Artykuł
Liberalizm polski wobec komunizmu
Data dodania: 2016-12-01
Data dodania: 2016-12-01

 

Antykomunizm w polskiej myśli liberalnej, jego miejsce oraz ranga, był bezpośrednio uwarunkowany kontekstem historycznym w jakim prowadzono refleksję tego problemu dotyczącą. Dla okresu zaborów zjawisko komunizmu stanowiło kwestię raczej marginalną, stąd nie odnajdziemy zbyt wielu tekstów autorstwa liberałów mających charakter pogłębionej refleksji politycznej. Zazwyczaj komunizm pojawiał się w ramach szerszych dyskusji, dotyczących walki o niepodległość, lub też kwestii ubóstwa. Do pierwszych myślicieli liberalnych poruszających kwestię komunizmu należał Karol Libelt (1807-1875), który komunizm uznał raczej za reakcję na sytuację społeczną i gospodarczą niźli doktrynę, program polityczny mogący doprowadzić do zmiany tejże rzeczywistości[2]. Komunizm Libelt jednoznacznie określa mianem hajdamackiego, gdyż, jak stwierdza, równość, tak jak rozumieją ją komuniści, jest niczym więcej jak mrzonką[3]. Równość jednakże rozumiał nie w wymiarze ekonomicznym, czy społecznym, bowiem jak pisał: Od pierwszych zawiązków społeczeństwa była nierówność majątkowa między ludźmi; jedni zawsze na drugich pracowali; była niewola i wolność, służba i państwo, robotnicy i właściciele. I tego stanu rzeczy na przyrodzonych ludzi stosunkach ugruntowanego nikt nie zmieni. Będzie on w przyszłości, jak był w przeszłości, a równy wydział szczęścia, podobnie jak idea wiecznego pokoju, należy do marzeń ludzkich. (…) Przyznajemy potrzebę nierówności społecznej, ale nie przyznajemy najprzód, aby ta nierówność była udziałem urodzenia naszego, czyli aby potomkowie Chama byli wskazani na wieczną niewolę, a potomkowie Sema rodzili się do wolności; po wtóre, aby ta nierówność wyrodzić się powinna na nędzę i niedostatek tylu milionów ludu oświeconej Europy. Pozostaje zatem obowiązek ciążący na ludzkości, zaradzić temu złemu; nie znosić nierówności między ludźmi, ale znosić ubóstwo; nie sięgać po to, aby wszyscy byli majętni, ale aby każdemu droga do majątku stała otworem[4]. Libelt zdecydowanie przeciwstawiał się wszelkim radykalnym ruchom zmierzającym do zerwania ciągłości rozwojowej zarówno narodu, jak i całej Europy. Komunizm był dlań w tej płaszczyźnie szczególnie niebezpieczny – oznaczał wyparcie się swej narodowości[5].

Wątek komunizmu odnaleźć możemy także w dziełach galicyjskiego liberała Józefa Supińskiego (1804-1893). Supiński traktował komunizm jako formę ustrojową całkowicie sprzeczną z naturą człowieka, nurt w myśli europejskiej istniejący w niezmienionej postaci od wieku XV. Doktryna komunizmu była groźna, oddziaływała bowiem przede wszystkim na emocje, skłaniała a tym samym sankcjonowała napad i rabunek. Komunizm był znamieniem zamierzchłej epoki – stanu przedspołecznego, charakteryzującego się brakiem własności prywatnej. Supiński uważał, iż przez niszczenie własności zniesiona zostanie wolność osobista, a w efekcie przestanie istnieć sama jednostka ludzka; jak pisał wspólność jest wrogiem samoistnienia[6].

W kilkanaście lat po ukazaniu się Dzieł J. Supińskiego, w Galicji, ukazała się praca byłego urzędnika India Office, Nędza Galicji w cyfrach[7]. Autorem tej książki był Stanisław Szczepanowski (1846-1900). Zjawisko komunizmu, uwarunkowania jego pojawienia się oraz upowszechniania Szczepanowski przedstawił w ścisłym związku z ubóstwem, a przede wszystkim istnieniem w obrębie ówczesnych społeczeństw rozwiniętej warstwy urzędniczej – biurokratów[8]. Bardzo celne jest zwrócenie uwagi na kokieterię ze strony autokratycznych władców typu Bismarcka czy Napoleona III wobec socjalistów. Z podobnym zjawiskiem, co brzmi paradoksalnie, mieliśmy do czynienia również w carskiej Rosji. Szczepanowski uważał, iż polityka budowania szerokiej i mocno zhierarchizowanej machiny biurokratycznej miała na względzie nie tylko sprawność machiny państwowej, ale przede wszystkim ubezwłasnowolnienie ludności imperium. Obecnie – pisał Szczepanowski – pomimo pozornej walki obu żywiołów (rewolucjonistów i urzędników – przyp. W. B.), autokratyczni mężowie stanu, dążący do utrwalenia wszechwładztwa państwowego i do zagarnięcia pod kontrolę biurokratyczną coraz to więcej spraw, które w zdrowym społeczeństwie same jednostki załatwiać powinny – są właściwie apostołami socjalizmu. Zabijają wszelką niezależność, indywidualność i oryginalność i przyzwyczajają całe społeczeństwo do powodowania się mechanicznymi regułami i przepisami, wykluczającymi działanie na podstawie własnego sądu i pod poczuciem osobistej odpowiedzialności[9]. W tak wykreowanej sytuacji, w opinii Szczepanowskiego – wystarczy jedynie zmienić sterników nawy państwowej, aby przejęcie władzy przez socjalistów i zaprowadzenie ustroju komunistycznego stało się faktem.

Sugerowana bliskość biurokratyzmu i socjalizmu wynikała także z podobnego stosunku zarówno jednego, jak i drugiego nurtu wobec rozstrzygnięć prawno-ustrojowych. Wedle Szczepanowskiego, zwolennicy biurokratyzmu i komunizmu oczekują ratunku od zewnętrznej zmiany ustroju społecznego i stosunków prawno-politycznych, (…) od zmiany paragrafów administracyjnych lub konstytucyjnych a nie od przetworzonego serca i sumienia ludzkiego[10].

Powołując się na Saint-Simona powtarzał za nim, że socjalizm (komunizm) dzięki owej bliskości może w przyszłości stać się rodzajem niewoli jakiej ludzkość w swej historii jeszcze nie zaznała.

