Artykuł
Pokój i wojna
Data dodania: 2018-10-30
Data dodania: 2018-10-30

Jednym z najciekawszych bez wątpienia symptomatów, który uderza od samego zawiązku sporu turecko-rosyjskiego, jest ów stan pośredni, w jakim znajduje się Europa: pośredni między pokojem a wojną, a raczej będący pokojem i wojną, bo cechy pierwszego i drugiej w nim się znajdują. Przejście do tego stanu nagle i bez przygotowania, jednocześnie prawie z zerwaniem stosunków dyplomatycznych między Rosją a Portą i wysłaniem floty francuskiej do Salaminy, było najlepszym dowodem, że spór o protektorat chrześcijan wyznania prawosławnego poddanych Turcji, wywołany misją księcia Menszykowa[1], był sprawą europejską. Od pół czwarta też roku przeszło Europa z ciągłym i niezaprzeczonym życzeniem pokoju, odzyskać go nie mogła; lubo wojna pomimo kampanii Omera[2] Paszy nad Dunajem i huku dział pod Sewastopolem nie otrzymała ani na chwilę, że tak się wyrażę, praw obywatelstwa, to jest nie była uważana za stanowczą; nie spodziewano się po niej żadnego rezultatu, nie pozwalano jej  się przenosić według woli lub prawideł strategii i ograniczano ją ciągle do względów dyplomatycznych czyli pokojowych. I słusznie, skoro układano się ciągle o pokój prowadząc wojnę. Anomalia ta sprowadzić musiała stan anormalny, i w takim też zostawała Europa od r. 1853. Miała i pokój i wojnę.

Sprzeczność tych dwóch żywiołów, spotykających się w jednej chwili w społeczeństwie europejskim i wywierających na nie każdy wpływ swój właściwy, odbijała się w każdej czynności rządowej i prywatnej, widoczną była w kierunku ogólnym opinii, jak w pojedynczych usposobieniach umysłu. Nikt żadnego nie opuszczał projektu, ale nikt nie rachował na jednoroczną przyszłość; spekulacje szły swoim trybem, ale bez żadnego zaufania. Nikt nie przewidywał, bo wszelkie przewidywania na razie dzieliły się na kategorie: co będzie w razie pokoju, a co w razie wojny. Społeczność była w oczekiwaniu nie jednej lub drugiej z tych ewentualności, lecz w oczekiwaniu prostej decyzji: czy to co istnieje jest pokojem lub wojną.

A było to i jednym i drugą. Bo pokój przecież nie na tym tylko zawisł, aby nie staczano bitew; tak jak wojna nie zależy od tego tylko, aby nadchodziły ciągle biuletyny obwieszczające wygrane lub przegrane. Branki, uzbrajania, przechody wojsk, podatki, pożyczki, oto symptomaty wojny, nawet chociażby ta nie była jeszcze wydana; jak znowu wystawy przemysłowe, reformy administracyjne, odwiedziny monarsze, ruch kapitałów, dowodzą i słusznie pokoju nawet wobec najwojenniejszych telegraficznych depesz. Owóż szczególnego tego zjawiska byliśmy świadkami w Europie: cechy pokoju i wojny występowały równocześnie i obok siebie, a to nie tylko w państwach prowadzących wojnę, ale i u tych, które w walce udziału nie brały. Nie brakłoby dowodów, gdyby tego obszernie dowodzić przyszło.

Taki był stan rzeczy w Europie z nadejściem stycznia roku pańskiego 1856. Czuł jednak każdy, że stan takowy długo trwać nie może. Gabinety nawet były podobno tego przekonania, że stanęły u kresu wszystkich usiłowań, jakie tylko dyplomacja uczynić może, aby przy ciągnącej się wojnie z pokojem zupełnie nie zerwać. Jedno drugiemu koniecznie z pola całkiem ustąpić musiało. Europa z rozpoczynającą się wiosną miałaby nie już pokój i wojnę, ale pokój albo wojnę. Alternatywa była zdaje się nieuchronna, jako kres wszelkich usiłowań ludzkich. Zgodzono się przeto na ultimatum mające stan Europy na jedną lub drugą przechylić stronę: postawiono je Rosji do przyjęcia lub odrzucenia. Ultimatum, jak wiadomo, zostało przyjęte.

Nie ma się przeto czemu dziwić, że wypadek ten z wielkim zadowoleniem wszędzie prawie był przyjętym. Kończy on ów stan anormalny pokoju i wojny, jaki cisnął Europę od lat kilku, i kończy przeważając szalę na rzecz pokoju, który był ciągle powszechnym europejskim żądaniem. Prawdopodobieństwo pomyślnego skutku ludzkich usiłowań jest tak wielkie, iżby je pewnością nazwać można, gdybyśmy nie wiedzieli, że pokój i wojna ostatecznie od Pana Zastępów zależą. „Ci wszyscy co rządy mają w swym ręku, mówi Bossuet[3], czują to najlepiej, iż wyższej władzy są poddani. Czynią zwykle więcej lub mniej, niż chcą uczynić; a w działaniach ich jest zawsze pewien niespodziany i nieobrachowany skutek: słowem, nie ma władzy ludzkiej, która by nie służyła innym celom prócz swoim własnym. Bóg sam jeden tylko może sprowadzić wszystko do tego, co chce. Dlatego też wszystko zadziwia, kiedy się patrzy jedynie na przyczyny szczególne, a jednakowoż wszystko postępuje i idzie naprzód w naznaczonym opatrznym porządku...”.

 

Pierwodruk: „Czas: dodatek miesięczny”, styczeń 1856

 

*  *  *

Tekst opracowany w ramach projektu: Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.

 



[1] Aleksandr Mienszykow (1787-1869) – rosyjski książę, dyplomata, żołnierz armii carskiej, od 1833 r. admirał, generał-gubernator Finlandii (1828-1837), szef poselstwa rosyjskiego w Stambule (1853), głównodowodzący wojsk rosyjskich w wojnie krymskiej (1853-1855), zdymisjonowany po przegranych bitwach nad Almą, pod Bałakławą i pod Inkermanem, generał-gubernator Kronsztadu (1855-1856).

[2] Omer Pasza (1806-1871) – Serb pochodzący z Chorwacji, wojskowy w służbie tureckiej, marszałek od 1864 r. Tłumił antytureckie powstania w Albanii, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze oraz na Krecie, walczył z Rosją w czasie wojny krymskiej, m.in. dowodził armią nad Dunajem.

[3] Jacques Bénigne Bossuet (1627-1704) – francuski duchowny, biskup Condom i Meaux, teolog, pisarz i historyk, ważna osobistość na dworze Ludwika XIV, wychowawca jego syna – Wielkiego Delfina (Ludwika Burbona), zwolennik monarchii absolutnej, członek Akademii Francuskiej, autor m.in. Discours sur l'histoire universelle (1679).

Najnowsze artykuły

Znaczenie emigracji politycznej w polityce polskiej okresu zaborów

Radosław Żurawski vel Grajewski

Data dodania: 2019-01-15

Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego

Andrzej Waśko

Data dodania: 2019-01-15

O dyplomacji II RP (wywiad)

Mariusz Wołos

Data dodania: 2019-01-13