini, i Białorusini przy pertrak­tacjach z nimi oglądali się jedni na Warszawę, drudzy na Ko­wno lub Mińsk, gdzie wyemigrowała większość ich przedsta­wicieli. Do żadnej decyzji nie mogłem ich doprowadzić. Wsku­tek tego zatrzymałem się na rozwiązaniu kwestii takim, które by nie zamykało drogi w żadnym kierunku. Zapewniłem ogólnikowo o konieczności wypowiedzenia się co do losu kraju samej ludności i utworzyłem komisariat cywilny, któ­rego pierwszym zadaniem będzie ułatwienie właśnie tego wypowiedzenia się. Nie dałem zaś żadnej obietnicy ani co do miejsca, ani co do formy tego wypowiedzenia się, albowiem przy tak nieokreślonych odpowiedziach, jakie otrzymałem od przedstawicieli ludności, nie chciałem podnosić żadnej spornej kwestii. Dla zaznaczenia jednak ogólnej tendencji, zrobiłem dwie rzeczy. Jedna to, że zatytułowałem odezwę do mieszkań­ców Wielkiego Księstwa Litewskiego, biorąc w ten sposób Li­twę historyczną jako całość. Drugie: ustanowiłem zarząd mia­sta w ten sposób, aby do niego wchodzili przedstawiciele nie tylko Polaków, ale i Żydów oraz innych narodowości. Tak, jak oczekiwałem, największy opór okazali Litwini, którzy po pew­nych wahaniach odmówili wejścia do zarządu miejskiego. Ży­dzi zgodzili się na wydelegowanie wybranych przeze mnie de­legatów, Białorusini wysłali zgodnie z żądaniem jednego. Przez ten czas, com był w Wilnie, i do dzisiaj sytuacja nie naprawiła się wcale.

Jak przypuszczałem z góry, zajęcie Wilna postawiło całą kwestię wschodu na porządek dzienny i teraz każda ze stron zainteresowanych zmuszana jest do wypowiedzenia się i do przetargów. Położenie jest następujące: Polacy w swej opinii są podzieleni. Odbija się to na uchwałach Sejmu, które z jed­nej strony zostawiają furtki dla możliwości innego rozwiązania przez uznanie zasady swobodnego wypowiedzenia się ludności miejscowej, nie wyłączając Litwinów i Białorusinów. Pomimo wściekłej naganki aneksjonistów sprawa dotąd jest nierozstrzy­gnięta, gdyż w tej nagance każdy wyczuwa personalny element walki narodowych demokratów ze mną.

Teraz o Litwinach. Ci naśladują naszych endeków w sto­sunku do Białorusinów. Jak jedni, opierając się na Entencie, chcą spokojnie podzielić Białorusinów na dwie części, oddając ich ogromną większość Rosji, tak znowu Litwini, opierając się na Niemcach, mają akurat ten sam plan – to znaczy stworzyli sobie koncepcję, której obecnie się uparcie trzymają, że całe Kowieńskie, Grodzieńskie, Wileńskie i niewielka część Mińszczyzny, a w dodatku i całe Suwalskie zapewne z polskimi po­wiatami stanowi już państwo litewskie z Tarybą[4] na czele.

Resztę Białorusi zupełnie tak samo, jak endecy, oddają Moska­lom. Z tego też powodu po zajęciu przez nas Grodna i Wilna próbowali założyć protest przeciwko „wkroczeniu wojsk pol­skich do Państwa Litewskiego”. Wojskowo wymagali czegoś w rodzaju kondominium w Wilnie jako podstawy dla ich dzia­łań przeciwko bolszewikom. Na tej zaś podstawie żądali rów­nież oddania im kolei od Oran do Wilna. Pertraktacje te pro­wadzili już po moim wyjeździe z Litwy z gen. Szeptyckim[5], który wymógł zatrzymanie jakichkolwiek ruchów ich wojsk i prze­niesienie pertraktacji do Warszawy[6].