Szczepanowski był optymistą, w jego mniemaniu agitacja socjalistyczna (komunistyczna) była na ziemiach polskich całkowitym anachronizmem. Jak wszystkie – izmy komunizm był obcą naleciałością, zaszczepieniem na naszym gruncie obcych wyobrażeń, wytworzonych pod zupełnie innymi warunkami, stojących w sprzeczności z naszymi własnymi tradycjami obywatelskimi i z myślami organizacji społecznej stanowiącymi treść naszej wielkiej literatury[11].

 

* * *

 

Mniejszy optymizm w sprawie wpływów komunizmu na ziemiach polskich wykazywali późniejsi współtowarzysze Szczepanowskiego. Środowiskiem, do którego przystał Szczepanowski, była grupa publicystów i polityków liberalnych związanych z „Nową Reformą” oraz „Ekonomistą Polskim”. Do najznamienitszych w tym gronie należeli dwaj Tadeusze – Romanowicz oraz Rutowski.

Dla liberałów galicyjskich budujących swą doktrynę na systemie J. S. Milla postulującego pokrywanie się granic narodów z zasięgiem ustanawianych przez nich rządów reprezentatywnych, szczególnie groźnym hasłem głoszonym przez komunistów był internacjonalizm – tu rozumiany jako kosmopolityzm. Komunizm uderzał w cały, od 1867 roku misternie budowany system edukacji, mający być fundamentem budzenia świadomości narodowej wśród niższych warstw społecznych. Jak pisała „Nowa Reforma” Socjalizm rewolucyjny jako doktryna par excellence kosmopolityczna wytępia w obałamuconej jednostce świadomość narodową, szydzi z nabytków pracą wieków zdobytych, z pogardą odtrąca miłość ojczyzny i zabija gorącą wiarę w przyszłość narodową[12].

Komunizm uderzał w jedną z najwyżej usytuowanych w hierarchii wartości liberałów galicyjskich – w naród, zaprzeczał sensowności nie tylko budzenia i podtrzymywania świadomości odrębności narodowej, ale przede wszystkim pod znakiem zapytania stawiał sensowność istnienia narodu – wszak według Marksa proletariusze nie „mają ojczyzny”[13].

Komunizm był dla liberałów z Galicji wyjątkowo groźny z punktu widzenia głoszonego przez nich programu pracy organicznej. Znosząc bowiem zasadność kultywowania tradycji narodowej, komuniści unieważniali tym samym sens podejmowania starań zmierzających do rozwoju gospodarczego, do wzmacniania statusu ekonomicznego Polaków wobec obcych-wrogich nacji. Roztaczanie wizji słonecznej krainy za morzem łez i krwi, do której wkroczyć można przez jednorazowy akt polityczny – rewolucję, wedle liberałów wpływał na warstwy niższe w sposób nad wyraz negatywny. Nie dzieło tworzenia „nowego” w procesie codziennego znoju i poświęcenia, lecz akt zniszczenia „starego” – oto jeden z najbardziej niebezpiecznych postulatów głoszonych przez komunistów. W opinii liberałów słoneczna kraina jest mrzonką, fikcją, której „rzetelnego” opisu daremnie szukać nawet u klasyków myśli komunistycznej. Komuniści walczą bez widoków zwycięstwa, co zaś zamierzają osiągnąć przez krwawą rewolucję trudno określić, gdyż właściwie nigdzie jasno nie wypowiedzieli swych żądań. I to właśnie jest najwstrętniejszym: przypuszczać bowiem można, że walczą dla rozkoszy zniszczenia społecznego porządku, dla pogrążenia w potokach krwi winnych i niewinnych[14].

Komunizm głosząc „walkę klas” uderzał w integralność narodu jako wspólnoty wielu warstw – dla liberałów naród był tworem na kształt organizmu, w którym żadna z grup społecznych nie była wyróżnioną, a wszystkie zespolone były więzią wspólnoty interesu (narodowego). Nie może zatem dziwić zdecydowane potępienie komunizmu, za zaprowadzenie nowej hierarchii społecznej, w której brak było miejsca dla warstw właściwych dla Galicji i w ogóle ziem polskich. Nie mogli zaaprobować stwierdzenia komunistów którzy – wraz ze szlachtą chcą uśmiercić mieszczaństwo, które ich zdaniem „dogorywa, trzymając się klamki pańskiej”[15].

Na komunizm ziemie polskie wydawały się być początkowo całkowicie „uodpornione”. Jednakże z czasem, z wolna, jak pisała „Nowa Reforma” idee Marksa poczęły przenikać do umysłów polskich.

Z czasem ustaliły się też dwa kierunki inwazji doktryny komunizmu: ze Wschodu, z terenów Rosji oraz z Europy Zachodniej. Szczególnie niebezpiecznym i agresywnym kierunkiem natarcia miał być wg liberałów kierunek moskiewski. Wedle liberalnych publicystów nie kto inny, jak właśnie rosyjscy socjaldemokraci przyczynili się do wprowadzenia w obręb programów międzynarodowej socjaldemokracji idei walki bezpośredniej – Idea międzynarodowej rewolucji powstała w Rosji z polityki „dymu pożarów i kurzu krwi bratniej”, z niej zaczerpnęła swe motywy i cele, a następnie wydoskonalona w Niemczech przez rycerzy socjalistycznego terroryzmu[16]. Kolejny powód, dla którego kierunek wschodni był szczególnie niebezpieczny, to fakt wykorzystywania Polaków przez rewolucjonistów rosyjskich do działań całkowicie sprzecznych z narodowymi interesami polskimi. Działań, które w istocie rzeczy prowadziły ku wzmocnieniu prymatu Rosji w tej części Europy. Komuniści ze Wschodu, traktując Polaków w sposób przedmiotowy mieli na względzie wyłącznie interes Rosji. Komuniści rosyjscy przenosząc napięcia społeczne i gospodarcze na płaszczyznę walki klasowej, tym samym „nie rosyjskimi” rękami uderzali w podstawy istnienia narodów podbitych przez carat. Dla środowiska „Nowej Reformy” polityczne bratanie się Polaków z Rosjanami w każdym względzie było niedopuszczalne – Rosja jako państwo rysowała się w doktrynie liberałów jako wróg numer jeden, zwłaszcza w kontekście rusofilstwa Ukraińców.

