Artykuł
Nota o Rosji i Wschodzie podana rządowi angielskiemu w październiku 1835 r.
Data dodania: 2018-10-18
Data dodania: 2018-10-18

Rosja[1] wielkim będąc mocarstwem, nie żyje z dnia na dzień.[2] Jej podboje są przygotowywane z daleka, i jeden podbój służy do przygotowania i ułatwienia następnego. Zmiana ministrów nie sprowadza żadnej zmiany w polityce zewnętrznej Rosji, a nawet zmiana panującego sprawia tylko lekką modyfikację. Rosjanie odziedziczyli ducha podbojów po ludach barbarzyńskich, które niegdyś zamieszkiwały te same kraje i które kilkukrotnie naszły Europę i Azję. Mają oni teraz jeszcze tę korzyść, iż z cywilizacji europejskiej przyswoili sobie wszystkie wydoskonalenia sztuki wojennej oraz te wynalazki i środki, które służyć mogą do ułatwienia zaborów. Ten duch zaborczy, który ich popycha do najazdów, jest w nich uwieczniony przez szczególną formę rządu i oparty na armii bardzo licznej, zorganizowanej do podbojów. To objaśnia, dlaczego Rosja najeżdża i zagarnia kolejno wszystkich swych sąsiadów. Podboje Napoleona[3] były szybsze i świetniejsze, lecz nie miały trwałości, jaką posiadają podboje rosyjskie, gdyż były dziełem jednego człowieka i zawisłe były od jego indywidualności.

Gdy podboje rosyjskie są wypływem ducha narodu, widać przeto jeden typ w sposobie ich dokonywania, i jeżeli rozpatrzymy uważnie postępowanie Rosji w jednym podboju, możemy wnosić przez analogię, jakie będzie jej postępowanie w następnym. Nie wchodząc w szczegóły jej zaborów poprzednich, które mogłyby służyć za dowód tego, co wprzód powiedziałem, można co do Wschodu wyprowadzić z niedawnego jej postępowania z Mołdawią i Wołoszczyzną wniosek, jak będzie postępowała z resztą państwa tureckiego. Rosjanie opanowali Mołdawię i Wołoszczyznę w 1829 r., oświadczając, że je tylko tymczasowo zajmują. Teraz posyłają hospodarów, a raczej gubernatorów przez siebie mianowanych, aby wzięli inwestyturę od sułtana; przyrzekają opuścić oba księstwa, zastrzegając sobie tylko prawo mienia załogi w Sylistrii i zajęcia drogi wojskowej przez te prowincje, to jest zajęcia obu stolic i kilku pośrednich między nimi punktów. Przez to gabinet rosyjski udaje, iż zadość czyni reklamacjom mocarstw europejskich, usiłuje przekonać sułtana, że jest on jeszcze niepodległym władcą i że Rosja daje mu dowód swej przyjaźni; gdy w istocie gabinet ten łudzi tylko wszystkich i pozostaje rzeczywiście panem Mołdawii i Wołoszczyzny oraz twierdzy na prawym brzegu Dunaju w Bułgarii.

Przypatrzmy się teraz postępowaniu Rosji z Turcją. Rosjanie podsuwają się pod sam Konstantynopol i odchodzą[4]. Przez to udają także, iż ustępują żądaniom mocarstw europejskich; cofają się zaś tylko, aby następnie tym pewniej opanować to państwo. Nie leży to w charakterze rosyjskim, aby ryzykownie działać (brusquer les evénements), postępują oni z wolna, lecz na pewno; wówczas zaś nie mieli jeszcze ani zawartych przymierzy, ani drugiej armii, którą by mogli ustraszyć inne mocarstwa europejskie i zapewnić sobie ich nieinterwencję.