Wobec tego, że ich wojska, zresztą bardzo nieliczne i dość marnie zorganizowane, stoją właściwie pod komendą nie­miecką, nie mogę na te ich żądania się zgodzić, a nie chcąc przeszkadzać zrobieniu frontu przeciwko bolszewikom na pół­noc od Wilna, dopóki nie zbiorę więcej wojsk na tym froncie, przeciwstawię ich żądaniom swoje, polegające na: a) opuszcze­niu przez Niemców powiatów suwalskiego, augustowskiego i sejneńskiego, co mi zabezpiecza kolej z Białegostoku do Gro­dna i oddaje w ręce polskie powiaty z polską ludnością; b) poza tym linię demarkacyjną chcę mieć taką, by dawała w moje ręce Olitę, od Olity na północ szła przez Stokliszki, Żyżmory, Rzeczany (pomiędzy stacjami Koszedary i Żośle), Juchniańce, Bogusławiszki, Wileję (w pół drogi pomiędzy Szyrwintami a Wił-komierzem). Wszystkie wymienione miejscowości miałyby wchodzić do naszej linii. Oddaję w ten sposób możność dzia­łania przeciw bolszewikom w stronę Wiłkomierza oraz pozo­stawiam w ich posiadaniu stację węzłową Koszedary, która za­bezpiecza kolejową łączność Kowna z Szawlami i Libawą. Na­tomiast linia demarkacyjna idzie na północ od Wilna, że samo posiadanie Wilna nie jest zanadto zagrożone. Oprócz tego ta linia demarkacyjna biegnie mniej więcej wzdłuż granicy etno­graficznej i językowej litewskiej. Co do obu tych punktów a i b proszę bardzo o współdziałanie i nacisk odpowiedni w Paryżu.

Wracając do Litwinów, to pomimo protestów zasadni­czych co do wkroczenia naszego jakoby na ich terytorium, daje się zaznaczyć małe zawahanie w ich nieprzejednanym sta­nowisku. O ile nie poddadzą się oni w zupełności Niemcom, sądzę, że można i należy, nie dając odpowiedzi na ich protesty, pertraktować z nimi dalej i wyszukiwać pomiędzy nimi typy bardziej ugodowo względem nas usposobione. Jak mnie się zdaje, dużą rolę wśród nich odgrywają pieniądze. Również mo­żna robić na nich nacisk przez Białorusinów, do których teraz przechodzę.

Część Białorusinów uległa koncepcji litewskiej (jak mnie się zdaje głównie pod wpływem niemieckich narad) i repre­zentacji przy kowieńskiej Tarybie. Białoruś okrojono i podzie­lono przez koncepcję Taryby. Na tej podstawie sformowano właśnie w Grodnie jakieś urzędy białoruskie, no i pułk pie­choty białoruskiej, liczący wraz z 5 czy 6 pułkownikami „summa summarum” 400 ludzi. Pomimo wszelkiego nacisku Niem­ców, aby wywołać pomiędzy tymi urzędami i wojskiem kon­flikt przy naszym zajmowaniu Grodna, nie udało się to najzu­pełniej. Pułk ten białoruski pozostał w Grodnie, godząc się na to, by podczas swego pobytu w Grodnie był pod komendą pol­ską, zastrzegając sobie jedynie prawo komunikować się z Ko­wnem, jako ze swoim centrum. Pułk ten przy uroczystościach po zajęciu Grodna defilował przed naszym generałem na ró­wni z baonami polskimi. Co się tyczy urzędników, to przedsta­wiciel ich obecnie przyjechał do Warszawy i zajmuje stano­wisko bardzo ugodowe.

Jeszcze bardziej ugodowe i kontrniemieckie, a zarazem i kontrlitewskie w stosunku do koncepcji Taryby stanowisko zajmują rady białoruskie, a raczej resztki tych rad, które były pod panowaniem bolszewickim[7]. Żądają one bowiem, by Bia­łoruś nie była podzielona przez nikogo i proszą o pomoc Pol­ski dla osiągnięcia tego celu. Ten atut przy swoim rozwoju daje się łatwo wygrywać przeciw litewskim pupilom Niemców. Nie trzeba tylko w stosunku do Białorusinów stać na stanowisku tym samym, na jakim stoi Taryba z tą jedynie różnicą, że do podziału Białorusi z Rosją stanęliby nie Litwini ani Niemcy, ale Polacy.