Zachodni kierunek zagrożenia komunizmem winien być równie poważnie traktowany jak ten wschodni. Wspomniano już o niemieckich rycerzach socjalistycznego terroryzmu, jednakże nie to spędzało sen z powiek działaczom ugrupowania liberalnego z Galicji. Owszem, ziemie polskie nie do końca odpowiadały wzorcowi gospodarczemu i społecznemu określonemu przez Marksa, wszak – taki socjalizm powstał jako reakcja przeciwko nadużyciom wielkiej kapitalistycznej produkcji, wielkiego fabrycznego przemysłu. U nas przemysł fabryczny jest dopiero w powijakach[17] jednakże złudnym byłoby sądzić, że idee Marksa nie mogą zagościć na ziemiach polskich. W istocie stan ziem polskich był daleki od polaryzacji klasowej proleteriat-kapitaliści, lecz jak pisała „Nowa Reforma” trudno było uznać Polaków za mieszkańców szczęśliwej Arkadii. Ucisk fiskalny zaborców, polityka wynaradawiania, zacofanie gospodarcze – wszystko to mogło przyczynić się do stworzenia sprzyjających warunków do fermentu społecznego, który mógł zostać wykorzystany przez zawodowych rewolucjonistów z pod znaku czerwonego sztandaru. Zagrożenie płynące z kierunku Zachodniego było znaczne, bowiem to właśnie tam polscy rewolucjoniści wraz ze swymi europejskimi sprzymierzeńcami, wykorzystując wolność słowa, druku i stowarzyszania się mogli swobodnie rozwijać swą komunistyczną działalność[18]. Dla „Nowej Reformy” było faktem wręcz oburzającym, że garstka ludzi, po większej części wykolejonych, oderwanych od narodowej pracy, czuje się powołaną do dyktowania wskazówek naszym stowarzyszeniom robotniczym i podkopywania zdrowych zasad w naszej klasie pracującej[19].

Jednakże zachód mógł stać się dla Polaków źródłem nader cennych doświadczeń. Wszak komunizm był przejawem zachodnioeuropejskiej cywilizacji. Z jednej strony mogło to wskazywać na pewnego rodzaju nieuchronność pojawienia się tego rodzaju doktryn na gruncie polskim, z drugiej zaś Polacy mogli swe zapóźnienie wykorzystać na poczynienie odpowiednich przygotowań. Jak zauważali liberałowie, kwestia socjalna stała się ważnym elementem w doktrynach, które wcześniej traktowały ją marginalnie. Owa kwestia stała się obecna w encyklikach papieskich, o uzdrowieniu „sprawy socjalnej” rozprawiali nawet konserwatyści. Zatem wymogiem chwili było postawienie jej pod dyskusję również na ziemiach polskich.

Najpewniejszym sposobem powstrzymania ekspansji myśli komunistycznej było uzdrowienie sytuacji gospodarczej – Polacy choć raz powinni byli skorzystać z doświadczeń Zachodniej Europy – byliśmy pod tym względem w sytuacji dogodnej bowiem – postępując zwolna za zachodnią Europą, korzystamy z doświadczeń innych ludów i możemy do pewnego stopnia przewidywać i odwracać niebezpieczeństwa[20]. Należało mieć również nadzieję, że socjalna demokracja wstąpi na drogę reform i tym samym odrzuci metody typowo wschodniej, tj. drogi łez, krwi, mordów i pożogi.

„Nowa Reforma”, a wraz z nią liberałowie galicyjscy komunizm traktowali jako bardzo poważne zagrożenie dla sprawy polskiej. Byli mimo tego umiarkowanymi optymistami. Uważali, że robotnicy polscy nie będą w stanie stanąć w opozycji do tradycji narodowej, ponieważ nigdzie indziej jak na ziemiach polskich wystąpiło zjawisko ścisłej zbieżności pomiędzy interesem „klasowym” a narodowym. W warunkach polskich niepodobna było oddzielić kwestii robotniczej od wyzwolenia narodowego i politycznego. Na co bowiem przydałoby się robotnikowi polskiemu zdobycie praw dla klasy robotniczej, gdyby nie pozbył się ucisku politycznego? Germanizacja i rusyfikacja przybrałaby tylko inną formę, przenosząc się w dziedzinę czysto ekonomiczną i robotnik polski pozostałby w zależności od robotnika Niemca lub Moskala[21].

 

Bardziej pogłębioną analizę zjawiska komunizmu odnaleźć możemy u W. Czerkawskiego, bliskiego współpracownika „Ekonomisty Polskiego” – czasopisma finansowanego i wydawanego przez Stanisława Szczepanowskiego. Czerkawski, wówczas jeszcze doktor, zauważał, że korzenie komunizmu jako doktryny sięgają czasów oświecenia, kiedy filozofia posiadała absolutną władzę nad umysłami ludzkimi[22]. Oświecenie wraz ze swą filozoficzną wiarą wspartą o bóstwo rozumu uznało za zasadne odwołać się do zasady równości traktowanej na sposób bezwzględny. Wszyscy ludzie są z natury równi i równouprawnieni, różnice istniejące zostały wytworzone przez różny stan majątkowy i różne wychowanie, gdy te się zrówna, dojdziemy do pierwotnej równości[23]. Z tej zasadniczej tezy komuniści wysnuli wniosek nie tylko o równym stosunku do prawa, równości obowiązków, podkreślili przede wszystkim znaczenie postulatu o równych potrzebach wszystkich przedstawicieli rodzaju ludzkiego. Komuniści propagując swe postulaty nadużywali w tej mierze upowszechnionej wśród prostego ludu chrześcijańskiej idei równości wszystkich ludzi wobec Boga. Według Czerkawskiego, wykorzystywana była w tym względzie wieloznaczność pojęcia równości – myśl, że wszyscy ludzie są równi, przeniesiona z religii chrześcijańskiej na grunt komunistyczny, chociaż się wydaje na pozór prawdziwą, chociaż zdaje się być szczytem etyki, jest błędną.[24] O równości można mówić jedynie w płaszczyźnie rozważań nad odrębnością człowieka wobec innych bytów przyrodniczych, uprawnionym jest stwierdzenie faktu równości z punktu widzenia natury człowieka jako istoty gatunkowej, uznanie równości uprawnionym jest także w kontekście zależności wobec świata zewnętrznego. Na tym jednak wyczerpane zostają uprawnione możliwości posługiwania się pojęciem równości. Taka równość dla komunistów nie wystarcza, to jest chyba widoczne, im potrzeba równości absolutnej, równości wszelkich objawów, bo inaczej nie dadzą się utrzymać wnioski, jakie z tej równości wyprowadzają. Takiej zaś równości wynaleźć niepodobna[25].