Co się tyczy Turków, którzy przywykli byli uważać Rosjan za swych nieprzyjaciół najzaciętszych, widzieli ich później w swej stolicy jako przyjaciół, a niektórzy patrzeli na nich jako na zbawców[5]. Dawniej Mehmet-Ali[6], przez wiarę, jaką w nim pokładali Mahometanie, mógł im służyć za punkt, około którego mogli się skupić w celu stawienia oporu zamiarom Rosji. Dzisiaj przez zwłokę dała Rosja czas ludowi tureckiemu do odczarowania się względem Mehmeta-Alego. Fortyfikacje nad Dardanelami tak podupadły, iż nie mogły dać istotnego oporu. Dlatego też głównym staraniem Rosjan po wyprowadzeniu wojsk z Turcji jest naglenie na Turków, aby ufortyfikowali tę cieśninę[7]. Jeżeli Rosjanie nie zostaną schwyceni na gorącym uczynku, że tak powiem; jeżeli pozostawi im się czas do ukończenia ich manewrów przygotowawczych, nie będzie już sposobu stawienia oporu ich najazdowi. Bo cóż mocarstwa przedsięwezmą, jeżeli Rosjanie pod pozorem dania pomocy sułtanowi przeciw Mehmetowi-Alemu – który teraz myśli jedynie o sprzedawaniu swej bawełny i odstręcza zupełnie lud od siebie przez swoje zdzierstwa – zajmą Dardanele dobrze ufortyfikowane? Flota ich zasłonięta wówczas przed wszelkim napadem będzie mogła przewieść tam szybko pomoc. Nawet 50 tysięcy żołnierzy nie wystarczy do wyparcia ich stamtąd, gdyż Rosjanie z łatwością będą mogli sprowadzić tam większą armię. Jeżeli wówczas, cofając się przed trudnościami i powtarzając: „nie ma pieniędzy”, „chwila stosowna jeszcze nie nadeszła” itp., zadowolą się mocarstwa zachodnie jakimi wyjaśnieniami danymi przez Rosję i jej obietnicami, „że to jest tylko tymczasowe zajęcie”, to pozwolą jej usadowić się tam stanowczo. Gdyż Turcy sami nic nie zrobią, powtarzając również swoją zwrotkę: „Bóg jest wielki”. Po zajęciu Dardaneli prawdopodobnym jest, że Rosjanie popchnęliby sułtana przeciw Mehmetowi-Alemu, nie szczędząc zasiłków pieniężnych, aby go postawić w możności prowadzenia wojny. Przez to skierowaliby całą nienawiść Turków przeciwko wicekrólowi, co jest łatwą rzeczą, gdyż we wszystkich narodach nienawiść między stronnictwami jest tak prawie silna jak nienawiść do cudzoziemców, jeżeli nie silniejsza. Reszta więc siły muzułmańskiej zużyłaby się w tej wojnie domowej. Na koniec wojska rosyjskie zowiąc się „posiłkowymi”, będą miały sposobność zająć kraje tureckie tak daleko, jak tylko będą chciały, i nawet postawić załogę w Aleksandrii. Po zaprowadzeniu spokojności w państwie tureckim, Rosjanie zostawiając cień sułtana na tronie, popchną Turków do zatopienia się w miękkości i rozkoszach. Tatarzy krymscy, naród niegdyś tak burzliwy, są oto dowodem, jak rząd rosyjski umie się wziąć do tego. Co się tyczy innych plemion w państwie tureckim, Rosja może z nich mieć poddanych wierniejszych niż z wielu milionów ludzi należących dzisiaj pod panowanie rosyjskie. Królestwo greckie nie tylko nie będzie zasłoną dla Europy, lecz samo stanie się wkrótce łatwą zdobyczą, i z pierwszą chwilą opanowania Konstantynopola, Rosjanie wielki w tym królestwie wpływ wywierać by mogli; bo wpływ ten będzie naturalny i łatwy na rząd obcy dla rządzonych, w narodzie słabym, przywykłym do dzielenia się zawsze na stronnictwa i dość zepsutym.

