Artykuł
Wedle zasad moralności chrystusowej
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01

Pierwodruk: Kraków 1930. Przedruk: S. Estreicher, Konserwatyzm krakowski. Wybór pism, Kraków 2012.

 

 

„Władzę wykonywa Prezydent Państwa wedle zasad moralności Chrystusowej i nie może być w tym żadną normą ograniczonym”. (Projekt Konstytucji W. L. Jaworskiego z roku 1928, art. 1).

 

Na parę dni przed śmiertelnym wypadkiem śp. W. L. Jaworskiego1 ogłosiłem w „Czasie” z okazji zjazdu Kochanowskiego obszerniejszy artykuł (pt. Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie!), w którym rozbierając poglądy polityczne Kochanowskiego zaznaczyłem, że mają one styczność z jednym z przepisów Projektu Konstytucji, ogłoszonego w r. 1928 przez śp. Jaworskiego. Uwaga ta wydała się wówczas wielu czytelnikom paradoksalną, a w każdym razie niewytłumaczoną: Kochanowski i… Jaworski? Śp. Jaworski zwrócił się też do mnie listownie z pytaniem o bliższe jej znaczenie. Nie mogłem Mu już udzielić odpowiedzi, bo zgon Jego temu przeszkodził, ale pragnę obecnie bliżej moje zdanie uzasadnić, bo mam przekonanie, że podobieństwo, choć nieświadome, nie jest przypadkowe, to znaczy ogniw pośrednich pozbawione. I Kochanowski i Jaworski czerpali obaj z tej samej krynicy: z tomistycznej teorii o państwie. Kochanowski czerpał pośrednio (zapewne rozczytując się w Orzechowskim2, który św. Tomasza3 znał i przerabiał na swój użytek) – Jaworski w ostatnich latach zapoznał się również z Summą św. Tomasza, a „uniwersalistyczną” jej konstrukcję życia społecznego szczerze podziwiał. Stąd Kochanowski doszedł do żądania, aby „prawo Boże” było podstawą rządów monarszych; stąd też wprowadził tak niespodziewanie Jaworski zacytowany na czele ustęp do art. 1 swojego Projektu Konstytucji.

Problem oparcia życia państwowego na jakimś trwałym fundamencie, który by zapewnił prawu możliwą powagę i stałość, zajmuje świat od niesłychanie dawnych czasów. Jaworski w ciągu swoich wieloletnich rozmyślań nad tym problemem doszedł do przekonania, iż nasz dzisiejszy porządek, opierający prawo na „woli ogólnej” ludu, nie daje żadnych gwarancji niezmienności i sprawiedliwości; toteż, że należy oprzeć prawo na absolutnej moralności, a taką jest tylko moralność religijna, wywodząca się z nauki Chrystusowej. W zdaniu tym utwierdziła go lektura pism dwóch wielkich pisarzy chrześcijańskich z wieków średnich: św. Augustyna4 (Civitas Dei) i św. Tomasza (Summa Theologiae; dzieła De regimine principum przypisywanego św. Tomaszowi, a w każdym razie rozwijającego jego naukę5 – nie znał, jak to stwierdziłem w jednej z rozmów na ten temat).

Św. Augustyn był pierwszym, który w brzasku nowej ery zmagał się z problemem stosunku porządku prawnego, czyli państwa do moralności chrześcijańskiej. A rozwiązał ten problem nawiązując do pojęć Starego Testamentu, który tak często cytuje i który służy mu za arsenał argumentów. Odtąd – za jego śladem – szukają i inni pisarze kościelni głównych swych argumentów w świętych dziejach Izraela, żądając, aby monarcha był wykonawcą nakazów etyki religijnej. Za jego też śladem powtarza zresztą i Jaworski: „prawdziwa sprawiedliwość istnieje tylko w takiej rzeczy pospolitej, której założycielem i rządcą (conditor et rector) jest Chrystus”.

Na teoriach św. Augustyna próbuje oprzeć porządek prawny swojej monarchii najgenialniejszy władca wczesnego średniowiecza Karol Wielki6. W wydawanych przez niego „kapitularzach” brzmi nieustannie pogląd, powtarzany potem przez całe wieki średnie, iż monarcha jest namiestnikiem Boga na ziemi, namaszczonym w tym celu przez Kościół, i że ma on urzeczywistniać rozkazy boże: praecepta Dei. Serenissimus et chrisitianissimus dominus7 – czytamy w ustawie z r. 802 – wysłał swoich wysłańców (możnowładców i biskupów) w różne strony państwa, nakazując, aby pilnowali, by wszyscy pod każdym względem żyli wedle Boga nakazów, sprawiedliwymi sposobami (ratio) i sprawiedliwym sądem rządzeni”.