Równość gatunkowa żąda, aby zaspokajać potrzeby właściwe dla reprezentanta gatunku, trudno natomiast określać stopień zaspokojenia owych potrzeb; na każdym spoczywa obowiązek pracy lecz trudno sprecyzować jej charakter oraz wielkość. Dla Czerkawskiego dążenie do zaprowadzenia równości bezwzględnej byłoby naruszeniem porządku naturalnego – szczytem niesprawiedliwości. Efekty zaprowadzenia nowego ustroju byłyby wyjątkowo negatywne – sprowadziłyby one tylko ogólny zastój w produkcji, zniszczyłyby wszelki postęp, spowodowałyby przeludnienie, a w ślad za nim nędzę, wreszcie stworzyłyby całą masę niezadowolonych i doprowadziłyby do skrajnego despotyzmu[26].

Całkowicie nową jakość, jeśli chodzi o analizę komunizmu, przyniosły rozważania przedstawicieli krakowskiej szkoły ekonomicznej. Wynikało to nie tylko z faktu sąsiadowania z państwem bolszewickim – liberałowie skupieni wokół Krakowskiego Towarzystwa Ekonomicznego parali się problematyką myśli politycznej w sposób profesjonalny, stąd i refleksja nad komunizmem nie ma charakteru publicystycznego.

Adam Krzyżanowski w swej pracy Socjalizm a prawo natury (1911), przedstawił ciekawą jak na ówczesne czasy teorię rozwoju komunizmu (socjalizmu). U źródeł pojawienia się radykalizmu społecznego było w sferze filozoficznej oświecenie, natomiast w sferze politycznej rewolucja francuska.

Filozofia oświeceniowa przyniosła przekonanie o przyrodzonych (naturalnych) prawach człowieka, mających charakter pierwotny, wyprzedzających istnienie społeczeństwa i państwa. Prawa naturalne, mając charakter pierwotny, wskazują na ich wagę dla rozważań nad miejscem człowieka w państwie, i to nie tylko w wymiarze politycznym, ale i aksjologicznym. Człowiek stanowiąc wartość samą w sobie, ulokowany został na szczycie hierarchii wartości mających obowiązywać w społeczności (rodzinnej, lokalnej, państwowej). Nie może zatem dziwić fakt, że rolą państwa jest afirmowanie praw człowieka przez system prawa ufundowanego na prawie naturalnym. Człowiek przynosi ze sobą na świat uprawnienia, które pozytywne ustawy ludzkie winny uszanować. Organy państwowe winny liczyć się z prawami naturalnymi jednostek. Jeśli państwo je naruszy, jeśli przekroczy właściwy mu zakres działania, przysługuje jednostce prawo odmówienia posłuszeństwa[27].

Rewolucja zrealizowała w dużej części postulaty wywiedzione z oświeceniowego prawa naturalnego, zostały one potwierdzone w Deklaracji praw człowieka. Wolność, własność, równość wobec prawa, stały się także afirmacją indywidualizmu, od tego momentu społeczeństwo stało się „towarzystwem” zespolonym siecią umów międzyjednostkowych. Potwierdzenie prawa własności pozwoliło właścicielom na wyzwolenie się z dotychczasowych (archaicznych) ograniczeń. Relacje między pracodawcą a pracobiorcą zyskały wymiar stosunków w rozumieniu prawa cywilnego, stały się umowami, które zawiera się, ale i rozwiązuje. Równość wobec prawa miała także wymiar pozagospodarczy. Rewolucja upowszechniła przekonanie, wedle którego podstawowym wymogiem poprawnego funkcjonowania państwa jest demokratyzacja ustroju politycznego. Równy współudział w rządzie jest najskuteczniejszą gwarancją ich nienaruszania przez państwo. Pozytywna ustawa ludzka przekracza granice, zakreślone prawami naturalnymi, najczęściej w interesie warstw, uposażonych w przywilej rządzenia, na niekorzyść wykluczonych od współudziału w rządzie. W razie przyznania wszystkim możności uczestniczenia, choćby tylko pośrednio przez wybór posłów, w wydawaniu ustaw, odpada obawa nadużycia władzy państwowej w duchu sprzecznym z prawami naturalnymi człowieka[28].

Oświecenie oraz jego polityczny przejaw – rewolucja francuska – udowodniły w sposób wyjątkowo jaskrawy tryumf wolności, która zagościła i stała się fundamentem tak dla systemu gospodarczego, jak i politycznego. Natomiast wielką porażką zakończył się eksperyment ustanawiania demokracji. Ku rozżaleniu radykałów postulat demokratyzacji (równości politycznej) okazał się być fikcją. Uczestnictwo w życiu politycznym w trakcie rewolucji i po jej zakończeniu niewiele miało wspólnego z hasłami równości przez nią głoszonymi. Co więcej, świat gospodarki nie stał się światem, który w jakikolwiek sposób mógłby się poddać prawidłom demokracji. Ideały rewolucji, aby mogły stać się ciałem, musiały być zaprowadzone poprzez rewolucyjne wprowadzenie równości (w rozumieniu demokracji) w sferze ekonomii. Krytycy rewolucji, upatrujący głównej przyczyny jej niepowodzeń w sferze gospodarczej, wskazali na nowatorski i radykalny sposób przecięcia dotychczasowej niemożności zreformowania ustroju społecznego, gospodarczego i politycznego – miało być nim zniesienie własności prywatnej. W opinii Krzyżanowskiego – Program zrównania gospodarczego, który uważam za właściwą osnowę doktryn socjalistycznych, jest w pewnej mierze reakcją, ale zarazem niewątpliwie dalszym ciągiem rewolucji francuskiej. Idea demokratyzacji ekonomicznej jest odwieczną. Atoli dopiero z chwilą zdobycia wolności i równości politycznej może być mowa o agitacji celem jej urzeczywistnienia, nie pozbawionej z góry wszelkiego prawdopodobieństwa powodzenia. Program indywidualistyczny rewolucji francuskiej stworzył warunki rozwoju współczesnego socjalizmu. Dał ludom uprawnienia polityczne, które stały się skuteczną bronią w jego ręku. Rozszerzając zakres wolności gospodarczej ułatwił rozwój kapitalizmu. (…). Socjalizm nie tylko historycznie wyrósł z łona rewolucji francuskiej, ale po dziś dzień zerwał tylko częściowo z jej programem[29].