W ten sposób Morze Czarne stanie się jeziorem rosyjskim, a z czasem zyskają Rosjanie przewagę na Morzu Śródziemnym.

Te same przyczyny, które przytaczają mocarstwa zachodnie dla usprawiedliwienia teraźniejszej bezczynności, istnieć będą i wówczas, aby usprawiedliwić porzucenie tych mórz Rosji. Utrzymanie sił morskich zdolnych blokować przy Dardanelach trzydzieści okrętów rosyjskich, których liczbę może Rosja powiększać corocznie, wymagałoby za wiele wydatków. Z drugiej strony potrzeba handlu i jego korzyści są wzajemne, gdyż bez tego nie istniałby; szkody zrządzone przez przerwanie tego handlu nie dotknęłyby więc wyłącznie Rosji, lecz także ciążyłyby mniej lub więcej na drugiej stronie, i ta połowiczna wojna, niemogąca doprowadzić do jakiegokolwiek rezultatu, kosztowałaby w końcu więcej niż wojna prawdziwa, z której można jeszcze spodziewać się szczęśliwego skutku.

Na lądzie stałym, opanowanie państwa tureckiego użyczy Rosji stanowisk wojskowych, które jej ułatwią atak w jedną stronę na Austrię, w drugą na Indie. Nadto, owładnione państwo tureckie odda w jej ręce ludność, która będzie dostarczać tysiące majtków do jej flot i sto tysięcy wybornych żołnierzy. Nie trzeba zapominać, że przodkowie tych ludów przekroczyli niegdyś Indus i mogą jeszcze raz tam dojść, podczas gdy druga armia rosyjska posuwająca się z Gruzji, atakowałaby Indie przez Persję. W owym razie nie potrzeba by było podbiciem Persji poprzedzać tę wyprawę, gdyż już zezwolono, że Persja od 1827 r. stała się lenniczką Rosji. Wyprawa ta do Indii, gdzie Rosjanie okazaliby się w postaci „wyswobodzicieli”, może być przedsięwziętą przez nich zanim jeszcze sułtan – na wzór ostatniego króla polskiego, ostatniego cara kazańskiego, ostatniego chana krymskiego i ostatnich władców gruzińskich i czerkieskich – zamieni swój pałac w Konstantynopolu na pałac w Petersburgu.

Jednak trudno jest oznaczyć porządek, według którego pójdą Rosjanie w swych podbojach późniejszych. Gdyż na to wielki wpływ wywrą okoliczności, według tego, czy Anglia, Francja lub Austria dadzą się łatwiej uśpić, albo nawet, co zresztą zdarzyłoby się nie po raz pierwszy, pozwolą się uwieść do pomagania Rosji w spełnieniu jej zamiarów, zamiast połączyć się przeciwko niej.

Lecz to jest pewnym, że Rosjanie zawsze zyskają więcej środków do swych późniejszych wypraw, i że im później, tym trudniej będzie im można stawić opór.

Jeżeli dalej wlec się będzie polityka mocarstw europejskich tym niedołężnym co i teraz torem, w takim razie Rosjanie, którym pozwala się wszystko przedsiębrać bezkarnie, dojść muszą do panowania nad światem. Wówczas wszystkim narodom zostanie tylko ta pociecha smutna, że Rosja runie kiedyś, podlegając temu prawu natury, iż wszystko co ma początek, koniec mieć musi. Lecz na ten dzień upadku można długo czekać, a bujna nawet wyobraźnia nie zdoła wyliczyć wszystkich nieszczęść, których doświadczyłaby ludzkość podczas rosyjskiego panowania i podczas ostatnich bezskutecznie przedsiębranych usiłowań, aby to panowanie odwrócić lub spod niego się wydobyć.

 

W Stambule, w październiku 1835 r.