Kryje się w tym zaród doniosłych kolizji między państwem a moralnością, a inaczej mówiąc między prawem świeckim a prawem „bożym”, zawartym w obu Zakonach (lex vetus i lex nova8). Już w wieku IX rozwija Kościół teorię, że prawo „boże” ma moc wyższą niżeli świeckie. Biskup Hinkmar z Reims9, piszący pod koniec IX wieku, formułuje to w następujący sposób, mówiąc o sądownictwie króla: jeśliby król miał decydować w takiej sprawie, której prawo świeckie nie reguluje, albo co do której postanawia zbyt okrutnie, niezgodnie z chrześcijańskim poczuciem prawa, to król ma się naradzić ze znawcami obu praw (świeckiego i bożego) i starać się, o ile można, rozstrzygnąć zgodnie z obu prawami; ale gdyby to nie było możliwe, prawo świeckie ma ustąpić miejsca bożemu.

Mamy więc gotowy powód do ciągłych konfliktów między moralnością chrześcijańską a prawem świeckim – i konflikt taki w formie coraz to ostrzejszej istotnie się pojawia. Konflikt dlatego staje się coraz to ostrzejszy, ponieważ Kościół interpretuje pojęcie „prawa bożego” coraz to rozciągliwiej. „Prawem bożym” są w jego oczach nie tylko nakazy etyczne Starego i Nowego Testamentu, ale i pozytywne prawo kościelne. Już przecież sfałszowany zbiór Benedykta Lewity10(starszy od Hinkmara) głosił zasadę, wedle której żadna świecka ustawa kolidująca z kanonami lub z dekretami papieży nie ma znaczenia. O zasadę tę musiała być stoczona walka. I trwała ona istotnie przez całe wieki średnie; zwłaszcza skoro wyciągnięto z niej konsekwencję, że monarcha działający wbrew „prawu bożemu” – w najobszerniejszym tego słowa znaczeniu – może być przez lud pozbawiony władzy, a poddani mogą być od posłuszeństwa wobec niego przez Kościół zwolnieni.

Konsekwencję taką brano w wiekach średnich bardzo poważnie i ściśle – i niejednym władcą ona zachwiała. Jak wszystkie sporne kwestie średniowieczne, tak i tę starał się omówić i rozwiązać św. Tomasz. W obronie zdania, iż Kościół może uwalniać poddanych od posłuszeństwa głowie państwa, okazuje on wprawdzie duże umiarkowanie, ale w zasadzie (tak w Summie, jak zwłaszcza w natchniętym jego teorią traktacie De regimine principum) zdanie to uznaje. Przyznaje wyraźnie poddanym pokrzywdzonym przez „tyrana” prawo do jego obalenia, prawo do buntu. Wszystko to sprawia, że w późniejszych wiekach wszyscy „wrogowie monarchii absolutnej” (monarchomachowie11) na nim się opierają.

Przeciwko tak daleko idącym wnioskom wyciąganym z nakazu, aby monarcha skrępowany był „prawem bożym”, zjawia się jednak w w. XIV i XV w Europie Zachodniej silna reakcja ze strony władzy świeckiej. Posługuje się ona jako bronią prawem rzymskim. Na podstawie tego prawa starają się wykazać juryści, iż naród rzymski (a wraz z nim inne narody) przenosił na swego władcę całą pełnię zwierzchnictwa ludowego za pomocą tzw. lex regia. To przeniesienie władzy jest nieodwołalne i ani lud, ani nikt inny raz przeniesionej władzy nie może monarsze odebrać, a tym samym nie może tego zrobić Kościół, choćby nawet monarcha wszedł z nim w kolizję. W ten sposób władza monarsza powinna być uwolniona od nadzoru kościelnego i może urzeczywistniać bez przeszkody wymagania racji stanu, nawet jeśli one nie odpowiadały (co się często zdarzało) moralności chrześcijańskiej.