Dla Krzyżanowskiego socjalizm zrodzony przez rewolucję francuską, zyskał zupełne swe doktrynalne dopełnienie przez korektę programu jakobińskiego. W miejsce indywidualizmu prowadzącego do atomizacji społeczeństwa, socjaliści wprowadzili postulat socjalizacji i demokratyzacji rozumianych jako uspołecznienie wszystkich aspektów życia, a przede wszystkim rozciągnięcia zasady równości na sfery dotychczas dla niej zastrzeżone tj. własność prywatną. Reformatorzy przyjmując nazwę socjalistów, chcieli tym podkreślić swe dążenie do uzgodnienia sprzecznych interesów, do uczynienia ze społeczeństw zatomizowanych wspólnot jednorodnych, pozbawionych partykularyzmów jednostkowych.

Oświecenie było zatem tą epoką, która dała początek dwóm doktrynom: liberalizmowi oraz socjalizmowi. Warto w tym miejscu postawić pytanie, czy aby pomiędzy tymi dwoma doktrynami nie istnieją i inne wzajemne korelacje. Pokaźny katalog podobieństw odnaleźć możemy w jednej z rozpraw F. Zweiga. Wspólną cechą socjalizmu i liberalizmu było, według Zweiga, wsparcie relacji między jednostkowych na zasadzie mechanicyzmu. Jak się wydaje w kontekście wypowiedzi choćby Krzyżanowskiego, socjalizm raczej powinien był ujmować społeczeństwo przez pryzmat organicyzmu. Byłby to jednakże wniosek zbyt pochopny, bowiem w ujęciu marksowskim na każde społeczeństwo składają się zantagonizowane klasy społeczne. toczące stała walkę o prymat i władzę (ekonomiczną, polityczną, kulturową).

Socjalizm traktujący społeczeństwo jako mechanizm różni się od liberalizmu za przyczyną postrzegania społeczeństwa nie jako zbiorowości jednostek (atomów), lecz mechanizmu, w którym każdy człowiek spełnia rolę określonego trybiku w wielkiej machinie społecznej, trybiku podporządkowanego całości[30]. Miejsce zaś zajmowane w obrębie s[łeczeństwa wyznaczone jest przez kryterium stosunku do własności środków produkcji.

Socjalizm i liberalizm są doktrynami wyrosłymi na gruncie materialistycznym. Obydwie zmierzają ku materialnemu dobrobytowi, ba, stawiają sobie za cel maksymalne zaopatrzenie jednostek pod względem materialnym. Dla liberalizmu i socjalizmu cele etyczne odgrywają rolę całkowicie drugorzędną, nie mieszczą się w bezpośrednim polu dyskusji. Jednakże socjalizm idzie w swym materializmie zdecydowanie dalej niż liberalizm – przenosi analizę materialistyczną na wszystkie płaszczyzny aktywności ludzkiej[31].

Socjalizm, podobnie jak liberalizm, jest produktem ogólnego racjonalizmu. Liberalizm, jak wiadomo, powstał jako produkt racjonalistycznego światopoglądu. Dotyczy to w wyższym stopniu socjalizmu[32]. Jak pisał F. Zweig, socjalizm jest racjonalizmem stuprocentowym, ponieważ zaufał rozumowi ludzkiemu jako głównemu czynnikowi sprawczemu, dzięki któremu możliwym było odkrycie praw dziejowych, a w następstwie tego poprowadzenie ludzkości ku rewolucji. Świat po rewolucji to dziedzina funkcjonująca wedle porządku racjonalnego, opartego na ścisłym planie działania. Pełna planowość życia gospodarczego była naczelnym postulatem socjalizmu, planowanie miało objąć, z punktu widzenia doktryny komunistycznej, wszystkie możliwe przejawy życia ludzkiego[33].

Zweig zwraca uwagę, że komunizm przyznając tak wiele uprawnień dla władz państwa, zmierza w istocie rzeczy do najważniejszego celu nacjonalizmu – to jest do uczynienia ze społeczności danego państwa tworu całkowicie jednolitego, homogenicznego, całkowicie poddanego woli władz zwierzchnich. Zweig wręcz stwierdza – Socjalizm realizuje w poważnej części program nacjonalizmu i to o wiele konsekwentniej od nacjonalizmu, bo dopiero socjalizm stwarza to, co się nazywa gospodarstwem narodowym; on to gospodarstwo przemienia w prawdziwy podmiot gospodarowania. Dlatego ruch socjalistyczny i polityka socjalna wszędzie przyczyniają się do rozbudzenia nacjonalizmu[34].

Zarówno Krzyżanowski, jak i Zweig podkreślali znaczenie determinizmu dziejowego w systemie doktryny komunistycznej. Krzyżanowski podkreślał rangę determinizmu jako atutu, którym posłużył się Marks aby przekonać swych oponentów co do naukowości swej teorii. Determinizm pozwalał także na wykazanie absurdalności postaw sprzeciwu wobec procesu dziejowego nieuchronnie zmierzającego ku swemu finałowi – rewolucji komunistycznej. Zniesienie własności prywatnej dokona się nie dlatego, że socjaliści chcą tego, lecz dlatego, że będzie to wynikiem procesu dziejącego się poza wolą partii marksowskiej. Podobnie pisał Zweig – Teoria systemów gospodarczych i stadiów rozwojowych ma na celu wykazanie, iż ustrój kapitalistyczny jest tylko kategorią historyczną, że jest więc historycznie uwarunkowany i musi ustąpić miejsca nowemu ustrojowi socjalistycznemu. W tym podkreśleniu praw rozwojowych mutatis mautandis istnieje znów pewna zbieżność z nacjonalizmem[35]. Determinizm znosił odpowiedzialność moralną (i polityczną) za działania „urzeczy­wistniające” panowanie proletariatu, w pełni usprawiedliwiał eksterminację archaicznych klas, skazanych wszak na wymarcie.