 

*  *  *

Tekst opracowany w ramach projektu: Geopolityka i niepodległość – zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Tekst jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Ośrodka Myśli Politycznej. Utwór powstał w ramach konkursu Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosownej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2018.

 

 



[1] W pismach gen. Chrzanowskiego pozostawiam używane przez niego nazwiska „Rosja”, „rosyjski”; lecz w pismach moich i objaśnieniach nazywam państwo to „Moskwą” i „cesarstwem moskiewskim”, tak jak rzeczywiście nazywać się powinno i jak je nazywali przez parę wieków Polacy i cała Europa, dopóki carowie moskiewscy, knując zamiar zagarnięcia i ujarzmienia Rusi, nie przezwali swego państwa „Rosją” lub „Wszechrusią”, aby przez pomieszanie nazwisk wpłynąć na pomieszanie wyobrażeń politycznych. Nie wskutek więc nienawiści rodowej, lecz aby wpłynąć na zmniejszenie zamętu wyobrażeń rozwiniętego w tak zwanym panslawizmie, do którego to zamętu przyczyniło się przezwanie Moskwy i krajów opanowanych przez Moskali Rosją lub cesarstwem wszechrosyjskim, wszechruskim – używam właściwych nazwisk „Moskwa”, „moskiewski”, a panujący w państwie tym lud zowię „Moskalami”. Przypis wydawcy [wydania oryginalnego].

[2] Note sur la Russie et l’Orient. Napisana w języku francuskim, przedłożona rządowi angielskiemu w październiku 1835 r. Spomiędzy wszystkich pism generała zamieszczonych w tym I Dziale, tylko dwie noty, to jest niniejsza i „nota o Turcji” znane były publiczności, gdyż podałem je w rozprawie mojej, O dążeniach i polityce Moskwy, zamieszczonej w „Przeglądzie Polskim” w listopadzie 1866 r. Przypis wydawcy [wydania oryginalnego].

[4] W wojnie zakończonej 1829 r. pokojem zawartym w Adrianopolu, które to miasto zajęły były wojska moskiewskie. Przypis wydawcy [wydania oryginalnego].

[5] W 1833 r., gdy sułtan przyjął pomoc ofiarowaną mu, a raczej narzuconą przez cara Mikołaja przeciw Mehmetowi-Alemu. Przypis wydawcy [wydania oryginalnego].

[6] Muhammad Ali (ok. 1769-1849) – turecki namiestnik w Egipcie, wicekról Egiptu w latach 1805-1848 i 1848-1849. Toczył walki z Francuzami i Brytyjczykami, podbił Sudan, przejął – choć tylko tymczasowo – panowanie nad Syrią. Przeprowadził reformę wojskową, utworzył egipską flotę, reformował również gospodarkę Egiptu. Z powodu prób uniezależnienia się od Turcji był z nią w konflikcie, którego apogeum były kampanie wojenne 1831-1833 i 1839-1840 r.

[7] Moskwa mogła była w ówczesnym stanie Turcji opanować Dardanele, czy to jako sprzymierzeniec za zgodą Porty, czy jako wróg doraźnym napadem. W tej przeto myśli zachęcała Turcję do polepszenia nad tą cieśniną umocnień, mogących wzbronić flotom wstępu w cieśninę, lecz łatwych do wzięcia od strony lądu, aby owładnąwszy w powyżej wspomniany sposób Dardanele, była w stanie wstrzymać atak flot angielskiej i francuskiej, a tymczasem usadowić się w Konstantynopolu. Przypis wydawcy [wydania oryginalnego].

Najnowsze artykuły

Znaczenie emigracji politycznej w polityce polskiej okresu zaborów

Radosław Żurawski vel Grajewski

Data dodania: 2019-01-15

Dramat i polityczność. Przypadek Słowackiego

Andrzej Waśko

Data dodania: 2019-01-15

O dyplomacji II RP (wywiad)

Mariusz Wołos

Data dodania: 2019-01-13