Głównymi przeciwnikami skrępowania monarchy etyką chrześcijańską („prawem bożym”) są zwłaszcza niektórzy z humanistów, a między nimi najgłośniejszy i najwybitniejszy Machiawel12 na przełomie XV i XVI wieku. Przez cały wiek XVI toczy się walka umysłowa pomiędzy zwolennikami tezy, że monarcha nie jest moralnością związany, ale jedynie tylko najwyższym interesem państwowym – a pomiędzy zwolennikami średniowiecznego poglądu, którzy teorię św. Tomasza rozwijają dalej, głosząc namiętną walkę z „tyranami” i posuwając się nawet tak daleko, że pozwalają w pewnych wypadkach niesprawiedliwego tyrana zamordować. Walka ta toczy się i w Polsce – wszak jeden z traktatów ogłoszonych w Polsce w r. 1506 drukiem głosi nawet uprawnienie do zabijania tyranów.

Jednym z najbardziej utalentowanych publicystów, który podejmuje w Polsce XVI stulecia zdanie św. Tomasza i stara się je w duchu polskiego nacjonalizmu rozwinąć (zastępując zwierzchnictwo papieskie zwierzchnictwem prymasa), jest Stanisław Orzechowski. Należy on do nielicznych u nas znawców pism św. Tomasza. Jego Summę cytuje niejednokrotnie, a nawet zna traktat De regimine principum, co jest w ówczesnej Polsce wielką rzadkością. Poszukując sposobów ograniczenia władzy monarszej, podaje bardzo oryginalną konstrukcję państwa, nazwaną przez niego Quincunx. Ma ona polegać na tym, iż król polski otrzymuje od Boga za pośrednictwem kapłana boskiego, tzn. arcybiskupa gnieźnieńskiego, koronę i miecz. Kapłan-koronator, który mu miecz wręczył, ma wskutek tego prawo sądu nad królem, ile razy król postąpi niesprawiedliwie. Posłuchajmy samego Orzechowskiego:

 

Dał tobie, Królu, pan Bóg przez kapłana swego miecz, abyś tym mieczem sprawiedliwość w królestwie twym czynił; jeśliże ty sprawiedliwości tej zaniechasz, kapłan koronator twój napominać cię o to i sądownie upornego karać cię za to ma; a jeśliże kapłan, pochlebując albo folgując tobie, zamilczy krzywdy i sprawiedliwości twej, pan Bóg tak kapłana przeto sądzić i karać będzie, jako sądził i karał kapłana onego Heli, przeto, iż on nie karał przestępnych onych przełożonych synów swoich, Ophni et Phinees. Wiele przykładów w Piśmie Świętem znajdziecie, skąd to znać możemy, iż Pan Bóg srogo się mści sprawiedliwości swej wzgardzonej tak nad królami, jak też i nad kapłanami; która sprawiedliwość aby ustawiczna między ludźmi w królestwie chrześcijańskim była, dał nam pierwej kapłana, a po tym przez kapłana dał ludziom króla. I był kiedyś czas, kiedy króla nie było na świecie żadnego i przyjdą jeszcze ostatnie przed Sądem Bożym czasy, w których królowie poginą wszyscy, tak jako o tym prorok Daniel z dawna nam opowiada: A zasie czasu nigdy nie było ani sądnego dnia nie będzie, którego by czasu kapłana nie było na tym świecie… Wieczna rzecz kapłan jest, a król doczesny jest urząd. Nie poprzysięgał Bóg królom wiecznie chować królestwa, ale kapłanom poprzysiągł wiecznie chować kapłaństwo. Kapłan u Boga wybranym i wiecznym naczyniem jest, przez które sprawiedliwość swą Bóg między ludźmi sprawuje i przez które dary swoje wszystkie ludziom daje.

 

Za Orzechowskim powtarza późniejsza literatura polska chętnie tezę, że monarcha jest związany prawem bożym, rozumiejąc przez to etykę. Natomiast jest Orzechowski odosobniony w swoim zdaniu, jakoby arcybiskup gnieźnieński miał prawo sądzić go i składać z tronu. Orzechowski sam przyznaje, iż ta jego teoria natrafiała u szlachty na wielki opór, zwłaszcza oczywiście u protestanckiej. Na sejmach zresztą zaprzeczano wielokrotnie możliwej interpretacji, że „prawem bożym” są także ustawy kościelne, a nie tylko przykazania starego i nowego Zakonu. Obawa przed tym sprawiła, że teza Orzechowskiego nie została nigdy praktycznie przeprowadzoną.