Finał, koniec historii jaki nastąpi w wyniku rewolucji proletariackiej, będzie w istocie rzeczy powrotem do wieku niemowlęcego ludzkości, lecz z zachowaniem zdobyczy cywilizacji technicznej. Człowiek będąc z natury i z gruntu istotą dobrą, w wyniku pojawienia się rodziny, społeczeństwa, państwa oraz sztucznych norm moralnych, religijnych i tych, za którymi stał autorytet państwa, uległ totalnemu skażeniu – jego natura została ujęta w sztywny gorset zasad deprawujących jego właściwą naturę. Wszelkie zło tego świata pochodzi z wadliwie urządzonego porządku społecznego (gospodarczego i państwowego). Jak pisał Zweig – socjalizm jest pesymistą w stosunku do urządzeń społecznych, optymistą w stosunku do natury ludzkiej.

Jeśli zatem nadejście komunizmu jest nieuchronne, skoro człowiek jest ze swej natury istotą dążącą ku dobru zawracaną siłą z tej drogi przez wadliwy porządek społeczny – nakazem nie podlegającym dyskusji jest włączenie się wszystkich świadomych sił w wartki nurt dziejowy, zmierzający do zniesienia starego i zaprowadzenia nowego porządku.

To, co dotychczas powiedzieliśmy, odnosiło się do komunizmu (socjalizmu) w fazie jego rozwoju jako doktryny politycznej. Z czasem, analizy liberałów zostały uzupełnione o dane faktograficzne z państwa, w którym porządek bazujący na myśli Marksa został zrealizowany. Krajem tym była Rosja. Jak zauważa Krzyżanowski, mimo że to rewolucja francuska oraz socjalizm zachodnioeuropejski w znacznej mierze przyczynił się do rozwoju komunizmu w Rosji, to jednak stadium, jakie osiągnął komunizm w wydaniu wschodnim, sięgnął dna degrengolady. Rewolucja, która miała przynieść wolność od głodu, głód ten spotęgowała. Jak pisał A. Heydel: cała gospodarka spada o kilka pięter niżej swej organizacji. Zanika kredyt, pieniądz zinflacjonowany zaczyna znikać z obrotu, podobnie zmniejsza się sama wymiana nie tylko pieniądza, ale surowca i przechodzi się częściowo do gospodarki samowystarczalnej. (…) Słowem, gospodarka stoi na poziomie średniowiecznym[36]. W gospodarce stosowano zasady właściwe dla struktury armii toczącej kampanię wojenną, metodą terroru. Wedle danych podawanych przez Heydla, poziom produkcji rolnictwa spadł do 17% a przemysłu do 40% wobec stanu z roku 1914[37].

Gwałtowne obniżenie produkcji było wywołane, jak twierdził Zweig, naiwną wiarą komunistów w możliwość zaprowadzenia zupełnie nowego systemu gospodarczego, zbudowanego na gruzach gospodarki, wspierającej się na własności prywatnej. Gospodarka – wedle Zweiga – to mechanizm składający się z wielu tysięcy elementów, znajdujących się we wzajemnych relacjach. Uprawnionymi są próby polegające na reformowaniu pojedynczych elementów – rewolucja, która przeobraziła cały system musiała doprowadzić do chaosu i upadku jakiejkolwiek wytwórczości ludzkiej. Przypadek rewolucji bolszewickiej udowodnił, że istnieją ogniwa, tkwiące w mechanizmie gospodarczym tak silnie, iż wyrwanie ich jest równoznaczne ze zniszczeniem całego mechanizmu lub połączone jest z tak gigantycznym nakładem energii, na jaki społeczeństwo nie jest w stanie się zdobyć[38].

W opinii liberałów, rewolucja komunistyczna wykazała jeszcze jeden arcyważny błąd popełniany nie tylko przez zwolenników Marksa (rewolucjonistów), lecz również wszelkich odmian socjalistów. W swych rachubach zakładano, że źródłem zła są wyłącznie instytucje. Jak pokazał przypadek sowiecki, czynnikiem decydującym o relacjach, mających miejsce pomiędzy jednostkami, jest stopień kulturalny i etyczny człowieka, jego poglądy, upodobania, potrzeby, motywy i czyny[39]. Człowiek, wedle założeń czynionych przez środowisko liberałów krakowskich, nastawiony na maksymalizację zysku, będący egoistą, może poprawnie funkcjonować – nie narażając przy tym innych na poważne straty moralne i materialne jedynie w obrębie systemu gospodarki wolnorynkowej, wyposażonej w system norm prawa pozytywnego. Ulokowanie człowieka-egoisty w systemie kolektywnym było czystym nonsensem. Wówczas – pisał Zweig – władza, wykonywana w imieniu zbiorowości, użytą będzie wtedy nie dla celów zbiorowości, lecz celów indywidualnych. Brak zainteresowania w rezultatach produkcji, przy panowaniu motywów egoistyczno-kapitalistycznych w ustroju kolektywnym, rozprzęga cały aparat produkcji[40].

W 1911 roku, A. Krzyżanowski analizując komunizm wskazywał na indywidualizm, jako jeden z zasadniczych elementów składowych tej doktryny. Jak stwierdzał – żaden z odcieni socjalizmu, ani kolektywizm, ani komunizm, ani anarchizm, nie jest bezwzględnym przeciwstawieniem indywidualizmu. Istnieje jedynie antynomia między kolektywizmem a indywidualizmem w zakresie gospodarczym. (…) Socjalizm i liberalizm różnią się w poglądach na najlepszy ustrój własności, ale nie w ocenie zalet indywidualizmu, uważanego w obu obozach za naczelny ideał rozwoju społecznego[41]. W Bolszewizmie z 1920 roku Krzyżanowski opisując relacje panujące na terenie Rosji, zauważa, że system polityczny i prawny tam istniejący jest ustrojem wrogim wszelkim przejawom indywidualizmu, może poza jednym wyjątkiem – jeśli traktować jako przejaw indywidualizmu rozluźnienie więzów moralnych. Zlikwidowanie wolności gospodarczej, politycznej, walka z religią, zniesienie wolności słowa i prasy, stosowanie terroru jako jedynej uprawnionej metody postępowania wobec przeciwników politycznych – wszystkie te działania uczyniły z Rosji państwo, w którym jednostka stanowiła mało znaczący element, znajdujący pod stałą presją i kontrolą ze strony wyspecjalizowanych organów, mogących w każdym momencie ją usunąć ze względu na jej dysfunkcjonalność wobec systemu.