W całej tej kwestii prosiłbym bardzo o jakieś szczegółowsze dane co do stanu tej sprawy w Paryżu i do możliwości takiego czy innego jej rozwiązywania oraz co do kroków, ro­bionych w tej sprawie przez Pana w Paryżu wobec przedsta­wicieli Ententy.

Pomiędzy innymi prosiłbym o zrobienie nacisku w Pa­ryżu na to, aby Misja Francuska w Kownie w swoim przeciw­działaniu pracy Niemców wśród Litwinów nie obierała fałszywej metody. Mianowicie, doszły do mnie wiadomości, że dla osiągnięcia swego celu Misja Francuska stara się wetknąć do wojsk formowanych przez Niemców z Litwinów możliwie wielką ilość oficerów rosyjskich. Rozumie Pan dobrze, że jest to sposób, sprzeczny zupełnie z naszymi interesami, robiący Litwinów w stosunku do nas bardziej nieustępliwymi, a zresztą nieosiągający zupełnie celu…

 

 

*  *  *

Tekst opracowany w ramach projektu: Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.

 



[1] Mowa o zdobyciu Wilna 19 kwietnia 1919 r. [przypis z wydania oryginalnego Pism zbiorowych J. Piłsudskiego]

[2] Mowa o „Odezwie do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa litewskiego” z dnia 22 kwietnia 1919 r., str. 75 [przypis z wydania oryginalnego Pism J. Piłsudskiego].

[3] Przed zajęciem Wilna była podjęta przez Piłsudskiego próba zorganizowania przedstawicielstwa politycznego ziem b. Wielkiego Księ­stwa Litewskiego, złożonego z Polaków, Litwinów i Białorusinów. W pertraktacjach tych ze strony Białorusinów brali udział Rak-Michajłowski i Smolicz. Dla porozumienia się z Kownem zostali desygnowani Michał Romer i Zygmunt Jundził [przypis z wydania oryginalnego Pism J. Piłsudskiego].

[4] „Taryba” była to stworzona w Kownie w r. 1917 przez okupa­cję niemiecką Rada Narodowa litewska, odpowiadająca mniej więcej polskiej „Tymczasowej Radzie Stanu” [przypis z wydania oryginalnego Pism J. Piłsudskiego].

[5] Stanisław Szeptycki (1867-1950) – hrabia, generał w armii austro-węgierskiej, dowódca Legionów Polskich, generał wojska polskiego w II RP, szef Sztabu Generalnego (1918-1919), brał udział w wojnie z bolszewikami, był ministrem spraw wojskowych. W czasie zamachu majowego pozostał wierny obalonym władzom, z tego powodu został przez nowe przeniesiony w stan spoczynku.

[6] Gen. Szeptycki w depeszy do Naczelnego Wodza z dnia 30 kwiet­nia 1919 r. donosił, że do Lidy zgłosili się litewscy oficerowie płk. Adamkowicz i mjr. Szkirpa z żądaniami, o których mowa w liście. Zawiado­mili oni również gen. Szeptyckiego, że batalion wojsk litewskich, który zajął Orany, ma rozkaz obsadzenia linii kolejowej Grodno-Wilno [przypis z wydania oryginalnego Pism J. Piłsudskiego].

[7] „Rady białoruskie” powstały z końcem 1917 r. za czasów rzą­dów Kiereńskiego [przypis z wydania oryginalnego Pism J. Piłsudskiego].

Najnowsze artykuły

Znaczenie emigracji politycznej w polityce polskiej okresu zaborów

Radosław Żurawski vel Grajewski

Data dodania: 2019-01-15

Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego

Andrzej Waśko

Data dodania: 2019-01-15

O dyplomacji II RP (wywiad)

Mariusz Wołos

Data dodania: 2019-01-13