Nie tylko antymonarchiści jak Orzechowski, ale i zwolennicy władzy królewskiej w Polsce, jak Kochanowski (choć humanista), jak Skarga uspokajają obawy społeczeństwa przed absolutum dominium wskazaniem na istnienie „prawa bożego”. Skarga poświęcił tej kwestii VII kazanie sejmowe pt. O prawach niesprawiedliwych albo o piątej chorobie Rzeczypospolitej. Ustanawia on następującą hierarchię praw: pierwsze przyrodzone, które Bóg palcem swoim napisał w sercach naszych, a z którego wszystkie inne jako rzeki ze źródła wychodzą. Drugie Mojżeszowe oraz prawo zawarte w Nowym Zakonie. Trzecie kościelne, które ludzie duchowni stanowią, zwłaszcza papieże i koncylia. A czwarte dopiero prawa królewskie i Rzeczypospolitej, które są o tyle dobre, o ile nie są z poprzednimi w niezgodzie. Tylko tymi królestwami Bóg się opiekuje i krzywdy im nie dopuszcza, które prawami i ustawami swoimi nie stoją w przeciwieństwie z prawem bożym.

Zwycięstwo sejmowładztwa i zepchnięcie króla do roli manekina uczyniło całą tę kwestię w Polsce nieaktualną. Wznawia się ona dopiero obecnie, gdy nam znowu przychodzi samodzielnie myśleć i radzić o odpowiednim dla nas ustroju. Poruszył ją – nie nawiązując zresztą do naszych pisarzy szesnastowiecznych – śp. Jaworski w zacytowanym powyżej ustępie Projektu konstytucji. Przyświecała mu przy tym ta sama myśl, iż „prawo boże” niezmienne i absolutne może być jedynym fundamentem porządku prawnego, a nie wola królewska czy „wola ogólna” ludu, względna i zmienna, a przeto często niesprawiedliwa. W „prawie bożym”, w „moralności chrześcijańskiej” szuka jednak śp. Jaworski lekarstwa na inną chorobę, niźli szukał Orzechowski i inni. Tamci widzieli w nim środek na skrępowanie suwerena-monarchy, dążącego lub mogącego dążyć do władzy absolutnej. Dla Jaworskiego jest „prawo boże” lekarstwem przeciwko nowoczesnemu suwerenowi, przeciw zwierzchniczej władzy mas wyborczych, a raczej suwerennym aspiracjom posłów, zasłaniających się wolą mas. Różnicy tej nie przeczę, owszem pragnę ją podkreślić – ale bynajmniej ona, moim zdaniem, nie usuwa trudności, która była tak charakterystyczna dla wieków średnich, a mianowicie pytania: czy głowa państwa związana moralnością chrześcijańską i nieograniczona w tym „żadną normą prawną” ma swobodę w jej wykładni, czy też związana jest w pojmowaniu moralności interpretacją władzy duchownej, będącej z natury rzeczy komentatorem „prawa bożego” i władzą uprawnioną do jego rozwijania w kanonicznych przepisach? O tę trudność rozbija się i zapewne rozbije cały pomysł Projektu Konstytucji13.

 

 

Przypisy

 

1               Władysław Leopold Jaworski (1865-1930) – prawnik-konstytucjonalista i filozof prawa, od 1898 r. profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Politycznie związany ze środowiskami konserwatywnymi. W ramach konserwatywnego Klubu Społecznego – wraz m.in. ze Stanisławem Estreicherem i Adamem Krzyżanowskim – wspierał politykę namiestnika Galicji Michała Bobrzyńskiego. W 1900 r. został redaktorem politycznym „Czasu”, zaś rok później posłem na galicyjski Sejm Krajowy. W 1907 r. współtworzył Stronnictwo Prawicy Narodowej. W czasie I wojny światowej był wiceprezesem, a w 1915 r. prezesem Naczelnego Komitetu Narodowego. Po 1918 r. wrócił do pracy naukowej na UJ – w 1919 r. został dziekanem Wydziału Prawa. Zmarł na skutek nieszczęśliwego wypadku w Milanówku pod Warszawą.  W dyskusji ustrojowej II RP sporą rolę odegrał jego Projekt konstytucji; przedstawił w nim swoją wizję ustroju państwa polskiego, polemiczną względem Konstytucji marcowej, która do pewnego stopnia stała się inspiracją dla Konstytucji kwietniowej.