 

Liberałowie krakowscy analizując zjawisko komunizmu, zwrócili szczególną uwagę na NEP-owskie przemiany, jakie dokonały się w Rosji na początku lat dwudziestych. Dla rzetelnych liberałów (ekonomistów) polityka NEP-u była w istocie rzeczy najbardziej namacalnym dowodem na to, że komunizm, jako doktryna polityczna, jest teorią ze wszech miar utopijną. Komuniści rosyjscy musieli odstąpić od fundamentalnych zasad swej doktryny. Jak zauważył Heydel, a podzielał ten pogląd i Krzyżanowski oraz Zweig, system gospodarczy Rosji po roku 1921 nie był ustrojem wspierającym się na własności społecznej, lecz ustrojem kapitalizmu państwowego. Nie doszło również do zaprowadzenia zasady równości pod względem społecznym i gospodarczym. Niedociągnięcie ustroju gospodarczego do kolektywizmu uwydatnia się w wyraźnym zupełnie zróżniczkowaniu społeczeństwa. Ponieważ pewne warstwy zostają przez państwo uprzywilejowane pod względem prawnym, wytwarza się nawet swojego rodzaju stanowość. Dotyczy to w pierwszym rzędzie klasy robotniczej, wśród której jeszcze ujawnia się różnica położenia ekonomicznego między robotnikami-członkami a innymi. Odrębne stanowisko także zajmują i przeważają urzędnicy, uprzywilejowani nawet w stosunku do robotników[42].

Komunizm nie wcielił w życie ani ustroju powszechnej własności, ani nie został zrealizowany postulat równości, społeczeństwo miast się wzbogacić i korzystać z błogosławieństwa marksowskiej tezy „każdemu wedle jego potrzeb”, było dziesiątkowane przez plagę głodu. Czyżby zatem niepowodzenia komunistów wynikały wyłącznie z przejściowych trudności i czy można oczekiwać w przyszłości udanych prób zaprowadzenia ustroju powszechnej szczęśliwości? W opinii liberałów, jakikolwiek rozwój (postęp) gospodarczy na terenie Rosji sowieckiej nie wynikał z rygoryzmu we wcielaniu zasad komunizmu, lecz wręcz przeciwnie, z niekonsekwencji, czy wręcz ich odrzucenia. NEP był tak naprawdę przykrojeniem zasad gospodarki wolnorynkowej do zrujnowanego rynku wewnętrznego Rosji.

Dla Krzyżanowskiego i Zweiga jedynym elementem konsekwentnie realizowanym przez komunistów była ich teoria (uprawiania) polityki. Po objęciu władzy, zgodnie z wcześniejszymi założeniami zaprowadzili reżim dyktatorski, jeszcze bardziej krwawy niż ten z czasów rewolucji francuskiej. Bardziej krwawy, bo posiadający głębokie uzasadnienie doktrynalne – położenie nacisku na element walki nie może mieć wpływu umoralniającego. W połączeniu z nauką o rzekomej konieczności dziejowej może łacno stać się uzasadnieniem najgorszych nadużyć. Do tego samego prowadzi zasadniczy rozdźwięk między środkami i celem, zawarty już w doktrynie walki klas, boć przecież zalecają ją tylko chwilowo, a marzą o wzmożeniu tym sposobem braterstwa między ludźmi, rozdźwięk, przejawiający się także w pojmowaniu stosunku państwa do jednostki: chcą znieść państwo, potęgując jego wszechmoc[43]. Ustrój „powszechnej szczęśliwości” był w rzeczywistości ustrojem powszechnego terroru i nigdy – jak wykazała historia XX wieku – poza tę fazę nie wykroczył.

 

Prezentując poglądy liberałów polskich wobec komunizmu, przedstawiając przestrogi przez nich kierowane pod adresem społeczeństwa polskiego, można by oceniać ich dorobek przez pryzmat skuteczności ich oddziaływania. Z dzisiejszej perspektywy optymizm dziewiętnastowiecznych liberałów, wobec niemożności upowszechnienia się poglądów komunistycznych, wydaje się być naiwnością, lecz co powiedzieć o poglądach liberałów okresu międzywojennego? Krzyżanowski w trakcie wojny Rzeczypospolitej z bolszewikami pisał: eksperyment bolszewicki będzie miał swą rację bytu w dziejach, jeżeli stanie się lekcją poglądową szkodliwości socjalistycznego, a dobrodziejstw liberalnego ustroju, opartego na zasadzie własności prywatnej[44]. Jak długo Polacy pamiętali o wiktorii warszawskiej 1920 roku? Jak długo pamiętali o klęsce 17 września 1939 roku? Czy pamiętają czasy PRL-u jako epokę rządów totalitarnych? Wszak od tego czasu minęło ledwie jedenaście lat!

Nie mierzmy zatem znaczenia liberałów i w ogóle myśli antykomunistycznej miarą skuteczności – Nie sądźmy, a nie będziemy sądzeni.

 

Tekst ukazał się w wydanej przez OMP książce Antykomunizm po komunizmie – pod redakcją Jacka Kloczkowskiego (Kraków 2001)



[1]  W niniejszym artykule pojęcie komunizmu częstokroć zamiennie stosowane jest z pojęciem socjalizmu – wynika to ze sposobu rozumienia tego terminu przez liberałów, tak XIX, jak i XX wieku. Nie wynika to bynajmniej z niewiedzy Autora, ani też ułomności intelektualnej liberałów, bowiem takową ułomność należałoby przypisać również konserwatystom oraz nauce społecznej Kościoła. Dla zdecydowanej większości liberałów pojęcia socjalizmu i komunizmu były tożsame, nigdy też nie przypisywali marksowskiej odmianie komunizmu waloru naukowości. Mam nadzieję, że w tekstach poświęconych stosunkowi socjalistów do komunizmu odmienności te zostaną w pełni wyłuszczone. Nota bene niektórzy ze współczesnych komunistów zdecydowanie odżegnują się od określania mianem komunizmu doktryny, wedle której sprawowano władzę w tej części Europy do roku 1989.

[2]  Nauka Saint-Simona obaliła własność prywatną i wszelkie posiadłości ziemi i zakładów zamieniła na własność kraju. Każdemu dany jest przystęp użytkowania z tej wspólnej narodu własności stosownie do jego zdolności, może ją nawet nabywać, ale tylko dzierżawą dożywotnią. Praca sama jest zasługą, a organizacja banków takową rozdziela i płaci. Nie ma zatem innych pieniędzy, jak asygnaty za pracę. Dalszem zastosowaniem tej nauki jest system Owena obejmujący organizacją robotników i system rozciąglejszy Fouriera, ogarniający całą i wszelką pracę pod organizacją społeczną. Wszystkie te systemy zbudowane głównie na obaleniu prawa spadkowego, emancypacja kobiet, zniesienie wiążącego na całe życie małżeństwa, zaprowadzenie religii naturalnej są następstwami więcej reakcji przeciw obecnemu porządkowi rzeczy, niżeli środkami do zniesienia ubóstwa (podkreśl. W. B.). K. Libelt, Pauperyzm, [w:] Felieton polityczno-literacki, Poznań 1846, s. 43.

[3]  Zob.: Tamże, s. 42-43.

[4]  Tamże, s. 41.

[5]  Wszelki ruch w społeczeństwie winien być wypływem ruchów poprzednich i zarodem przyszłych, gdyż w trwaniu narodowym, tak ludzie pojedynczy jak i pokolenia w czasie po sobie następujące są z sobą ściśle połączone węzłem jednej, wspólnej, ciągle rozwijanej myśli, która stanowi posłannictwo narodowe. Przerwanie więc tego łańcucha jest przerwaniem myśli, której urzeczywistnienie ciąży na pokoleniach po sobie następujących. Jest to, jednym słowem, odstąpienie od posłannictwa swego narodu, czyli wyparcie się swej narodowości. K. Libelt, Demokracja XX wieku, [w:] tegoż, Felieton polityczno-literacki, Poznań 1846, s. 140.

[6]  J. Supiński, Pisma, Lwów 1872, t. 1, s. 109; Zob.: W. Bernacki, Myśl społeczno polityczna Józefa Supińskiego (1804-1893), [w:] Zeszyty Naukowe UJ, Prace z Nauk Politycznych, z. 49, Kraków 1993.

[7]  S. Szczepanowski, Nędza Galicji w cyfrach. Program energicznego rozwoju gospodarstwa krajowego, Lwów 1888.

[8]  Co do socjalizmu to warto nadmienić, że jest to choroba, która się bardzo łatwo czepia krajów niegdyś szlacheckich. Szlachcic bez roli najłatwiej się przekształca albo w biurokratę albo w socjalistę, najtrudniej zaś przyłącza się do stanu średniego, który właśnie stanowi sam rdzeń zdrowej organizacji ekonomicznej, dla której tak biurokrata, jak socjalista, może kultywować swoje dawne szlacheckie lekceważenie. To też tak samo jak mania kariery biurokratycznej obałamuca całą prozaiczną część młodzieży, tak socjalizm bałamuci pewną część marzycieli. Tamże, s. 110.

[9]  Tamże.

[10]       Tamże, s. 111.

[11]       Tamże, s. 113.

[12]       „Nowa Reforma” 1886, nr 169, 28 lipca.

[13]       Zob.: tamżeZe wszystkich wrogich nam prądów propaganda rewolucyjno-socjalistyczna jest dla nas najzgubniejszą, wojujący bowiem socjalizm wyklucza całkowicie zasadę narodowości, a zatknąwszy czerwoną chorągiew ponad chorągwiami uciemiężonych ludów, korzysta on z nienawiści do ciemiężców, aby na ruinach narodowego gmachu święcić tryumfy społecznego przewrotu.

[14]       „Nowa Reforma” 1886, nr 173, 1 sierpnia.

[15]       „Nowa Reforma” 1891, nr 212, 18 września.

[16]       „Nowa Reforma” 1886, nr 173, 1 sierpnia.

[17]       „Nowa Reforma” 1891, nr 212, 18 września.

[18]       Tamże.

[19]       Tamże.

[20]       Tamże.

[21]       Tamże.

[22]       „Ekonomista Polski”, tom VIII, s. 82.

[23]       Tamże, s. 82.

[24]       Tamże, s. 82-83.

[25]       Tamże, s. 83.

[26]       Tamże, s. 86.

[27]       A. Krzyżanowski, Socjalizm a prawo natury, Kraków 1911, s. 4.

[28]       Tamże, s. 6.

[29]       Tamże, s. 8.

[30]       Tak więc socjalizm hołduje koncepcji mechanistycznej społeczeństwa, jednakże – podkreślam – nie koncepcji atomistycznej. Społeczeństwo nie jest sumą atomów, nie jest grupą jednostek, związanych wspólnym interesem wymiany, ale przypomina raczej maszynę, skonstruowaną celowo, której każda jednostka stanowi drobną śrubę, podporządkowaną całości. F. Zweig, Cztery systemy ekonomii, Kraków 1932, s. 84.

[31]       Socjalizm rozpatruje życie nie jako proces duchowy, ale jako proces materialny, przy czym materializm ten akcentuje on jeszcze silniej, niż czyni to liberalizm i na szersze go rozciąga sfery. Wyraża się to w filozofii materializmu dziejowego (ekonomizmu dziejowego), którą socjalizm stworzył sobie, jako podbudowę swego systemu. F. Zweig, op. cit., s. 85.

[32]       F. Zweig, op. cit., s. 85

[33]       W przeciwieństwie do liberalizmu – rola państwa w socjalizmie jest olbrzymia. Wszystko ma być regulowane i kierowane ręką państwa, jako jedynego podmiotu gospodarowania. Automatyzm życia gospodarczego ma być zastąpiony przez planowość. Pełna planowość życia gospodarczego jest naczelnym postulatem socjalizmu. F. Zweig, op. cit., s. 86.

[34]       F. Zweig, op. cit., s. 87.

[35]       F. Zweig, op. cit., s. 87.

[36]       A. Heydel, Stosunki społeczne i gospodarcze Rosji współczesnej, według wykładów A. Heydla zebrał T. Dyzenhauz, Kraków 1931, s. 47.

[37]       Zob.: A. Heydel, Kapitalizm i socjalizm wobec etyki, Kraków 1927, s. 9.

[38]       F. Zweig, Kryzys w socjalizmie współczesnym, „Przegląd Współczesny” 1923, t. IV, nr 9-10 (styczeń-luty), s. 132.

[39]       Zob.: tamże.

[40]       Tamże.

[41]       A. Krzyżanowski, Socjalizm a prawo natury, Kraków 1911, s. 17.

[42]       A. Heydel, Stosunki społeczne i gospodarcze…

[43]       A. Krzyżanowski, Bolszewizm, Kraków 1920, s. 28.

[44]       Tamże, s. 28.

Najnowsze artykuły