2              Stanisław Orzechowski (1513-1566) – ksiądz, pisarz i myśliciel polityczny. Potępiany przez hierarchię kościelną z powodu swych poglądów i trybu życia (występował przeciwko celibatowi, ożenił się i doczekał licznego potomstwa), ekskomunikowany, z czasem powrócił na łono Kościoła katolickiego (pozostając jednak w związku małżeńskim). Uwielbiany na sejmikach piewca „złotej wolności” szlacheckiej, jeden z głównych ideologów ruchu egzekucji praw. Autor dzieł takich jak m.in. Rozmowa albo Dyjalog około egzekucyjej Polskiej korony (1563) oraz Quincunx, tj. wzór Korony Polskiej (1564).

3               Św. Tomasz z Akwinu (1225 lub 1226-1274) – dominikanin, doktor Kościoła, jeden z najwybitniejszych filozofów i teologów chrześcijańskich. W swojej filozofii korzystał w dużej mierze z dorobku Arystotelesa. Główne dzieła: De ente et essentia (1255), Summa contra gentiles (1254-1256), Summa theologiae (1269-1273)

4              Św. Augustyn (354-430) – filozof i teolog, ojciec i doktor Kościoła, biskup Hippony, autor słynnych Wyznań oraz De civitate dei (O państwie Bożym).

5               Przyjmuje się – choć budzi to kontrowersje – że dzieło to, rozpoczęte przez Tomasza z Akwinu, ukończył Bartłomiej z Lukki (ok. 1236-1327), dominikanin, włoski teolog i historyk Kościoła.

6              Karol Wielki (742-814) – król Franków i Longobardów, jeden z najwybitniejszych władców średniowiecznej Europy. 25 grudnia 800 r. papież Leon III koronował go na cesarza Imperium Rzymskiego.

7              Serenissimus et christianissimus dominus (łac.) – Najjaśniejszy i arcychrześcijański pan.

8              Lex vetus i lex nova (łac.) – stare i nowe prawo (Stary i Nowy Testament).

9              Hinkmar z Reims (ok. 800/810-882) – kronikarz, kanonista, doradca Karola II Łysego, ok. 844 r. przyjął święcenia kapłańskie, zaś w 845 r. został arcybiskupem w Reims.

10             Benedykt Lewita – nieznana bliżej postać (przedstawiająca się jako diakon z Moguncji) lub grupa osób, który/które w latach 847-852 miał/miały sporządzić zbiór – fałszywych – kapitularzy frankońskich, służących uzasadnianiu potrzeby ograniczenia ingerencji władzy świeckiej w sprawy Kościoła.

11              Monarchomachowie – wspólna nazwa nadawana różnym myślicielom broniącym prawa poddanych do pozbawienia władcy tronu, a w skrajnym przypadku również życia, jeżeli wystąpi on przeciwko swoim zobowiązaniom. Monarchomachowie najczęściej wychodzili z założenia, że władza należy do ludu i jest tylko delegowana królowi na podstawie porozumienia, którego naruszenie jest powodem do pozbawienia władzy.

12             Niccolò Machiavelli (1469-1527) – florencki myśliciel polityczny, autor jednego z najbardziej kontrowersyjnych dzieł w dziejach myśli politycznej – Księcia (1534), który ściągnął na Machiavellego oskarżenia o cynizm i hołdowanie w polityce wyłącznie wymogom skuteczności, choć bywa też uważany za jeden z najlepszych traktatów politycznych w dziejach, ukazujący realne mechanizmy władzy.

13              Bliższy rozbiór teorii śp. Jaworskiego ze stanowiska dzisiejszego prawa poda praca Dra Konstantego Grzybowskiego, w książce zbiorowej wydanej ku uczczeniu zmarłego profesora, która to książka opuści prasę w początkach stycznia [przyp. Autora].

Najnowsze artykuły

O imponderabiliach i trudnych wyborach politycznych (wywiad)

O polskiej polityce zagranicznej w okresie II RP z prof. Markiem Kornatem rozmawia dr Maciej Zakrzewski.

Marek Kornat

Data dodania: 2017-10-23

Solidarność jako doświadczenie (wywiad)

Zbigniew Stawrowski

Data dodania: 2017-09-05